USA
Polska i Czechy bez tarczy
- Paweł Lisicki: Ameryka wybrała Rosję
- Marek Magierowski: Barack Obama w drodze do Utopii
- Specjalnie dla "Rz" - prezydent Lech Kaczyński o tarczy
- Rząd wpadł w popłoch
- Warto było twardo negocjować
- Krach pewnych złudzeń
- Zwyciężył zdrowy rozsądek
- Moskwa bardzo zadowolona z decyzji Waszyngtonu
- Premier: partnerzy w UE spodziewali się rezygnacji USA z tarczy
- Nowa oferta Obamy
- Reakcje świata
- Redzikowo się cieszy: cel to nie my
- Opozycja chce dymisji gabinetu
- Jak Obama nie dodzwonił się do Tuska
- Premier w drodze do Rudy Śląskiej
Ameryka rezygnuje z budowy baz w Polsce - zadecydował Barack Obama. Zamiast silosów chce umieścić w Europie ruchome wyrzutnie
Obejrzyj komentarz redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej"
Nie będzie dalszego przeciągania sprawy tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach. W czwartek Barack Obama przedstawił ostateczną decyzję, wynik kilkumiesięcznej analizy wszystkich za i przeciw.
– Prezydent Bush miał rację, mówiąc o zagrożeniu ze strony rakiet balistycznych. Postanowiłem wzmocnić amerykańską obronę przeciwrakietową – oświadczył Obama, informując o całkowitym przebudowania koncepcji europejskiej odnogi systemu. Nie będzie w niej miejsca dla stałej bazy w Polsce czy radaru w Czechach.
Będą ruchome elementy, które – podkreślał prezydent USA – zostaną oparte na bardziej sprawdzonych, skuteczniejszych i tańszych technologiach. Jak wyjaśnił później szef Pentagonu Robert Gates, chodzi o wysłanie do Europy wyrzutni rakiet SM3 na okrętach. W drugiej fazie przedsięwzięcia Amerykanie chcą rozmieścić w Europie zmodyfikowane lądowe wyrzutnie SM3. Faza ta rozpocząć by sięmiała po 2015 r., czyli w końcówce ewentualnej drugiej kadencji Obamy.
Amerykanie usilnie podkreślają, że decyzja nie oznacza pozostawienia Polski na lodzie. – Jeśli Warszawa zechce, to może odegrać równie kluczową rolę w nowym systemie jak w starym – przekonywał „Rz" zastępca sekretarza stanu USA ds. Europy Philip Gordon. Zaznaczył, że konsultacje już się zaczęły i że w mocy pozostają inne ustalenia, także deklaracja polsko-amerykańska z sierpnia 2008 r.
– Polska będzie elementem nowego systemu antyrakietowego. To bardzo ciekawa oferta – stwierdził szef MSZ Radosław Sikorski. Premier Donald Tusk, który rozmawiał przez telefon z Obamą, podkreślał, że istnieje możliwość uzyskania „ekskluzywnej pozycji" w relacjach z USA.
Opozycja nie podzielała tego optymizmu. – Rząd, który ma honor i czuje się odpowiedzialny za państwo, powinien się podać do dymisji – grzmiał Karol Karski z PiS.
Część amerykańskich ekspertów uważa, że Obama popełnił błąd, w tak jasny sposób odstępując od planów budowy tarczy w Polsce i Czechach już teraz, w trakcie rozmów rozbrojeniowych z Rosją. – To wielki błąd Obamy. Osłabił stosunki z sojusznikami, a także swoją pozycję w negocjacjach z Moskwą – mówi „Rz" Wess Mitchell z Ośrodka Analiz Polityki Europejskiej w Waszyngtonie.
Zadowolenie panowało w Moskwie. – To wielkie zwycięstwo zdrowego rozsądku – powiedział szef komisji spraw zagranicznych izby wyższej rosyjskiego parlamentu Michaił Margiełow.
Opinie dla „Rz”Philip Gordon
zastępca sekretarza stanu USA ds. Europy i Eurazji
Prezydent podjął taką decyzję, bo uznał, że możemy być bardziej skuteczni i elastyczni, jeśli zdecydujemy się na inny kształt systemu. Co do Polski, to nadal prowadzimy rozmowy w sprawie jej uczestnictwa w nowym projekcie. Jeśli Warszawa zechce, to może odegrać równie kluczową rolę w nowym systemie, jak miała odegrać w starym. Będziemy z pewnością potrzebowali miejsca, w którym umieścimy rakiety SM-3 w północnej Europie, i wtedy zwrócimy się w tej sprawie do Polski. Można powiedzieć, że delegacja, która pojechała do Polski, już takie rozmowy rozpoczęła. Dalej rozmawiamy też o patriotach i kontynuujemy konsultacje w sprawie współpracy strategicznej. Mówienie, że teraz nasze współdziałanie się zmniejszy, jest całkowicie bezpodstawne. Wiem, że wielu komentatorów w Polsce zwraca uwagę na niefortunną datę ogłoszenia tej decyzji, ale zapewniam, że nic się za nią nie kryje. Zależało nam na czasie, chcieliśmy się skontaktować z naszymi sojusznikami od razu po zakończeniu przeglądu, tak szybko, jak to tylko było możliwe. Chcę też zaznaczyć, że nie ma żadnego związku między decyzją o zmianie formuły tarczy i naszymi negocjacjami rozbro- jeniowymi z Rosją. —not. p.g.
