REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Europa » Ukraina

Ukraina

Kosaczow: Janukowycz będzie proukraiński

Justyna Prus 08-02-2010, ostatnia aktualizacja 08-02-2010 20:00

Rozmowa z Konstantinem Kosaczowem, przewodniczącym komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej, niższej izby parlamentu Rosji.

– Gdy stało się jasne, że Wiktor Janukowycz jest bliski zwycięstwa, powiedział pan na łamach prasy o ostatecznym krachu pomarańczowej rewolucji. Dla Rosji najważniejsza w tych wyborach była przegrana Juszczenki. Dlaczego?

Konstantin Kosaczow: W 2004 roku naród ukraiński został zderzony głowami pod hasłem wyboru między Zachodem i Rosją, dwóch wykluczających się systemów wartości, dwóch zupełnie niemożliwych do połączenia kursów politycznych. Do władzy doszedł w efekcie polityk, który uważał, że im dalej Ukraina będzie od Rosji, tym lepiej. Wiktor Juszczenko zdefiniował swoją politykę, a przy tym – fałszywie – interesy Ukrainy, jako konfrontację z Rosją. On nie to, że relacje z Rosją zaniedbał, ale sam tworzył problemy. Weźmy całą jego politykę historyczną – dotyczącą Wielkiego Głodu, uznanie Bandery za bohatera. Spójrzmy na jego stosunek do Floty Czarnomorskiej, do języka rosyjskiego. Wszystko to miało na celu skłócenie dwóch narodów. Zawsze była jakaś gama możliwości, ale Juszczenko wybierał wariant najbardziej konfliktowy, najbardziej antyrosyjski. Teraz Ukraińcy znowu wybierali i dali wyraźnie do zrozumienia, że ta polityka im się nie podoba.

– A jednak klęska Juszczenki i krach pomarańczowej rewolucji to dwie różne rzeczy. Może Juszczenko chciał dobrze, a wyszło "jak zwykle"? Chyba nie powie pan, że wszystko w pomarańczowej idei było złe?

– Proszę zwrócić uwagę, jakie były hasła pomarańczowej rewolucji. Demokratyzacja, reformy gospodarcze, podniesienie poziomu życia. Co tak naprawdę zostało z tego zrealizowane? Owszem, na Ukrainie jest wolność słowa i to bardzo dobrze. Ale ja uważam, że demokracja to powinno być "przyjemne z pożytecznym". Rzeczy przyjemne to właśnie swobodne wyrażanie swoich myśli, wolność zgromadzeń itd. Ale za tym powinno iść coś więcej – pożytek, korzyść dla narodu i państwa. Juszczenko nie zbudował instytucji demokratycznych, zostawia gospodarkę w fatalnym stanie.

– A jaką politykę będzie prowadzić prezydent Wiktor Janukowycz? Prorosyjską?

– Proukraińską – jestem o tym przekonany. Juszczenko prowadził politykę sprzeczną z interesami Ukrainy, a podporządkowaną swoim prywatnym. W momencie kiedy to się zmieni, zobaczy pani, że nastąpi normalizacja w stosunkach z Rosją. I bynajmniej nie oznacza to, że pogorszą się relacje z Unią Europejską czy z Warszawą. Wielowektorowość to polityka dużą literą, sztuka, którą zresztą bardzo dobrze opanowała Rosja. Czy nasze poprawne stosunki z Chinami oznaczają, że odwracamy się plecami do Europy? Skąd. I odwrotnie – zbliżenie z UE nie oznacza, że porzucamy Chiny. Myślę, że Janukowycz będzie działał według tego właśnie modelu, kierując się tym, co dobre dla Ukrainy.

– Z punktu widzenia Rosji Janukowycz jest lepszy niż Tymoszenko?

– Mówiliśmy wielokrotnie, że w tych wyborach nie mieliśmy faworytów. Wszyscy widzieli, że się do nich konsekwentnie nie wtrącaliśmy. Zresztą nie robiła tego np. także Polska, co uważam za bardzo słuszne.

– Owszem, mówiliście, że jest wam wszystko jedno, ale jednak Janukowycz jest wam bliższy?

– Jestem przedstawicielem partii Jedna Rosja. Naszym partnerem jest na Ukrainie Partia Regionów – współpracujemy od lat. Gdy w 2005 roku Janukowycz był w ciężkiej sytuacji jako polityk, nie odwróciliśmy się od niego, byliśmy konsekwentni. Pod podpisanym wówczas porozumieniem między dwoma partiami figurują dwa podpisy: Janukowycz i Kosaczow. To nie oznacza, że udzielaliśmy mu jakiegoś bezpośredniego poparcia, nie. Ale jako partner polityczny to on jest nam bliższy. Jako partner państwowy mógłby wystąpić każdy inny polityk, myślący w kategoriach ukraińskich interesów. Np. Julia Tymoszenko. Byleby nie Juszczenko, który sens tych interesów wypaczył.

– A co pana zdaniem stanie się teraz z Julią Tymoszenko? I jak ona się zachowa?

– Odpowiedź na pierwsze pytanie zależy od drugiego. Jeśli Tymoszenko pokaże polityczną kulturę i pogodzi się z porażką dla dobra narodu – dowiedzie, że jest demokratycznym politykiem. Podobna sytuacja była w Serbii w 2008 roku. Boris Tadić pokonał Tomislava Nikolicia, uzyskując nieznaczną przewagę. Ten uznał swoją przegraną i pogratulował zwycięzcy. Jeśli Tymoszenko będzie się buntować i urządzi skandal, pokaże w ten sposób, że chodziło jej tylko o banalną walkę o władzę. Myślę, że w pierwszym przypadku Tymoszenko znajdzie sobie miejsce w ukraińskiej polityce – w jakim charakterze i jakiej konfiguracji, to już sprawa Ukrainy.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Palikot spotkał się z Tymoszenko

Janusz Palikot spotkał się w Charkowie z więzioną Julią Tymoszenko, która zza krat kieruje największym ugrupowaniem opozycji w tym kraju >>