REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Raporty » Afera hazardowa

Afera hazardowa

Tajniki pamięci Rosoła

Karol Manys 09-03-2010, ostatnia aktualizacja 09-03-2010 21:15
Jak nieoficjalnie dowiedziała  się „Rz”, projekt wystąpienia Mirosława Drzewieckiego, odnaleziony  na przenośnym dysku Marcina Rosoła,  został utworzony przed przesłuchaniem byłego ministra sportu.  Na zdjęciu  były asystent Drzewieckiego (z lewej) 18 lutego przed komisją śledczą
autor: Kuba Kamiński
źródło: Fotorzepa
Jak nieoficjalnie dowiedziała się „Rz”, projekt wystąpienia Mirosława Drzewieckiego, odnaleziony na przenośnym dysku Marcina Rosoła, został utworzony przed przesłuchaniem byłego ministra sportu. Na zdjęciu były asystent Drzewieckiego (z lewej) 18 lutego przed komisją śledczą

Były asystent ministra przygotowywał pytania śledczym z PO?

Komentarz Piotra Skwiecińskiego

Na zabezpieczonym kilka tygodni temu przez CBA przenośnym dysku asystenta byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego biegli znaleźli dokumenty, które mogą świadczyć o tym, że Marcin Rosół pomagał mu w przygotowaniach do zeznań przed komisją śledczą – poinformowało Radio RMF FM.

Oprócz projektu wystąpienia Drzewieckiego na przenośnej pamięci śledczy mieli znaleźć pytania do byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Może to oznaczać, że Rosół przygotowywał do przesłuchania nie tylko innego świadka, ale też członków sejmowej komisji śledczej.

– Gdyby się okazało, że koledzy z PO byli jakoś instruowani, to oczywiście byłaby to kompromitacja – ocenia Zbigniew Wassermann z PiS.

Posłowie Platformy z komisji stanowczo zaprzeczają: – To kompletna bzdura – mówi Sławomir Neumann. – Ja na pewno z takiej pomocy nie korzystałem i nie sądzę, by zrobił to któryś z kolegów. Byłaby to co najmniej dziwna sytuacja. Pytania umiemy sobie napisać sami!

Jarosław Urbaniak też zaprzecza, by się kontaktował z Rosołem. – Od razu dodam, że od dawna się z nim nie widziałem – podkreśla.

Neumann dodaje, że nie zdziwiłoby go, gdyby z pomocy Marcina Rosoła przy pisaniu oświadczenia korzystał Mirosław Drzewiecki: – Byli przecież nie tylko bliskimi współpracownikami, ale też znajomymi.

Urbaniak zauważa, że były asystent ministra nawet się do tego przyznał w zeznaniach.

– Nie mogę tego komentować, bo nic na ten temat nie wiem. Nie badaliśmy zawartości komputerów pana Rosoła – twierdzi Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA. Funkcjonariusze biura na początku lutego zabrali z domu Rosoła dwa laptopy i pendrive'a, ale jak zaznacza rzecznik biura, tylko je zabezpieczyli na polecenie prokuratury.

– Potwierdzić mogę jedynie, że u pana Rosoła rzeczywiście został zabezpieczony dysk przenośny, który poddano analizie – mówi Mateusz Martyniuk z warszawskiej Prokuratury Okręgowej. Na temat dokumentów, które na nim odnaleziono, mówić nie chce, zasłaniając się tajemnicą śledztwa. Jak się dowiadujemy nieoficjalnie, dokumenty znalezione przez biegłych nie świadczą wprost o tym, że Rosół przygotowywał pytania dla sejmowych śledczych. Bardziej prawdopodobne jest to, że przygotował projekt wystąpienia byłego ministra sportu, bo dokument został przygotowany przed przesłuchaniem Drzewieckiego.

– Gdyby rzeczywiście Marcin Rosół i Mirosław Drzewiecki kontaktowali się już po tym, jak zostali wezwani na świadków przez komisję, to byłoby to bardzo naganne – komentuje Tomasz Nałęcz, szef pierwszej komisji śledczej w polskim Sejmie. – Ale nie jest to penalizowane, bo trzeba by udowodnić, że działali w złej wierze i uzgadniali zeznania

Rosół nie chce rozmawiać o zawartości swojego dysku.

– Wszystko to każe się tylko zastanowić, na ile w zeznaniach świadków mamy do czynienia z rzeczywistą prawdą, a na ile z przemyślaną i wygładzoną wersją – podkreśla Zbigniew Wassermann. Dodaje, że coraz więcej przemawia za tym, by Rosoła ponownie wezwać przed komisję.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Janke: Chlebowski chce zrobić z nas idiotów

Afera hazardowa została wyciszona do tego stopnia, że gdy jeden z jej głównych bohaterów próbuje wracać dziś do gry, ze strony PO nie słychać gromkiego potępienia >>