REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Raporty » Afera hazardowa

Afera hazardowa

Winny Tusk lub Cichocki?

Piotr Gursztyn 20-01-2010, ostatnia aktualizacja 20-01-2010 07:04

Mariusz Kamiński twierdzi, że tylko dwie osoby dowiedziały się od niego o działaniach CBA w sprawie afery hazardowej

Kamiński o przecieku na temat działań Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeciw nielegalnemu lobbingowi w sprawie ustawy hazardowej mówił dość obszernie jeszcze przed przesłuchaniem przez komisję śledczą. Przedstawił wersję zdarzeń zgodną z tym, co ujawniło jesienią 2009 r. kierowane wtedy przez niego CBA.

Sejmowi śledczy początkowo zainteresowali się innymi wątkami z tego wystąpienia. Ale scenariusz przesłuchania całkowicie zmienił Bartosz Arłukowicz (Lewica): – Zadam panu pytanie składające się z trzech tylko słów: gdzie był przeciek?

Początek: spotkanie z premierem

W odpowiedzi Kamiński odtworzył ciąg zdarzeń z lata zeszłego roku. Według niego wszystko zaczęło się od spotkania 14 sierpnia, na którym poinformował premiera Donalda Tuska o nielegalnym zaangażowaniu szefa Klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego i ministra sportu Mirosława Drzewieckiego w prace nad ustawą hazardową. Opowiedział o staraniach Ryszarda Sobiesiaka, biznesmena z branży hazardowej, który chciał zapewnić córce Magdalenie kierownicze stanowisko w którejś ze spółek Skarbu Państwa. Pilotujący tę sprawę Marcin Rosół, bliski współpracownik Drzewieckiego, w czerwcu 2009 r. poinformował Sobiesiaka, że jest szansa na miejsce we władzach Totalizatora Sportowego. Magdalena Sobiesiak przystąpiła wówczas do konkursu.

Według wczorajszych zeznań Kamińskiego Tusk, usłyszawszy o tej protekcji, był zbulwersowany. Ale dalszy ciąg zdarzeń związanych z córką Sobiesiaka ma wskazywać, że to szef rządu jest źródłem przecieku.

Pięć dni po rozmowie z Kamińskim premier wezwał Drzewieckiego. 20 sierpnia, dzień później, Rosół zaczyna działania – „histeryczne” według Kamińskiego – by wycofać kandydaturę córki Sobiesiaka (choć jeszcze 16 sierpnia podejmował kroki wspierające ją). – Czyszczona była tylko ta jedna sprawa. Inne, np. czorsztyńska (patrz s. 4 – red.), nie. A o niej premierowi nie mówiłem – zaznaczał Kamiński.

Rosół 24 sierpnia wieczorem spotkał się z córką Sobiesiaka w warszawskiej kawiarni Pędzący Królik. Tam, według Kamińskiego, zakończył się przeciekowy łańcuszek: Tusk – Drzewiecki – Rosół – Sobiesiakowie.

25 sierpnia rano Magdalena Sobiesiak widziała się z ojcem. Z podsłuchów CBA wiadomo, że Sobiesiak już o 8.45 dzwonił do jednego ze współpracowników, mówiąc, że „Magda rezygnuje, a on za chwilę zadzwoni z innego telefonu”. Tego samego dnia mówił o podsłuchach jeszcze dwóm innym osobom, o których wie CBA. A następnego powiedział do znajomego: „Kartę Play kupisz. Te wszystkie abonamenty możesz wyrzucić”. Według Kamińskiego chodziło o trudniejszy do namierzenia telefon pre-paidowy.

Ta wersja jest zgodna z oficjalną linią CBA z października 2009 r. Ale Kamiński jest pierwszą osobą, która tak bezpośrednio publicznie wskazała na Tuska jako źródło przecieku.

– Od kogo jeszcze Drzewiecki mógł się dowiedzieć o akcji CBA? – pytał Arłukowicz.

– Od ministra Cichockiego – odpowiedział Kamiński.

– 26 sierpnia premier Tusk spotkał się w tej samej sprawie z Chlebowskim w obecności wicepremiera Grzegorza Schetyny. Czy coś potem wskazywało, że Chlebowski podjął jakąś aktywność wobec lobbystów? – dopytywał poseł lewicy.

– Tak. Jego spotkanie z Sobiesiakiem na cmentarzu 31 sierpnia wskazuje, że obowiązywały ich zasady konspiracji (zostało umówione za pośrednictwem wspólnego znajomego – red.). Chlebowski wiedział już, że Sobiesiak jest obiektem zainteresowania CBA – mówił Kamiński.

Przestraszona twarz

Reszta posłów z komisji dopiero po dłuższym czasie spostrzegła, że narzucony przez Arłukowicza wątek przecieku staje się najważniejszy. Porzucili więc swe dotychczasowe przedmioty dociekań. Posłowie PO przestali kwestionować zasadność spotkania Kamińskiego z premierem 14 sierpnia. A posłowie PiS nie pytali już o rolę innych polityków Platformy.

– Z pańskiej wypowiedzi wynika, że była to pułapka zastawiona na premiera – atakował Jarosław Urbaniak (PO), według którego Tusk nie mógł przeciwdziałać aferze tak, by nie zaalarmować Drzewieckiego. Kamiński się bronił, twierdząc, że premier mógł ocenić sytuację na podstawie oficjalnych dokumentów.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Janke: Chlebowski chce zrobić z nas idiotów

Afera hazardowa została wyciszona do tego stopnia, że gdy jeden z jej głównych bohaterów próbuje wracać dziś do gry, ze strony PO nie słychać gromkiego potępienia >>