ABW podsłuchiwała dziennikarzy
Mąka zostaje
Premier Donald Tusk nie odwoła wiceszefa ABW Jacka Mąki. - Mamy do czynienia z działaniem zgodnym z prawem - powiedział premier na konferencji prasowej
Donald Tusk nie odwoła Mąki, ponieważ nie otrzymał od szefa ABW żadnych wniosków personalnych.
Tusk powiedział, że zarówno ABW, jak i Ministerstwo Sprawiedliwości uznały, że nie doszło do złamania prawa w sprawie podsłuchów dziennikarzy. Podkreślił, że co roku informacja o liczbie podsłuchów miałaby być podawana opinii publicznej. Będzie też projekt by ograniczyć wykorzystanie podsłuchów w sprawach cywilnych.
Wcześniej ABW poinformowała, że szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przekazał premierowi informację w sprawie czynności realizowanych wobec Wojciecha S. przez ABW, na polecenie prokuratora, w ramach śledztwa dotyczącego powoływania się na wpływy w Komisji Weryfikacyjnej WSI. Zgodnie z wnioskiem prokuratury, w kwietniu 2008 r. Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie dotyczące rejestracji rozmów przychodzących i wychodzących z numerów telefonów komórkowych Wojciecha S.
- Utrwalania i rejestracji rozmów telefonicznych dokonywali operatorzy telekomunikacyjni, bez udziału ABW - podkreśliła ppłk Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska.
ABW dokonała "odsłuchu rozmów" i sporządzała z nich stenogramy, odsyłane niezwłocznie do prokuratury.
- Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie kopiowała i nie przechowywała żadnych dokumentów ani innych materiałów dotyczących tej kontroli rozmów. W toku realizacji tego postanowienia sądu nie stwierdzono naruszenia procedur wewnętrznych i przepisów prawa przez żadnego z funkcjonariuszy, w tym zastępcę szefa ABW ppłk. Jacka Mąkę - podaje ABW.
W związku z tym szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie przedstawił Prezesowi Rady Ministrów żadnych wniosków personalnych.















