Afera hazardowa
Tajniki pamięci Rosoła
Były asystent ministra przygotowywał pytania śledczym z PO?
Komentarz Piotra Skwiecińskiego
Na zabezpieczonym kilka tygodni temu przez CBA przenośnym dysku asystenta byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego biegli znaleźli dokumenty, które mogą świadczyć o tym, że Marcin Rosół pomagał mu w przygotowaniach do zeznań przed komisją śledczą – poinformowało Radio RMF FM.
Oprócz projektu wystąpienia Drzewieckiego na przenośnej pamięci śledczy mieli znaleźć pytania do byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Może to oznaczać, że Rosół przygotowywał do przesłuchania nie tylko innego świadka, ale też członków sejmowej komisji śledczej.
– Gdyby się okazało, że koledzy z PO byli jakoś instruowani, to oczywiście byłaby to kompromitacja – ocenia Zbigniew Wassermann z PiS.
Posłowie Platformy z komisji stanowczo zaprzeczają: – To kompletna bzdura – mówi Sławomir Neumann. – Ja na pewno z takiej pomocy nie korzystałem i nie sądzę, by zrobił to któryś z kolegów. Byłaby to co najmniej dziwna sytuacja. Pytania umiemy sobie napisać sami!
Jarosław Urbaniak też zaprzecza, by się kontaktował z Rosołem. – Od razu dodam, że od dawna się z nim nie widziałem – podkreśla.
Neumann dodaje, że nie zdziwiłoby go, gdyby z pomocy Marcina Rosoła przy pisaniu oświadczenia korzystał Mirosław Drzewiecki: – Byli przecież nie tylko bliskimi współpracownikami, ale też znajomymi.
Urbaniak zauważa, że były asystent ministra nawet się do tego przyznał w zeznaniach.
– Nie mogę tego komentować, bo nic na ten temat nie wiem. Nie badaliśmy zawartości komputerów pana Rosoła – twierdzi Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA. Funkcjonariusze biura na początku lutego zabrali z domu Rosoła dwa laptopy i pendrive'a, ale jak zaznacza rzecznik biura, tylko je zabezpieczyli na polecenie prokuratury.
– Potwierdzić mogę jedynie, że u pana Rosoła rzeczywiście został zabezpieczony dysk przenośny, który poddano analizie – mówi Mateusz Martyniuk z warszawskiej Prokuratury Okręgowej. Na temat dokumentów, które na nim odnaleziono, mówić nie chce, zasłaniając się tajemnicą śledztwa. Jak się dowiadujemy nieoficjalnie, dokumenty znalezione przez biegłych nie świadczą wprost o tym, że Rosół przygotowywał pytania dla sejmowych śledczych. Bardziej prawdopodobne jest to, że przygotował projekt wystąpienia byłego ministra sportu, bo dokument został przygotowany przed przesłuchaniem Drzewieckiego.
– Gdyby rzeczywiście Marcin Rosół i Mirosław Drzewiecki kontaktowali się już po tym, jak zostali wezwani na świadków przez komisję, to byłoby to bardzo naganne – komentuje Tomasz Nałęcz, szef pierwszej komisji śledczej w polskim Sejmie. – Ale nie jest to penalizowane, bo trzeba by udowodnić, że działali w złej wierze i uzgadniali zeznania
Rosół nie chce rozmawiać o zawartości swojego dysku.
– Wszystko to każe się tylko zastanowić, na ile w zeznaniach świadków mamy do czynienia z rzeczywistą prawdą, a na ile z przemyślaną i wygładzoną wersją – podkreśla Zbigniew Wassermann. Dodaje, że coraz więcej przemawia za tym, by Rosoła ponownie wezwać przed komisję.













