Afera hazardowa
Winny Tusk lub Cichocki?
- Miał ministrów na posyłki
- W czym politycy Platformy pomagali królowi hazardu
- Zgodę na wylesienie miał załatwić Rosół
- Odwołany. Dlaczego?
- Sobiesiak i Kosek przesłuchani, ale w kwestii przecieku
- Gociek: Czy afera hazardowa pogrzebie prezydenturę Tuska
- Wersja Kamińskiego
- Przeciek czy "inteligencja i sygnały"?
Mariusz Kamiński twierdzi, że tylko dwie osoby dowiedziały się od niego o działaniach CBA w sprawie afery hazardowej
Kamiński o przecieku na temat działań Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeciw nielegalnemu lobbingowi w sprawie ustawy hazardowej mówił dość obszernie jeszcze przed przesłuchaniem przez komisję śledczą. Przedstawił wersję zdarzeń zgodną z tym, co ujawniło jesienią 2009 r. kierowane wtedy przez niego CBA.
Sejmowi śledczy początkowo zainteresowali się innymi wątkami z tego wystąpienia. Ale scenariusz przesłuchania całkowicie zmienił Bartosz Arłukowicz (Lewica): – Zadam panu pytanie składające się z trzech tylko słów: gdzie był przeciek?
Początek: spotkanie z premierem
W odpowiedzi Kamiński odtworzył ciąg zdarzeń z lata zeszłego roku. Według niego wszystko zaczęło się od spotkania 14 sierpnia, na którym poinformował premiera Donalda Tuska o nielegalnym zaangażowaniu szefa Klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego i ministra sportu Mirosława Drzewieckiego w prace nad ustawą hazardową. Opowiedział o staraniach Ryszarda Sobiesiaka, biznesmena z branży hazardowej, który chciał zapewnić córce Magdalenie kierownicze stanowisko w którejś ze spółek Skarbu Państwa. Pilotujący tę sprawę Marcin Rosół, bliski współpracownik Drzewieckiego, w czerwcu 2009 r. poinformował Sobiesiaka, że jest szansa na miejsce we władzach Totalizatora Sportowego. Magdalena Sobiesiak przystąpiła wówczas do konkursu.
Według wczorajszych zeznań Kamińskiego Tusk, usłyszawszy o tej protekcji, był zbulwersowany. Ale dalszy ciąg zdarzeń związanych z córką Sobiesiaka ma wskazywać, że to szef rządu jest źródłem przecieku.
Pięć dni po rozmowie z Kamińskim premier wezwał Drzewieckiego. 20 sierpnia, dzień później, Rosół zaczyna działania – „histeryczne” według Kamińskiego – by wycofać kandydaturę córki Sobiesiaka (choć jeszcze 16 sierpnia podejmował kroki wspierające ją). – Czyszczona była tylko ta jedna sprawa. Inne, np. czorsztyńska (patrz s. 4 – red.), nie. A o niej premierowi nie mówiłem – zaznaczał Kamiński.
Rosół 24 sierpnia wieczorem spotkał się z córką Sobiesiaka w warszawskiej kawiarni Pędzący Królik. Tam, według Kamińskiego, zakończył się przeciekowy łańcuszek: Tusk – Drzewiecki – Rosół – Sobiesiakowie.
25 sierpnia rano Magdalena Sobiesiak widziała się z ojcem. Z podsłuchów CBA wiadomo, że Sobiesiak już o 8.45 dzwonił do jednego ze współpracowników, mówiąc, że „Magda rezygnuje, a on za chwilę zadzwoni z innego telefonu”. Tego samego dnia mówił o podsłuchach jeszcze dwóm innym osobom, o których wie CBA. A następnego powiedział do znajomego: „Kartę Play kupisz. Te wszystkie abonamenty możesz wyrzucić”. Według Kamińskiego chodziło o trudniejszy do namierzenia telefon pre-paidowy.
Ta wersja jest zgodna z oficjalną linią CBA z października 2009 r. Ale Kamiński jest pierwszą osobą, która tak bezpośrednio publicznie wskazała na Tuska jako źródło przecieku.
– Od kogo jeszcze Drzewiecki mógł się dowiedzieć o akcji CBA? – pytał Arłukowicz.
– Od ministra Cichockiego – odpowiedział Kamiński.
– 26 sierpnia premier Tusk spotkał się w tej samej sprawie z Chlebowskim w obecności wicepremiera Grzegorza Schetyny. Czy coś potem wskazywało, że Chlebowski podjął jakąś aktywność wobec lobbystów? – dopytywał poseł lewicy.
– Tak. Jego spotkanie z Sobiesiakiem na cmentarzu 31 sierpnia wskazuje, że obowiązywały ich zasady konspiracji (zostało umówione za pośrednictwem wspólnego znajomego – red.). Chlebowski wiedział już, że Sobiesiak jest obiektem zainteresowania CBA – mówił Kamiński.
Przestraszona twarz
Reszta posłów z komisji dopiero po dłuższym czasie spostrzegła, że narzucony przez Arłukowicza wątek przecieku staje się najważniejszy. Porzucili więc swe dotychczasowe przedmioty dociekań. Posłowie PO przestali kwestionować zasadność spotkania Kamińskiego z premierem 14 sierpnia. A posłowie PiS nie pytali już o rolę innych polityków Platformy.
– Z pańskiej wypowiedzi wynika, że była to pułapka zastawiona na premiera – atakował Jarosław Urbaniak (PO), według którego Tusk nie mógł przeciwdziałać aferze tak, by nie zaalarmować Drzewieckiego. Kamiński się bronił, twierdząc, że premier mógł ocenić sytuację na podstawie oficjalnych dokumentów.















