REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Raporty » Afera hazardowa

Afera hazardowa

Łopalewski o ustawie hazardowej

map 09-03-2010, ostatnia aktualizacja 09-03-2010 14:04

Były członek zarządu Totalizatora Sportowego Sławomir Łopalewski zeznał przed hazardową komisją śledczą, że nie wie kto był autorem projektu zmian w ustawie hazardowej z 2006 roku, który zakładał m.in. obniżenie opodatkowania wideoloterii.

Łopalewski: nie wiem kto stworzył projekt ws. obniżenia podatków od wideoloterii

Chodzi o projekt, który wiceminister finansów w rządzie PiS Marian Banaś - jak sam zeznał przed komisją śledczą - otrzymał na przełomie czerwca i lipca 2006 r. od przedstawiciela Totalizatora Sportowego. Następnie projekt ten trafił do ówczesnego szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów Przemysława Gosiewskiego (miało to miejsce na spotkaniu 26 lipca 2006 r.).

Gosiewski sporządził później notatkę, z której wynikało, że Banaś chce zgłoszenia tego projektu jako propozycji klubu PiS, bo departament zajmujący się grami losowymi w Ministerstwie Finansów jest - jak to określono - "uwikłany".

Ostatecznie Gosiewski zdecydował, że zapozna z tym projektem ministra finansów i ministra skarbu państwa. Jak relacjonował podczas przesłuchania przed komisją, we wrześniu 2006 r. otrzymał od obu resortów pisemną informację, że rząd nie jest zainteresowany pracą nad tym projektem.

Również minister finansów w rządzie PiS Zyta Gilowska zeznała przed komisją, że rząd nie pracował nad tym projektem.

Łopalewski, który dołączył do zarządu TS na początku czerwca 2006 roku, zeznał, że nie wie, kto był autorem tego projektu.

- Nie wiem, co to był za projekt, nie wiem, kto był autorem tego projektu i na temat tego projektu poza doniesieniami prasowymi w ogóle nie było dyskusji w Totalizatorze - powiedział Łopalewski. - Z tego co pamiętam, to ten temat prawie nie istniał, a jeśli istniał to raczej w wymiarze żartu.

Jak mówił, temat tego projektu nie był dyskutowany na posiedzeniach zarządu i nikt z członków zarządu ani pracowników TS "nie przyznawał się do tego, że w ogóle z czymkolwiek takim jak projekt ustawy miał do czynienia".

Łopalewski mówił też, że w sytuacji, gdyby wideoloterie w wyniku obniżenia ich opodatkowania zostały uruchomione na polskim rynku (monopol na ich prowadzenie miał Totalizator Sportowy, jednak duże obciążenie podatkowe sprawiło, że gra ta nigdy nie została uruchomiona), nie było wcale oczywiste, że obsługiwałby je GTech. Jak zaznaczył, zdecydowałby o tym przetarg.

- Gdybym miał powiedzieć, czy byliśmy skazani na firmę GTech, to odpowiedź jest - raczej nie, myślę, że nie, to jest moja opinia. Myślę, że jedyną możliwością, kiedy GTech obsługiwałby ten system, to byłaby sytuacja, kiedy dałby najlepszą, najbardziej konkurencyjną ofertę. Wtedy mógłby wygrać przetarg - powiedział przesłuchiwany.

PAP
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Janke: Chlebowski chce zrobić z nas idiotów

Afera hazardowa została wyciszona do tego stopnia, że gdy jeden z jej głównych bohaterów próbuje wracać dziś do gry, ze strony PO nie słychać gromkiego potępienia >>