Afera hazardowa
Jak główni bohaterowie afery hazardowej tłumaczyli się przed komisją ze znajomości z Sobiesiakiem
Grzegorz SCHETYNA (zeznania przed komisją, 3 lutego 2010 R.):
O znajomości z Sobiesiakiem:
„Znam pana Ryszarda Sobiesiaka. To jest znajomość, która się datuje od 2003 r., intensywna, intensywnie trwała do 2005 r., bo wtedy podjęliśmy współpracę, o której chciałbym powiedzieć, jeżeli państwo, jeżeli wysoka komisja, jeżeli pan poseł pozwoli, chodzi o czas współpracy w Śląsku Wrocław, w klubie sportowym”.
O okolicznościach poznania:
„To było w 2003 r. Wtedy zgłosił się z innymi współwłaścicielami Śląska Wrocław z prośbą o to, żebym ratował Śląsk, żebym nie pozwolił razem z zespołem, z klubem koszykarskim, na upadek Śląska piłkarskiego, że to jest ich ogromna prośba, bo nie są w stanie utrzymywać klubu, który został zdegradowany”.
Zbigniew Chlebowski (zeznania przed komisją, 21 stycznia 2010 R.)
O znajomości z Sobiesiakiem:
„Nigdy nie przeczyłem, że znałem pana Sobiesiaka. Czasami rozmawialiśmy telefonicznie, czasami spotykaliśmy się. Gościłem też dwukrotnie w jego ośrodku wypoczynkowym w Zieleńcu (...)”.
„Jestem człowiekiem, który ma duże grono przyjaciół, znajomych, dużą rodzinę, dużo kolegów. W tej całej hierarchii pan Sobiesiak zalicza się do moich znajomych”. (...)
„Mnie z panem Ryszardem Sobiesiakiem nie łączyły żadne bliższe więzy”.
O tym, jak długo się znają:
„To jest kwestia kilku lat – może cztery, może pięć”.
O okolicznościach poznania:
„Było to w jakichś towarzyskich okolicznościach we Wrocławiu – na którymś spotkaniu, na którym również ja gościłem”.
MIROSŁAW DRZEWIECKI (zeznania przed komisją, 28 stycznia 2010 R.):
O znajomości z Sobiesiakiem:
„Znam pana Sobiesiaka od ponad dziesięciu lat.
To jest znajomość typowo towarzysko-sportowa, oparta głównie o wspólną pasję do golfa i o spotkania głównie na turniejach golfowych albo na innych imprezach sportowych. W zasadzie taki charakter jest tej znajomości”.
O czasach, gdy Sobiesiak zakładał kasyno w Łodzi:
„Na początku lat 90. w ogóle się nie znaliśmy”.
O okolicznościach poznania: „Przy turniejach golfowych i nie umiałbym powiedzieć, w którym momencie moglibyśmy uznać, że jesteśmy znajomymi”.
O tym, dlaczego od pewnego momentu nie chciał, by Magdalena Sobiesiak starała się o stanowisko w zarządzie Totalizatora Sportowego:
„Nie chciałem, żeby startowała w konkursie, gdzie jeden z moich pracowników jest członkiem rady nadzorczej”.
—mpw















