Rozmowa Mazurka
„Murzynek” to brzmi pieszczotliwie
Jeśli ktoś czuje się choć trochę urażony, to nawet jeśli nie chciałem go dotknąć i nie uważam wypowiedzi za obraźliwą, to z grzeczności przepraszam - mówi poseł Marek Suski
Przeprosił pan posła Johna Godsona?
Tak, podszedłem do niego i spytałem, czy poczuł się urażony. Powiedział, że to drobnostka, ale nie wyglądał na zachwyconego.
Dziwi się pan?
Przyjąłem to do wiadomości i dlatego go przeprosiłem.
Za co, skoro uważa pan, że nic złego nie zrobił?
Nie miałem nic złego na myśli, nie miałem żadnych złych intencji, ale nie wiem, jak ktoś to mógł odebrać, dlatego go przeprosiłem. Bo mimo wszystko to była niefortunna wypowiedź.
Niefortunna? Sprowadził pan Godsona do „Murzynka".
Absolutnie nie! To wydarzenie zostało wypaczone przez media. Podsłuchano prywatną przecież wypowiedź, a ludzie różne rzeczy mówią prywatnie. Niekoniecznie poprawne politycznie. Rozmawiałem wtedy z panią poseł Alicją Dąbrowską z PO...
Nie skarciła pana za „Murzynka"?
Nie, ona sama dość krytycznie wypowiadała się na temat posła Godsona, mówiąc, że możemy go sobie wziąć.
Zdaje się skądinąd, że Godson początkowo złożył akces do PiS.
Nie wiem, ale powiedziałem wtedy pani poseł: „Jak go nie chcecie, to my bardzo chętnie", bo my żadnych uprzedzeń do osób o innym kolorze skóry nie mamy.
Piękny widok: pan z Godsonem w jednym klubie...
Ale ja go naprawdę lubię! Miły człowiek, jesteśmy razem w jednej komisji.
I tak pan tego miłego człowieka załatwił.
On na Komisji Innowacyjności nie głosował razem z PO w sprawie poparcia przez rząd Tuska podpisania ACTA, a potem na posiedzeniu połączonych komisji już głosował tak jak wszyscy z Platformy. Przypuszczam, że został zmuszony do głosowania wbrew swojemu zdaniu. To jest pytanie: jak Godson został przez Platformę potraktowany? Naprawdę nie wiem, czy moja wypowiedź była gorsza od tego, jak PO łamała jego sumienie.
Pan więc stanął w obronie Godsona?
W jakimś sensie takŻycie bez poczucia humoru, zwłaszcza, gdy jest się w polityce, byłoby straszne
Pan mówi poważnie? Przecież to jakaś kpina.
Mówię o całej rozmowie między mną a poseł Dąbrowską, która mówiła, że możemy sobie Godsona zabrać, a ja na koniec tej rozmowy użyłem tego pieszczotliwego określenia „murzynek".
Często pan pieści posłów?
Rzadko.
A tak serio: albo to było niefortunne, albo pieszczotliwe. Ale za pieszczoty się nie przeprasza.
Jeśli ktoś czuje się choć trochę urażony, to nawet jeśli nie chciałem go dotknąć i nie uważam wypowiedzi za obraźliwą, to z grzeczności przepraszam.
Tomasza Terlikowskiego trudno nazwać aktywistą lewicowym...
To prawda.
... A to on, nazywając pana „pisowskim buraczkiem", napisał: „Ta wypowiedź jest jawnie rasistowska. Suski uprzedmiotawia i depersonalizuje polityka PO, pokazując wyłącznie jego kolor skóry".
Mam nadzieję, że nie był to przepis na danie ze mnie, a buraczki bardzo lubię. Ale gdzie tak napisał?
Na Fronda.pl
A ja mam jego inną wypowiedź, w której pisze „bronię Suskiego".
Broni pana w sprawie żartów z zoofilii, ale twierdzi, że jest pan rasistą nieświadomym, bo do rasizmu świadomego jest pan niezdolny umysłowo.
Każdy ma prawo do własnych ocen, pan Terlikowski również. Używając w prywatnej rozmowie słowa „Murzynek", okazałem się rasistą? To absurd!















