Opinie
Udział w OFE bez przymusu
O podniesieniu wysokości świadczeń społecznych oraz dokończeniu reformy emerytalnej z minister pracy i polityki społecznej Jolantą Fedak rozmawia Magdalena Januszewska
System świadczeń rodzinnych jest niestabilny. Zmieniają się formy pomocy, na przykład dla uprawnionych do alimentów. Nowelizacja goni nowelizację, a tymczasem maleje liczba osób uprawnionych do wsparcia.
Jolanta Fedak: To, że dokonujemy zmian w systemie świadczeń rodzinnych, nie oznacza, iż jest on niestabilny. Musimy dostosowywać go do zmieniających się warunków lub po prostu poprawić, jak to było z alimentami. Ale zgadzam się, że trudno prowadzić politykę społeczną, gdy w budżecie państwa brakuje pieniędzy. Ze zmianami w kodeksie pracy zdążyliśmy jeszcze przed kryzysem i podnieśliśmy znacząco zasiłek dla bezrobotnych. Musimy się poważnie zastanowić nad podobną operacją w systemie świadczeń rodzinnych, bo przez sześć lat nie były podwyższane progi.
Zasiłek rodzinny wzrósł niewiele, bo wynikało to z tzw. weryfikacji, której co trzy lata podlegają świadczenia rodzinne. O podwyższenie kryterium dochodowego walczyła pani bez skutku.
Tak, ale chcę do tematu wrócić. Przede wszystkim wszystkie świadczenia z systemu zabezpieczenia społecznego powinny być podwyższane w podobny sposób. Chcę wprowadzić jednakowy system ich waloryzacji. Różne zasady zwiększania ich wysokości po pierwsze – powodują bałagan, a po drugie – część z nich dewaluuje się wobec innych.
Jaki miałby być ten system?
Analizuję różne rozwiązania. Na pewno musi być dostosowany do tempa wzrostu gospodarczego.
Resort pracy jest ostatnio aktywny, także jeśli chodzi o obszary dotyczące rodziny: opieki nad dziećmi do lat trzech, przemocy, pieczy zastępczej. Dlaczego?
Polityka społeczna to system naczyń połączonych. Najpierw musieliśmy się zająć ustawami kończącymi wprowadzanie reformy emerytalnej. Przyczyną problemów systemu emerytalnego jest zbyt niska liczba urodzeń. Musimy to zmienić, prowadząc dobrą politykę rodzinną. Nie można tylko wydłużać wieku emerytalnego, musi też przybywać dzieci. Teraz rodzi się ich około 400 tys. rocznie, a w latach 80. było to blisko 750 tys. Dzieci wyżu demograficznego będą miały własne dzieci, jeżeli państwo im to ułatwi. Jeśli zadba o żłobki, przedszkola, dobrą opiekę w szkole, macierzyństwo nie będzie heroizmem. Mamy więc do kogo adresować naszą politykę rodzinną.
Tylko że większość z proponowanych rozwiązań jest ciągle w fazie projektów.
Nie jest to wina ministerstwa. My odrobiliśmy naszą lekcję półtora roku temu. Wydłużyła się droga legislacyjna. Procedurę spowalniają podwójne konsultacje – najpierw założeń, a potem projektu ustawy. Ministerstwo przygotowuje założenia, ale ustawę pisze Rządowe Centrum Legislacji. Często osoby, które dobrze znają prawo, nie znają społecznego otoczenia projektu. Wszystko to powoduje, że prace nad ustawami się przeciągają. RCL działa dopiero od roku, mam nadzieję, że prace będą szły coraz sprawniej.
Planowałam, że wszystkie ustawy dotyczące spraw rodziny trafią do Sejmu razem, np. o pieczy zastępczej razem z nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i opiece nad dziećmi do lat trzech. Te trzy ustawy tworzą system.
Inną kwestią jest to, że ustawodawstwo społeczne posłowie bardzo chętnie zmieniają. Przykładem może być ustawa o pomocy osobom uprawnionym do alimentów uchwalona pod koniec kadencji poprzedniego rządu – z poselskiego projektu. Miała takie braki, że nie dało się jej wprowadzić w życie. Od razu musieliśmy ją nowelizować.
Zdaje się, że podobnie było w wypadku ustawy przewidującej abolicję składkową dla przedsiębiorczych matek.
Ostateczny kształt tej ustawy znacznie odbiega od tego, co zaproponowaliśmy w rządowym projekcie. Jej pierwotny sens został wypaczony. Wygląda na to, że czasem trzeba pilnować posłów. Poza tym rząd powinien mieć większość w Sejmie, tak aby mógł wprowadzać spójne rozwiązania. Polityka społeczna powinna być kontynuowana przez kolejne ekipy rządzące przez wiele lat. Gdy przyszłam do resortu, po mojej poprzedniczce zostały ustawy zawierające wydłużenie urlopu macierzyńskiego. Prace nad nimi prowadziliśmy dalej. Chciałabym, aby mój następca też kontynuował podjęte przeze mnie inicjatywy legislacyjne.













