Noble 2009
Obama: Nie sądzę, żebym zasługiwał na Nobla
O szóstej rano miejscowego czasu (w południe czasu polskiego) prezydent USA Barack Obama został obudzony i usłyszał nowinę dnia: otrzymał pokojową Nagrodę Nobla 2009.
Zobacz komentarz wideo Piotra Gillerta
- Nie postrzegam tego jako uznania dla moich własnych dokonań, ale raczej jako potwierdzenie amerykańskiego przywództwa na rzecz aspiracji mieszkańców wszystkich krajów świata - powiedział trzeci prezydent Stanów Zjednoczonych uhonorowany tym wyróżnieniem w czasie pełnienia urzędu (poprzedni to Theodore Roosevelt i Woodrow Wilson).
Wybraniec Norwegów w tym tygodniu jako pierwszy prezydent USA od prawie dwóch dekad nie spotkał się z Dalajlamą, tłumacząc, że najpierw chce się spotkać z przywódcą Chin. A dziś będzie się zastanawiał, jak dalej prowadzić wojnę w Afganistanie. Przeczytaj i skomentuj wpis na blogu Jacka Przybylskiego
Zdziwienie jakie towarzyszy decyzji norweskiego Komitetu Noblowskiego podziela także sam laureat. - Szczerze mówiąc, nie sądzę, bym zasługiwał, aby znaleźć się w towarzystwie tak wielu postaci, które zmieniły świat i zostały uhonorowane tą nagrodą. To ludzie, którzy zainspirowali mnie i cały świat swoją odważną walką o pokój - powiedział.
Rzecznik obudził Obamę
Sekretarz prasowy Białego Domu Robert Gibbs zadzwonił do prezydenta - budząc go - o szóstej rano, jak tylko dowiedział się od dziennikarzy o nagrodzie. Rzecznik przekazał, że prezydent przyjął decyzję "z pokorą".
Doradca prezydenta David Axelrod wyraził przekonanie, że Barack Obama osobiście stawi się w Oslo, by odebrać wyróżnienie. Potwierdził to norweski premier po rozmowie z przywódcą USA.
Amerykański prezydent wyjawił, że tuż po informacji o nagrodzie jedna z jego córek przypomniała mu, że zbliża się "długi weekend" - dobrze mieć dzieci, które sprowadzą na ziemię - stwierdził Obama.
Nagroda "za nadzieję"
W uzasadnieniu zachwala się wkład Obamy w "umocnienie międzynarodowej dyplomacji". Prezydent USA "stworzył nowy klimat międzynarodowy" - uważa Komitet Noblowski w Oslo.
- Bardzo rzadko ktokolwiek w tym stopniu co Obama przyciąga uwagę świata i daje ludziom nadzieję na lepszą przyszłość. Jego dyplomacja opiera się na zasadzie, że ci, którzy kierują światem, muszą to robić zgodnie z wartościami podzielanymi przez większość ludności świata - mówił w imieniu komitetu jego przewodniczący, Thorbjoern Jagland.
Jagland wskazał też, że Komitet Noblowski zawsze próbuje stymulować niezakończone dążenia do pokoju. Powiedział, że tak było w nagród dla Willy Brandta i Michaiła Gorbaczowa. Więcej o uzasadnieniu przyznania nagrody
Decyzję i argumentację zaskoczeni dziennikarze przyjęli milczeniem.
- Tak szybko? Za szybko - skomentował polski laureat pokojowego Nobla, były prezydent Lech Wałęsa. Więcej reakcji na nagrodę
Innego zdania są przedstawiciele noblowskiego Komitetu Noblowskiego, którzy przekonują, że decyzja nie była zbyt wczesna. - Oczywiście mamy nadzieję, że z czasem dojdzie do konkretnych zmian, ale mieliśmy poczucie, że będzie właściwe wsparcie go (Obamy) w miarę możliwości w walce o jego ideały - argumentował sekretarz Komitetu Geir Lundestad.
Duma Kenii
Kenijska rodzina prezydenta świętuje. - Jesteśmy bardzo dumni z nagrody dla Baracka. To wielki zaszczyt - mówi wuj, Said Obama, który mieszka w wiosce Kogelo. Prezydent kraju Mwai Kibaki, w liście do prezydenta USA napisał: "Nagroda to kolejny kamień milowy w pańskiej olśniewającej karierze i uznanie za pański wkład w dobro ludzkości".
Dr Tomasz Płudowski, amerykanista z Collegium Civitas, dla "Rz" Online:Decyzja Komitetu Noblowskiego mnie zaskoczyła, ale ją rozumiem. To nagroda bardziej na zachętę za zmianę klimatu i retoryki międzynarodowej niż za konkretne osiągnięcia. Przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla urzędującemu politykowi to ryzykowna decyzja. On zawsze może czymś zaskoczyć, a nawet sprzeniewierzyć się zasadom noblowskim w trakcie swojego urzędowania. Dlatego dzisiejszy werdykt Komitetu Noblowskiego traktuję jako wsparcie wysiłków Baracka Obamy na rzecz pokoju na świecie.
not. tom















