Kraj
Czuma nadal szefuje "naciskom"
Andrzej Czuma (PO) pozostanie szefem komisji śledczej ds. nacisków. Podczas posiedzenia komisji wniosek Krzysztofa Matyjaszczyka (Lewica) o jego odwołanie nie uzyskał większości.
Za odwołaniem Czumy głosowało trzech posłów; również trzech posłów było przeciw.
Matyjaszczyk zgłaszając na poprzednim posiedzeniu wniosek o odwołanie Czumy uzasadniał, że pełniąc obowiązki prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości nadzorował on prace wszystkich prokuratorów w kraju, w tym tych, którzy zajmowali się sprawami badanymi przez komisję.
Matyjaszczyk zgłaszając wniosek o odwołanie Czumy, uzasadniał, że pełniąc obowiązki prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości nadzorował on prace wszystkich prokuratorów w kraju, w tym tych, którzy zajmowali się sprawami badanymi przez komisję.
- Pracujemy dalej, bo nie ma innego wyjścia. U posłów PO i PSL zwyciężyła solidarność koalicyjna nad postanowieniem prawa. Będą wątpliwości, jeżeli chodzi o prace komisji i o raport komisji. Komisja ucierpi, ponieważ będzie w niej zasiadać osoba, która nie powinna tego robić - powiedział po głosowaniu nad wykluczeniem Czumy Matyjaszczyk.
Z tymi argumentami nie zgadza się Czuma. - Praca szczęśliwie dobiegnie do końca. Posłowie PiS i Lewicy nie mają powodów do obaw - zapewnił w rozmowie z dziennikarzami szef komisji.
Posłowie opozycji przed głosowaniem pytali o opinie sejmowych prawników dotyczące uczestnictwa Czumy w pracach komisji, których przedstawienie zapowiadał szef komisji.
Czuma przyznał, że poradził się nie sejmowych prawników, ale innych ekspertów. - To była moja decyzja. Mam możliwość doboru prawników - mówił. Podkreślił, że "owocem ekspertyz" jest oświadczenie, które dotarło do biur poselskich członków komisji.
W oświadczeniu tym Czuma napisał m.in., że wniosek o jego wyłączenie ze składu komisji jest "bezzasadny". - W żadnym z będących w zainteresowaniu komisji śledczej postępowań karnych nie wydawałem żadnych dyspozycji, nie uczestniczyłem w naradach ani nie odbierałem referatów od prokuratorów - podkreślił.
Arkadiusz Mularczyk (PiS) zasugerował, że na ostatnim posiedzeniu wniosek Matyjaszczyka nie był głosowany, ponieważ nie było wówczas jednego z posłów PO (Stanisława Chmielewskiego). - Jak mniemam to było powodem oddalenia wniosku o głosowanie - podkreślił.
Według Mularczyka, Czuma "trzyma się stołka, 1200 zł, w sposób żenujący". - Istnieje pytanie o wiarygodność pana Czumy - dodał.
Matyjaszczyk przed głosowaniem ws. Czumy złożył wniosek, aby sejmowi prawnicy - jeżeli nie ma ich opinii prawnych na piśmie - wypowiedzieli się na wtorkowym posiedzeniu. Wniosek został odrzucony. Matyjaszczyk w związku z tym zadał pytanie ekspertom komisji o zasadność argumentów, które zawarł w swoim wniosku.
Eksperci zastanawiali się, czy Czuma jako prokurator generalny był stroną postępowania. - Jest on przełożonym wszystkich prokuratorów. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby z formalnego punktu widzenia nie był stroną. Moim zdaniem tą stroną jest - odpowiedział Andrzej Jóźwiak.
Według niego oświadczenie Czumy nie może zastępować opinii ekspertów zewnętrznych. "Należałoby się oprzeć o analizy niezależnych ekspertów" - uznał.
Wątpliwości zgłaszał również inny ekspert - Michał Stręg.















