Wybory prezydenckie 2010
Prezes PiS chce spełnić swoją misję
Andrzej Halicki, Rzecznik Klubu PO
Rz: Jarosław Kaczyński to trudny kontrkandydat dla Bronisława Komorowskiego?
Andrzej Halicki: Jarosław Kaczyński jest spodziewanym kontrkandydatem, dość naturalnym jako lider PiS. Jego partia, mając odmienne od nas priorytety i wizję rozwoju Polski, od lat jest naszym oponentem. Skoro wiemy, jak te priorytety wyglądają, można powiedzieć, że prezes PiS nie jest trudnym przeciwnikiem.
Ale ostatnie sondaże, odzwierciedlające emocje społeczne, sprzyjają PiS i Jarosławowi Kaczyńskiemu.
To jest okoliczność, która może mieć wpływ na kampanię. Emocje to niewymierzalny czynnik, który może utrudnić merytoryczną debatę. Gdybyśmy ją uwolnili od tych uczuć, które pojawiły się po katastrofie, to wyglądałaby ona inaczej.
Platforma chce pozbawić kampanię emocji?
Wszelkie wybory powinny być racjonalne. Im mniej emocji i powierzchownych decyzji, tym lepiej. I myślę, że tak będzie przy urnach.
Ale brak emocji i szybkie decyzje personalne tuż po katastrofie to niektóre z zarzutów pojawiających się pod adresem Komorowskiego.
Marszałek Komorowski podjął dwie decyzje kadrowe, a przecież mógł podjąć ich więcej. Ale nie należy teraz prowadzić polemik na temat katastrofy, trzeba spokojnie poczekać na raport z prac komisji ją badającej. Tyle że obawiam się, iż są politycy, którzy w kampanii będą chcieli wykorzystać tę tragedię. Co widać w niektórych wypowiedziach.
Jarosław Kaczyński powiedział, że kandyduje, bo chce wypełnić testament tragicznie zmarłych ofiar.
Rozumiem, że chce wypełnić także wolę Arkadiusza Rybickiego, legendy „Solidarności” (i posła PO – red.), którego wczoraj pochowaliśmy, oraz innych osób, które były na pokładzie tego nieszczęsnego samolotu. Ale w rzeczywistości obawiam się, że używając takiego sformułowania, Jarosław Kaczyński miał na myśli swojego brata bliźniaka, a w zasadzie siebie.
Siebie?
Lech Kaczyński był dużo bardziej otwarty niż jego brat na dyskusje i spory, a wszyscy pamiętają, że jak wygrał wybory prezydenckie, zameldował wykonanie zadania bratu. Pięć lat temu Jarosławowi Kaczyńskiemu znacznie trudniej niż dziś byłoby wygrać taki wyścig.
Kandydat SLD Grzegorz Napieralski twierdzi, że kandydowanie prezesa PiS oznacza odgrzewanie starych sporów, grę teczkami itp. Platforma jest przygotowana na taką kampanię?
Ja na pewno nie jestem gotów do ostrych sporów, jeszcze żegnamy naszych przyjaciół. Jednak obawiam się, że do nich dojdzie w tej kampanii.