James Carafano
ekspert ds. obrony antyrakietowej konserwatywnej Heritage Foundation
Ta decyzja to katastrofa. Zachęci Iran do rozwijania programu rakietowego i nuklearnego oraz sprawi, że Rosja stanie się jeszcze bardziej agresywna. Amerykańskie bazy na świecie i terytorium USA będą narażone na większe zagrożenie. W zamian za rezygnację z tego programu administracja Baracka Obamy nie dostaje absolutnie nic. Zero. Iran już zapowiedział, że nie zarzuci swojego programu. Zapowiedzi, że Ameryka będzie pracować nad jakimiś alternatywnymi rozwiązaniami, to tylko puste obietnice. Nie ma taniego i skutecznego systemu, a takie są warunki stawiane przez Obamę, by obrona antyrakietowa mogła być rozwijana. Wszystko jest na etapie badań, które mogą zająć lata i też będą kosztowały fortunę. Zmarnowano natomiast miliardy wydane na projekt, który miał powstać w Polsce i w Czechach. Argument przedstawiany przez Waszyngton, że zagrożenie ze strony Iranu nie rozwija się tak szybko, jak się obawialiśmy, jest całkowicie pozbawiony uzasadnienia. Po pierwsze nie mamy wystarczającej wiedzy na temat irańskiego programu, po drugie jest on bezpośrednio związany z programem rakietowym Korei Północnej, o którym również dowiadujemy się po fakcie. —not. lor
Michaił Margiełow
szef Komisji Spraw Zagranicznych Rady Federacji Rosyjskiej
Dzieje się to, co powinno było się wydarzyć. Nasi amerykańscy partnerzy już wcześniej mówili nam, że nad tym pracują. Staramy się zrozumieć nawzajem i w miarę możliwości wychodzić sobie naprzeciw. My zrobiliśmy już pierwszy krok. Zwiększyliśmy tranzyt amerykańskich transportów do Afganistanu przez nasze terytorium. Odbyły się już pierwsze loty w naszej przestrzeni powietrznej, choć nie podpisaliśmy jeszcze odpowiedniej umowy. Teraz nasi amerykańscy koledzy odpowiadają tą decyzją. My wielokrotnie informowaliśmy ich, że obawiamy się tarczy. W obecnej administracji Baracka Obamy pracuje wielu ludzi, którzy byli przeciwni temu projektowi jeszcze za rządów George’a W. Busha. Chociażby obecna wiceminister obrony Ellen Tauscher, która wówczas zasiadała w Kongresie, robiła wszystko, by zablokować finansowanie tego projektu. Dzisiaj – jako zastępczyni Roberta Gatesa – kontynuuje te wysiłki. To samo można powiedzieć o wielu innych ludziach. W Waszyngtonie zmieniła się ekipa – ideologia Baracka Obamy i demokratów zasadniczo różni się od ideologii republikanów i neokonserwatystów. Rezygnacja z tarczy to wielkie zwycięstwo zdrowego rozsądku. —not. prus
dr Josef Braml
ekspert Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej (DGAP) w Berlinie
To, że Obama zrezygnował z tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach, wcale mnie nie dziwi. Nie wiem, dlaczego Polacy są tym zaskoczeni. Dla administracji Obamy nie tylko Europa Wschodnia, ale Europa jako całość nie jest ważnym, strategicznym partnerem. Musimy się do tego przyzwyczaić, nawet jeśli to boli. Amerykanie mają wspólne interesy strategiczne z Rosją w Afganistanie i Pakistanie. Dla Obamy są one ważniejsze od tarczy antyrakietowej w Europie. Do tego dochodzą koszty tego projektu. Budowa tarczy ciągnie się od czasów Reagana. Teraz, gdy się okazało, że Iran nie stanowi tak poważnego zagrożenia, jak przypuszczano, po co komu ta tarcza? Budowa pocisków dalekiego zasięgu zajmie Teheranowi jeszcze wiele czasu. Obama postanowił skoncentrować się więc na pilniejszych problemach, takich jak walka z talibami. Do tego jest mu potrzebna Rosja. Jeśli chcemy się przypodobać Amerykanom, wy, Polacy, i my, Niemcy, to najlepszym sposobem jest wysłanie kolejnych wojsk do Afganistanu. Jeśli chodzi zaś o rzekomy nowy program obronny w zamian za tarczę, obawiam się, że to mydlenie oczu. Jednak trudno w tej chwili o tym przesądzać. —not. ryb














