Firmowy samochód - artykuły
Co menedżer wiedzieć powinien
W czasie przygotowania materiałów do niniejszego wydawnictwa doszło do spotkania kilku osób zarządzających flotą pojazdów w różnych firmach. Formuła spotkania zakładała dyskusję na kilka ważniejszych tematów dotyczących flot. Już na początku dyskusji zauważyłem w oczach redaktora wydania zaskoczenie rozwojem dyskusji.
Ryszard Windyga, członek Stowarzyszenia Kierowników Flot Samochodowych
Zaczęło się od pytania, co niesie największe trudności i niebezpieczeństwa przy zarządzaniu flotami. Tu wszyscy zebrani flotowcy jednogłośnie stwierdzili: niestabilne prawo. I to było chyba pierwszym zaskoczeniem. Nie ceny paliw, borykanie się z zawiłościami ubezpieczeniowymi, negocjacje z importerami czy egzekucja obowiązków ciążących na użytkownikach pojazdów. Tak, właśnie niestabilne prawo daje się najbardziej we znaki. I to nie od dziś.
Kolejne omawiane tematy chyba tylko pogłębiały poczucie zdumienia. Rozmawialiśmy o sposobach pozyskania i właściwym doborze pojazdów, bezpieczeństwie i szkoleniach użytkowników itp. Tematy kluczowe i wielokrotnie goszczące na łamach różnych wydawnictw. Skąd więc narastające zdumienie? Otóż każde z zagadnień ma szeroki zakres wpływający na zarządzanie flotą - z pozoru prostą organizacją. Menedżerowie flot i każdy, kto miał okazję zajmować się tymi sprawami, już to wie. Każda podjęta decyzja musi uwzględniać wiele aspektów związanych z przyszłością. Już na etapie wyboru samochodu należy się zastanowić nad jego wartością rynkową za kilka lat, poczynić założenia dotyczące serwisowania i eksploatacji, ekonomii użytkowania, a przede wszystkim przydatności w danej organizacji. To jednak tylko jedna, techniczno- ekonomiczna strona medalu.
Drugą stroną są ludzie. Oczywistym jest, że nie ma możliwości spełniania marzeń każdego użytkownika, ale czasy i technologie się zmieniają i należy z tego korzystać. Wcale nie tak dawno za ABS trzeba było dopłacić, a w standardowym wyposażeniu była zaledwie jedna poduszka powietrzna. Klimatyzacja? Owszem, ale za słoną dopłatą albo w naprawdę luksusowych autach. Tymczasem obecnie nawet w małych pojazdach mamy co najmniej po dwie poduszki, a klimatyzacja nie jest luksusem lecz niemalże regularnym wyposażeniem. Decyzje o bogatszych konfiguracjach pojazdów nie wynikają tylko z faktu, że kierownicy flot lubią swoich użytkowników pojazdów. To oczywiście też, ale gdzieś tam, z tyłu, jest chłodna (klimatyzowana…) kalkulacja: komu i za ile uda mi się sprzedać za trzy lata auto bez klimatyzacji?
I tu zatoczyliśmy koło. Rzeczy, pozornie bez większego związku, w rzeczywistości mają duże znaczenie dla właściwych decyzji. Dlatego od zarządzających flotami trzeba wymagać przekrojowej wiedzy. Wiedza techniczna jest istotna, ale nie mniej ważne są umiejętności personalne. Przecież „flotowiec” obsługuje całą firmę, czyli klientów wewnętrznych o różnych potrzebach biznesowych. Często nie są oni nawet w stanie określić prawidłowo potrzebnych środków transportu. W tej kategorii są również użytkownicy z różnym poziomem umiejętności i chęci. A bezpieczeństwo użytkowników nie może być poślednim tematem. Stawka jest wysoka, a lekceważenie tematu może być przyczyną postępowania prokuratora. „Flotowiec” ma też zagwarantować efektywność kosztową pojazdów. Tu się kłaniają umiejętności z zakresu rachunkowości i podatków. Pojazdy też trzeba jakoś pozyskać i utrzymywać, czyli: negocjacje!















