REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Raporty » Afera hazardowa

Afera hazardowa

Sołtysiński: trzy lata temu powstał zespół ds. ustawy hazardowej

guu 09-03-2010, ostatnia aktualizacja 09-03-2010 15:50

Członek zarządu Totalizatora Sportowego Grzegorz Sołtysiński zeznał przed hazardową komisją śledczą, że w lutym 2007 roku w spółce powstał wewnętrzny zespół, który przygotowywał propozycje zmian do ustawy hazardowej

Sołtysiński poinformował, że na stanowisko członka zarządu TS został nominowany - w wyniku wcześniejszego konkursu - 2 grudnia 2006 roku. Jak zaznaczył, w tym okresie trwały już intensywne prace nad projektem nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych w ramach międzyresortowego zespołu ówczesnej minister finansów Zyty Gilowskiej. Zaznaczył, że o pracach tego zespołu był informowany od początku 2007 roku, ale nie uczestniczył w jego posiedzeniach.

Dodał, że w lutym 2007 roku w Totalizatorze powstał wewnętrzny zespół, nadzorowany przez zarząd, który "intensywnie pracował nad tymi sprawami" - zespołem tym kierował Grzegorz Maj. - Jako członek zarządu brałem udział w powołaniu tego zespołu i potem nadzorowałem - tak jak każdy inny członek zarządu - jego prace - powiedział.

Sołtysiński zeznał, że najważniejszym celem, jaki postawił przed tym zespołem, było wyrównanie obciążeń podatkowych na rynku hazardu między branżą prywatną a Totalizatorem Sportowym. - To był główny cel - zaznaczył Sołtysiński. - Następny cel to było niedopuszczenie do tego, żeby TS został odcięty od technologii czyli: internet, SMS, nowoczesne gry - zeznał.

Sołtysiński zeznał, że propozycje wewnętrznego zespołu TS były przekazywane do ministerstwa finansów, a Maj uczestniczył także w pracach międzyresortowego zespołu, który opracowywał projekt zmian w ustawie hazardowej. W zespole wewnętrznym, zdaje się 7-osobowym, byli ekonomiści, prawnicy, specjaliści od gier i oni ustali jak powinien brzmieć taki zapis i ta propozycja szła do ministerstwa finansów - powiedział.

W jego ocenie uruchomienie przez TS wideoloterii doprowadziłoby do wyrównania warunków działania na rynku hazardu firm prywatnych i Totalizatora. Jak zaznaczył, wideoloterie byłyby bowiem konkurencją dla automatów o niskich wygranych.

Powiedział też, że w okresie 2006/2007, kiedy rozpoczynał pracę w Totalizatorze, pozycja tej spółki na rynku gier słabła. Jak poinformował, by temu przeciwdziałać zarząd TS rozważał wprowadzenie nowych gier w segmencie tzw. nowego rynku: wideoloterii, gier interaktywnych oraz gier internetowych.

Jak wyjaśniał, rynek hazardu dzieli się na kilka segmentów. - Pierwszy segment to są gry liczbowe i loterie, drugi to kasyna i salony gier, a trzeci segment tzw. nowy rynek - wideoloterie i gry na automatach o niskich wygranych - mówił. Przypomniał, że został on otwarty poprzez nowelizację ustawy hazardowej z 2003 roku.

PAP
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Janke: Chlebowski chce zrobić z nas idiotów

Afera hazardowa została wyciszona do tego stopnia, że gdy jeden z jej głównych bohaterów próbuje wracać dziś do gry, ze strony PO nie słychać gromkiego potępienia >>