Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wiadomoœci

Dziwny interes na orzechach

ROL
Prokuratura nie chce zatrzymać byłego wiceministra, który przez fikcyjne meldunki bierze dopłaty z UE
Historię intratnej plantacji orzechów włoskich założonej przez Macieja Trzeciaka, ówczesnego wiceministra ochrony œrodowiska, “Rz” i “Superwizjer” TVN ujawniły dokładnie rok temu. 206 ha ziemi w Reczu (Zachodniopomorskie) Trzeciak kupił w 2007 r. od Agencji Nieruchomoœci Rolnej. Aby wystartować w przetargu przeznaczonym tylko dla miejscowych rolników, wiceminister zameldował się w pobliskim Choszcznie. Kupionš ziemię obsadził włoskim orzechem dla unijnych dopłat – ok. 300 tys. zł rocznie. Sam Trzeciak twierdził, że nie złamał prawa. – Gospodarstwo rolne to jest moje miejsce docelowe – przekonywał. Przesłał do mediów oœwiadczenie Artura B. z Choszczna, u którego był zameldowany. B. zapewniał, że zna Trzeciaka i że ten zameldował się u niego, bo planował przeprowadzkę na wieœ. [srodtytul]Intratna posada[/srodtytul]
Po naszej publikacji rozpętała się burza. Centralne Biuro Antykorupcyjne i Komenda Wojewódzka Policji w Szczecinie wszczęły œledztwa. Wyjaœnień od wiceministra zażšdała też minister ds. walki z korupcjš Julia Pitera. Na poczštku stycznia 2009 r. Trzeciak podał się do dymisji. Dwa miesišce póŸniej dostał jednak intratnš posadę w podległym resortowi œrodowiska Narodowym Funduszu Ochrony Œrodowiska i Gospodarki Wodnej. Były wiceminister ma tam stanowisko kierownicze z pensjš 9,5 tys. zł plus premie. Jest też członkiem rady nadzorczej Wojewódzkich Funduszy Ochrony Œrodowiska w Toruniu oraz sekretarzem WFOŒ w Szczecinie. Dzięki temu miesięcznie zarabia ponad 14 tys. zł. Prowadzone wobec niego œledztwa zakończyły się niczym. Czy słusznie? Razem z dziennikarzami “Superwizjera” TVN pojechaliœmy w Zachodniopomorskie, dotarliœmy do œwiadków i dokumentów, z których wynika, że w proceder kupowania ziemi dzięki fikcyjnym meldunkom od Agencji Nieruchomoœci Rolnych zaangażowane jest całe najbliższe otoczenie byłego wiceministra. Zarabiajš na tym miliony. [srodtytul]Meldunek za parę groszy[/srodtytul] Zachodniopomorskie to jedno z nielicznych miejsc w Polsce, gdzie można było po wejœciu do Unii kupić duże połacie ziemi. Ale tzw. przetargi ograniczone organizowane przez ANR miały obostrzenia – były przeznaczone dla rolników z danej okolicy. Agencja wymagała m.in. posiadania gospodarstwa rolnego w gminie, w której sprzedaje ziemię, i zameldowania. Maciej Trzeciak ma oficjalnie 206 ha ziemi. To jednak, jak ustaliliœmy, nie wszystko. – Uprawiamy orzecha włoskiego. Mam spółkę z ministrem, którego wyrzucili, bo kupił 200 ha ziemi. Ogólnie mamy 600 ha orzecha włoskiego. Taka spółka rodzinna – opowiada O., osoba z najbliższego otoczenia Trzeciaka. Z O., podobnie jak z innymi œwiadkami, do których dotarliœmy w Zachodniopomorskiem, rozmawialiœmy nieoficjalnie – nie przedstawialiœmy się jako dziennikarze. O. mówi, co trzeba zrobić, by kupić ziemię: – Musisz się fikcyjnie zameldować, by stanšć do przetargu. Parę groszy dasz, to cię każdy zamelduje. Za darmo nikt nic nie zrobi. [srodtytul]Ile się płaci?[/srodtytul] – Dasz 1 tys. zł i spokój. Byłem w Łobzie zameldowany. Tyle razy to robiłem, że już k... zapomniałem. Ale Maciej dupę umoczył – mówi O. A Trzeciak gdzie się meldował? – Tam gdzieœ pod Choszcznem. Poleciał z ministra, ale 200 ha kupił, a 200 ha to dwa miliony – twierdzi O. Dodaje, że majš informatora w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, dzięki czemu wiedzš o kontrolach. Sprawdziliœmy, że nasz rozmówca mówi prawdę. Od 18 listopada 2005 r. do 2 stycznia 2006 r. był zameldowany w miejscowoœci Łobez (Zachodniopomorskie). Wystartował tam w przetargu ograniczonym na dzierżawę 107 ha ziemi. Wygrał. Rok wczeœniej O. był zameldowany na dwa miesišce w Nowogardzie. Dziœ dzierżawi tam od ANR 252 ha. Podobnie robiła inna osoba z otoczenia Trzeciaka – pani K. W 2006 r. zmieniła stały meldunek. Oficjalnie przeprowadziła się do Kšt w gminie Goleniów (Zachodniopomorskie). Zbiegło się to z przetargiem ograniczonym. K. kupiła wtedy od tamtejszej ANR 18 ha ziemi. [srodtytul]Małe nakłady, duże