Afera hazardowa
Miał ministrów na posyłki
- Zgodę na wylesienie miał załatwić Rosół
- W czym politycy Platformy pomagali królowi hazardu
- Odwołany. Dlaczego?
- Gociek: Czy afera hazardowa pogrzebie prezydenturę Tuska
- Sobiesiak i Kosek przesłuchani, ale w kwestii przecieku
- Winny Tusk lub Cichocki?
- Strony internetowe będą blokowane
- Wersja Kamińskiego
Z zeznań Mariusza Kamińskiego wynika, że politycy PO byli w pełni dyspozycyjni wobec Ryszarda Sobiesiaka
Działania związane z ustawą hazardową to najpoważniejsza, ale niejedyna, sprawa, za którą stoi główny bohater afery hazardowej Ryszard Sobiesiak. Z zeznań Mariusza Kamińskiego przed komisją śledczą wyłania się obraz biznesmena, który stworzył sieć powiązań z politykami różnego szczebla.
– Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki są powiązani z lobby hazardowym i byli w pełni wobec niego dyspozycyjni – mówił Kamiński. Dodał, że w przypadku Chlebowskiego można nawet mówić o wieloletniej współpracy. Według niego asystent Drzewieckiego był z kolei na każde skinienie Sobiesiaka.
Niezwykłe kontakty
– Momentami to było aż szokujące, jak Chlebowski i Drzewiecki wykonywali wszystkie zachcianki lobbystów – stwierdził były szef CBA. Zaznaczył przy tym, że u Sobiesiaka nie wzbudzało to żadnego uznania. O politykach nie wyrażał się bowiem pochlebnie, nazywając ich „dupkami” czy „pacanami”. Zdarzyło się też, że wobec urzędnika, któremu dał łapówkę, dopuścił się potem szantażu.
Przy okazji Kamiński ujawnił, że słynne słowa Chlebowskiego: „Na 90 proc., Rysiu, załatwimy”, dotyczyły odnowienia licencji Sobiesiaka na prowadzenie kasyna we Wrocławiu.
Były szef CBA poinformował, że u źródeł afery całej nie leżały informacje o nieprawidłowościach przy ustawie hazardowej, ale inne sprawy, w których pojawiał się Sobiesiak. CBA zainteresowało się biznesmenem w związku z poważnymi przestępstwami korupcyjnymi. – Zasadnicze działania, które go dotyczyły, ciągle nie są jeszczeznane opinii publicznej – zaznaczył Kamiński. Jego zdaniem niebawem powinny one jednak przynieść efekty.
– Szybko się zorientowaliśmy, że ten człowiek ma niezwykle rozbudowane kontakty wśród polityków – opowiadał Kamiński. – Wśród jego przyjaciół byli nie tylko prości urzędnicy, ale też burmistrzowie, posłowie i ministrowie, a nawet wysocy rangą policjanci i prokuratorzy. Było to szczególnie interesujące w świetle jego przeszłości.
Już na początku lat 90. Ryszardem Sobiesiakiem interesowały się policja i UOP
Już na początku lat 90. Sobiesiakiem interesowały się policja i UOP w kontekście prania brudnych pieniędzy i powiązań ze światem przestępczym. – W 2005 r. został on skazany za korupcję. Dlatego nie boję się o nim powiedzieć, że jest przestępcą – stwierdził Kamiński.
Na pierwszy ślad zainteresowania Sobiesiaka pracami związanymi ze zmianami ustawy hazardowej CBA natrafiło 18 lipca 2008 r. Dzień po tym, kiedy projektem zmian w przepisach zajmował się Komitet Rady Ministrów. Projekt zakładał wprowadzenie tzw. dopłat do automatów o niskich wygranych, co było niekorzystne dla właścicieli jednorękich bandytów. Sobiesiak jest potentatem na tym rynku.
Prostowanie Mirka
– Pojawienie się dopłat było dla branży hazardowej ogromnym zaskoczeniem, a nawet szokiem – relacjonował Kamiński.
Jego zdaniem zdumienie bohaterów afery hazardowej było tym większe, że niekorzystne dla nich zapisy pojawiły się na wniosek ówczesnego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. W jednej z rozmów podsłuchanych przez CBA Sobiesiak mówił: „musimy wyprostować Mirka”.
31 lipca biznesmen spotkał się z nim w sprawie dopłat.
1 sierpnia interweniował zaś u Zbigniewa Chlebowskiego, który był wówczas szefem Komisji Finansów. – Ustalili, że potrzebne jest spotkanie z wicepremierem Grzegorzem Schetyną – relacjonował Kamiński.
„Grzesiek ma powiedzieć urzędnikom, że mają się słuchać Zbyszka” – miał stwierdzić Sobiesiak w jednej z podsłuchanych rozmów.
W sierpniu biznesmen spotkał się z Chlebowskim i Drzewieckim jeszcze raz. Ministrowi sportu pokazał wtedy dokument dotyczący dopłat, na którym widniał jego podpis. Wcześniej Drzewiecki tłumaczył Sobiesiakowi, że pismo to podpisał nie on, a jego zastępca. – Drzewiecki zaczął się nerwowo tłumaczyć, ale zapewnił, że wszystko będzie w porządku – opisywał Kamiński.
28 września Sobiesiak miał umówione spotkanie z Grzegorzem Schetyną. – Z mojej ówczesnej wiedzy wynikało, że do tej rozmowy miało dojść w jego biurze poselskim, co zasługuje na uznanie – ujawnił były szef CBA. Schetynę obwinił jednak o to, że nie poinformował premiera o próbach nielegalnego lobbingu.















