REKLAMA

Vancouver 2010

W pogoni za Marsjanami

Paweł Wilkowicz 09-02-2010, ostatnia aktualizacja 09-02-2010 00:14
Miga i Quatchi - maskotki igrzysk
źródło: AFP
Miga i Quatchi - maskotki igrzysk

Za trzy dni igrzyska. Nie ma olimpiady bez dopingowej afery w biegach lub biatlonie. Łowy w Vancouver już ruszyły

Pierwsze zasieki stoją na lotniskach i granicach. Więcej o igrzyskach w Vancouver

Kanadyjscy celnicy i strażnicy mają obowiązek zgłosić do MKOl każdą podejrzaną fiolkę lub tabletkę znalezioną w bagażu osoby akredytowanej na igrzyska, obojętnie w jakiej roli. To wstępna kontrola. Potem policja będzie miała prawo przeszukać olimpijskie kwatery, jeśli dostanie informacje, że są tam środki dopingujące, a sąd podzieli jej podejrzenia. Będą też oczywiście testy antydopingowe, zapowiedziane i z zaskoczenia, rekordowe 2 tysiące kontroli na 2,5 tys. olimpijczyków w Vancouver.

Próbki pierwszy raz na zimowych igrzyskach zostaną zamrożone, by badać je w przyszłości za każdym razem, gdy pojawi się jakieś nowe dopingowe cudo. Zamrażanie wprowadzono na igrzyskach w Pekinie i jest już mistrz olimpijski, który stracił przez to złoto, Rashid Ramzi z Bahrajnu (bieg na 1500 m).

Ludzie znający się na walce z niedozwolonym wspomaganiem mówią, że sportowcy zawsze są o krok przed kontrolerami, i kto daje się złapać na igrzyskach, ten musi być przybyszem z Marsa. Ale zawsze jakiś Marsjanin się znajdzie. W 2002 było ich aż siedmioro, a Johann Muehlegg, Olga Daniłowa i Larysa Łazutina musieli oddawać medale zdobyte w biegach.

Cztery lata później w Turynie podczas testów złapano tylko rosyjską biatlonistkę Olgę Pylewą (po odcierpieniu dyskwalifikacji wróciła do startów pod nazwiskiem Miedwiedcewa), ale za to nalot policjantów na kwaterę Austriaków okazał się zejściem do dopingowego piekła.

W pokojach był sprzęt do dopingu krwi, a wyklęty już wcześniej przez MKOl trener biegaczy Walter Meyer uciekł przed obławą z Włoch, ale tuż po wjeździe do Austrii rozbił samochód na policyjnej blokadzie. Po tym nalocie zdyskwalifikowano dożywotnio sześciu biegaczy i biatlonistów, a austriacki komitet olimpijski ta afera kosztowała blisko 700 tysięcy euro kary.

Dziś Austriacy mają rządową agencję antydopingową, wprowadzili też do kodeksu karnego więzienie dla tych, którzy sprzedają, podają albo przyjmują środki dopingujące. Ale dopingowy brud tak szybko się nie zmywa. Cała reprezentacja w biatlonie już po pierwszym treningu na olimpijskiej trasie w Whistler dostała zaproszenie od kontrolerów.

Gorszą opinię od Austriaków mają tylko Rosjanie, którzy nie dość, że łapani są częściej, to jeszcze nic z tym nie robią. Ciągle nie stworzyli wiarygodnego systemu walki z dopingiem. Różnymi sposobami utrudniają pracę kontrolerom Światowej Agencji Antydopingowej, co pokazała ostatnio w przedolimpijskim reportażu niemiecka telewizja ZDF.

Trudno znaleźć sezon bez dyskwalifikacji rosyjskiego biegacza lub biatlonisty, a ostatnie kilkanaście miesięcy to cała lawina wpadek, taka jaka zdarzyła się Rosji wcześniej w wioślarstwie i lekkiej atletyce.

W ciągu roku na dopingu złapano tam aż dziewięć osób, i to z samego szczytu.W biatlonie Albinę Achatową, Jekaterinę Juriewą i Dmitrija Jaroszenkę, samych mistrzów świata. W biegach m.in. Juliję Czepałową, złotą medalistkę trzech ostatnich igrzysk, Jewgienija Demientiewa, mistrza i wicemistrza z Turynu, a dwa tygodnie temu Alenę Sidko, brązową medalistkę sprzed czterech lat. Główna rosyjska kandydatka do medalu w biegach w Vancouver, Irina Chazowa, dopiero tej zimy wróciła do startów po dwóch latach banicji.

Międzynarodowa Federacja Narciarska podejrzewa, że ma w Rosji do czynienia z przypadkiem zorganizowanego, systemowego dopingu. Ale nad karą ma się zastanowić dopiero po igrzyskach.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Śniadanie w pałacu, później nagrody

Bohaterowie igrzysk w Vancouver odebrali w sobotę ordery, które wręczał im prezydent Lech Kaczyński >>