dochody[/srodtytul] W sumie Maciej Trzeciak i osoby z jego najbliższego otoczenia majš dziœ 800 ha ziemi. Na ok. 600 ha uprawiajš orzechy włoskie, za które przez pierwsze pięć lat dostajš sowite dopłaty z UE. Tylko na swoje 206 ha były wiceminister otrzymał z Unii od 2007 r. 519 819 zł. Jego żona dostała od Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ponad 800 tys. zł dopłat. Co ciekawe, zgłosiła grunty, które od ANR dzierżawi zupełnie inna osoba. W sumie Trzeciak i osoby z nim zwišzane otrzymali 3,7 mln zł unijnych dopłat. [wyimek]Szeœć osób, w tym Artur B., który zameldował u siebie Trzeciaka, usłyszało zarzuty poœwiadczenia nieprawdy[/wyimek] – Za wszystkim stoi Trzeciak – przyznaje A., kolejna osoba z jego otoczenia, do której dotarliœmy. Z byłym wiceministrem zna się od dawna. – Osoby, które kupujš ziemię, to słupy. Jeœliby się przyjrzeć temu, czym one się zajmujš, jakie dochody osišgajš, to wyjdzie jasno, one nie były w stanie sobie pozwolić na zakup czy dzierżawę ziemi – mówi A. I dodaje: – Schemat wyglšda tak: kiedy agencja organizuje przetarg na dzierżawę ziemi, Maciek podejmuje decyzję, że tę ziemię bierzemy, i w zależnoœci, jaki to jest areał, jaka klasa, albo mówi, że tam do jakiegoœ pułapu negocjujemy, albo od poczštku wiadomo, że cena nie ma znaczenia, bo chcemy mieć tę ziemię. Potwierdza to O., nasz pierwszy rozmówca: – On (Maciej Trzeciak – red.) mnie sponsorował. Pomysł chłopak miał, szukało się czegoœ, co sš małe nakłady, a duże dochody. [srodtytul]Poœwiadczalinieprawdę[/srodtytul] Policja prawie rok temu umorzyła œledztwo w sprawie Trzeciaka. Wznowiła je, dopiero gdy sprawš zainteresowali się dziennikarze. Trzy tygodnie temu funkcjonariusze zatrzymali pierwsze szeœć osób zaangażowanych w nielegalny proceder wykupu ziemi od Agencji i fałszywe meldunki. Wszyscy usłyszeli zarzuty poœwiadczenia nieprawdy poprzez fikcyjne meldowanie i posługiwanie się fałszywymi dokumentami w celu kupienia ziemi od ANR. Wœród zatrzymanych był Artur B. z Choszczna – ten sam, który rok temu wydał oœwiadczenie, że zna Macieja Trzeciaka i zameldował go u siebie, bo ten chciał założyć gospodarstwo rolne. Teraz przesłuchany przez B. przyznał, że meldunek był fikcyjny, a on sam nie zna byłego wiceministra. – Byli poœrednicy, którzy przyszli i prosili, bym to zrobił – mówi œledczym Artur B. [srodtytul]Brak zgody na zatrzymanie[/srodtytul] Dzięki temu meldunkowi Trzeciak kupił ziemię w Reczu. Policjanci chcieli go więc natychmiast zatrzymać. Ale potrzebna była zgoda Prokuratury Rejonowej z Choszczna. – To zwykle formalnoœć. Nie zdarza się, by prokurator sprzeciwiał się policjantom – mówi doœwiadczony oficer Centralnego Biura Œledczego. W przypadku Trzeciaka prokuratura nie dała policji zgody. – Nie było takiej potrzeby. Zgodnie z prawem nakaz zatrzymania i doprowadzenia do prokuratury wydawany jest tylko wobec osób, którym przedstawione sš zarzuty – tłumaczy Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, której podlegajš œledczy z Choszczna. To niejedyny dziwny przypadek w tym œledztwie. Po przedstawieniu szóstce zatrzymanych zarzutów policja poprosiła prokuraturę, by ta złożyła do sšdu wniosek o areszt dla jednej osoby, a dla dwóch pozostałych wyznaczyła poręczenie majštkowe. Takie obostrzenia policja motywowała groŸbš matactwa. Tym bardziej że nie zatrzymano nadal Macieja Trzeciaka. Ale wniosek upadł. – Nie było takiej potrzeby. Pięć osób przyznało się do winy, a jedna, mimo że tego nie zrobiła, złożyła wyjaœnienia. Obawy matactwa nie ma – twierdzi Wojciechowicz. – Przecież jako podejrzani mogli kłamać – zauważamy. – Obawy matactwa w tym przypadku nie ma – upiera się rzecznik prokuratury. Trzeciak jest na wolnoœci. Do dziœ prokuratura nie przedstawiła mu zarzutów. On sam nie chce z nami rozmawiać. W e-mailu zapowiedział, że nas pozwie, jeœli ujawnimy jego wizerunek. Rok temu, kiedy pytaliœmy go, co zrobi z plantacjš orzecha, mówił: – Będę go sprzedawał. Ale nasz rozmówca z Zachodniopomorskiego twierdzi, że jak się skończy dopłata do orzechów, pomyœlš o innej uprawie. – Może pomarańcze, jak będš dopłaty – wypala.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL