Szkoła pod Żaglami
„Fryderyk Chopin” wróci do Polski?
Armator żaglowca zwrócił się o zgodę na przepłynięcie z Falmouth do Gdyni – dowiedziała się „Rz”. Kapitan czeka w porcie na wycenę naprawy uszkodzonego statku
– Armator chce mieć taki dokument na wypadek, gdyby remont nie był możliwy za granicą – uspokaja kapitan Krzysztof Baranowski, organizator wyprawy 36 gimnazjalistów w ramach „Szkoły pod żaglami”.
Kapitan z załogą czeka w porcie na wycenę naprawy uszkodzonego statku przez angielskich stoczniowców i ostateczną decyzję o przyszłości rejsu. Żaglowiec stracił maszty w piątek podczas sztormu. Do Falmouth doholował go kuter rybacki.
Wczoraj na pokładzie „Fryderyka Chopina” pojawił się rzeczoznawca ubezpieczyciela. Z jego wizyty kpt. Baranowski jest zadowolony.
– Z tego, co mówił, wynika, że żaglowiec był dobrze utrzymany, maszty nie były skorodowane, więc jest duża szansa na pokrycie remontu z ubezpieczenia – relacjonuje.
Jednak aby jakikolwiek statek mógł wyruszyć z portu, musi spełnić określone wymagania techniczne.
W przypadku „Fryderyka Chopina” certyfikat wydaje Polski Rejestr Statków (PRS).
– Świadectwo klasy wydajemy na pięć lat, ale jego ważność trzeba potwierdzać co roku. W trakcie jego trwania wymagany jest tzw. przegląd pośredni statku – wyjaśnia Jan Jankowski, prezes PRS.
Taki przegląd „Fryderyk Chopin” przechodził w kwietniu i maju. Jednak po każdej awarii świadectwo klasy traci ważność. By je odzyskać, trzeba dokonać przeglądu poawaryjnego. – Armator zwrócił się do nas o jego wykonanie. Jeden z naszych inspektorów udał się już do Falmouth, by ocenić skutki awarii, i postara się określić przyczyny, które do niej doprowadziły – dodaje Jankowski.
—Tomasz Nieśpiał















