Wybory prezydenckie 2010
Druga liga gromadzi polityczny kapitał
Napieralski wabi wyborców zespołem 2sisters, Pawlak iPadami, a inni np. legalizacją narkotyków
Tylko pięć dni mają kandydaci na prezydenta na zdobycie przychylności wyborców. Od soboty będzie obowiązywać cisza wyborcza. Grzegorz Napieralski, Waldemar Pawlak, Andrzej Olechowski, Andrzej Lepper, Janusz Korwin-Mikke, Marek Jurek, Bogusław Ziętek i Kornel Morawiecki nie mają szans na drugą turę. Ale walczą o dobry wynik, który może stać się ich kapitałem politycznym na przyszłość.
Największym zaskoczeniem tegorocznych wyborów jest Napieralski, który startując z poziomu 3 proc., w kilka tygodni doszedł w sondażach do dwucyfrowego poparcia. Działacze Sojuszu byli zrozpaczeni, kiedy zbierając podpisy pod jego kandydaturą, słyszeli od wyborców: a kto to jest Napieralski?
Szef SLD zaczął kampanię od pokazania się w Sejmie u boku gen. Wojciecha Jaruzelskiego, co było ukłonem w stronę żelaznego elektoratu lewicy. Wystąpił też na konferencji z Günterem Verheugenem, byłym komisarzem UE ds. rozszerzenia, by przypomnieć wkład SLD w integrację Polski z Unią.
Niestrudzenie też jeździł po kraju. Media pokazywały go jak o 5.30 przed fabryką samochodów w Tychach rozdawał swoje ulotki i zagadywał ludzi idących do pracy. Był tak ruchliwy, że okrzyknięto go najpracowitszym kandydatem.
Przebojem tej kampanii okazał się zespół 2sisters. Dwie blondynki, w rytmie dance przekonywały, że jest tylko jeden kandydat na prezydenta – Napieralski.
Waldemar Pawlak, kandydat PSL, decyzję o starcie w wyborach ogłosił 21 kwietnia. Od tamtej pory był na ponad 30 wyjazdach i 70 różnego rodzaju spotkaniach wyborczych. – Nie liczymy drobnych spotkań, których nasz kandydat odbył bez liku – mówi Robert Matejuk z biura prasowego PSL.
Jak wyjaśnia Ewa Kierzkowska, w sztabie ludowców odpowiadająca za sprawy organizacyjne, Pawlak postawił głównie na bezpośredni i internetowy kontakt z wyborcami. Do tej pory ludowcy korzystali z przysługującego im darmowego czasu antenowego. Płatne reklamy ruszyły w sobotę. Jak informuje Józef Szczepańczyk, szef sztabu Pawlaka, PSL rozwiesił ponad 1 tys. billboardów w całym kraju.
W wywiadzie dla „Rz” Pawlak podkreślał, że jednym z najistotniejszych dla niego elementów kampanii jest pokazywanie skutecznego rządzenia. Złożył też obietnicę: jeśli zostanie prezydentem, za pięć lat wszystkie dzieci będą nosić do szkoły zamiast książek i zeszytów – iPady.
Trzeci szereg kandydatów też nie ustaje w zabiegniu o poparcie. Janusz Korwin-Mikke (Wolność i Praworządność) bez pardonu atakuje rząd, polityków i mniejszości seksualne. W spocie namawia wyborców do radykalnych działań: „Weźcie kije i pogońcie tych polityków”. Homoseksualistów nazywa „homosiami”. Mimo to w sondażu na Facebooku od kilku dni zajmuje drugą pozycję. W sobotę ogłosił więc, że jeśli wejdzie do drugiej tury – wygra wybory.
Bogusław Ziętek (Polska Partia Pracy) podczas środowej debaty prezydenckiej zorganizowanej przez UW na pytanie studentów „Dlaczego chciałby pan zostać prezydentem?”, odpowiedział: – Na pewno nie po to, by być pochowanym na Wawelu.
Kornel Morawiecki chwali się, że w kampanii wyprodukował 16 spotów. Ale tylko jeden stał się sławny: ten w którym wykorzystano wizerunek Karoliny Lewickiej, dziennikarki TVP Info. Lewicka rozważa złożenie pozwu przeciwko kandydatowi za naruszenie jej dóbr osobistych.
Andrzej Olechowski, kandydat niezależny popierany przez Stronnictwo Demokratyczne, postanowił z kolei zdobyć wyborców deklaracją legalizacji miękkich narkotyków i ujawnieniem stanu swojego majątku.
Jednym z ciekawszych elementów kampanii Marka Jurka (Prawica Rzeczypospolitej) jest jego obietnica ujawnienia całej prawdy o katastrofie pod Smoleńskiem. W tym celu chce powołać specjalną komisję składającą się z polskich i zagranicznych specjalistów.
Andrzej Lepper (Samoobrona) mimo apelu o łagodny ton kampanii wyborczej w spocie telewizyjnym atakuje m.in. Jarosława Kaczyńskiego, kandydata PiS. „Potrzebna jest IV Rzeczpospolita, ale nie w wykonaniu Kaczyńskiego (...)” – mówi.















