Afera hazardowa
Wassermann wyszedł przez uwagi Sekuły
Posłowie komisji śledczej badającej aferę hazardową spotkali się z szefem ABW Krzysztofem Bondarykiem. Przed czasem salę opuścił Zbigniew Wassermann (PiS)
Rozmowa, która toczyła się za zamkniętymi drzwiami ma dotyczyć m.in. przepływu informacji między Agencją a śledczymi
Wassermann przed spotkaniem powiedział, że liczy na to, że uda mu się od Bondaryka uzyskać informacje dotyczące zainteresowania Agencji biznesmenem branży hazardowej Ryszardem Sobiesiakiem. - Jest taki epizod łódzki pana Sobiesiaka, kiedy to ABW w Łodzi interesowało się jego poczynaniami i tak naprawdę nie wiemy dlaczego przestało się interesować - powiedział polityk PiS.
Informacji jednak nie uzyskał, bo z sali wyszedł przed zakończeniem spotkania. Powiedział dziennikarzom, że to reakcja na uwagę szefa komisji Mirosława Sekuły (PO), że jego pytania nic nie wnoszą do sprawy.
- To nie jest żadna forma protestu, natomiast byłem bardzo zaskoczony tą uwagą pana przewodniczącego, kiedy powiedziałem, że chcę zadać jeszcze jedno pytanie, a pan przewodniczący powiedział: "pańskie pytania i tak nic w tej sprawie nie wyjaśnią" - relacjonował Wassermann.
Trudne rozmowy - "to są służby"
Posłowie zadając szefowi ABW pytania "przekraczali zakres informacji, które były możliwe do uzyskania" - uważa Sekuła. - Po prostu wkraczali na obszar danych dotyczących działalności operacyjnej ABW - stwierdził szef komisji.
- Spotkania ze służbami są trudne; służby (...) potrafią doskonale chronić informacje. Inaczej mówiąc od służb można się coś dowiedzieć, jak się coś wie - dodał poseł PiS.
Podobnego zdania są inni śledczy. - Myśmy próbowali coś wycisnąć z ABW. To są służby, więc jest trudno - mówił Sławomir Neumann (PO).
Wiceszef komisji Bartosz Arłukowicz (Lewica) powiedział dziennikarzom, że z rozmowy z Bondarykiem nic szczególnego nie wynika, a komisja nie dostała wielu nowych informacji. Jak zaznaczył, padła jednak "deklaracja dobrej współpracy".














