Euro bez tajemnic
Nadchodzi lekkie ożywienie
Dla krajów strefy euro przyszły rok pod względem tempa wzrostu gospodarczego będzie lepszy od mijającego
Problem jednak polega na tym, o ile lepszy? Wyjście z recesji nie będzie też oznaczało, że państwa posługujące się wspólną walutą kryzys będą miały za sobą.
2,2 proc. wzrośnie polski PKB w 2010 r. według prognoz MFW
Według najnowszych oficjalnych prognoz Komisji Europejskiej w 2010 r. 16 krajów strefy euro zanotuje wzrost PKB o 0,7 proc. wobec 4-proc. spadku w 2009 r. Wyniki będą jednak zróżnicowane. Oczekiwany jest zarówno spadek PKB o 1,4 proc. w Irlandii, jak i 1,9-proc. wzrost na Słowacji.
Liderem Niemcy
Wśród głównych państw członkowskich strefy euro najbardziej spektakularna poprawa – zdaniem Komisji Europejskiej – będzie miała miejsce w Niemczech. Szacunki na ten rok mówią o spadku produktu krajowego brutto rzędu 5 proc. W przyszłym roku nasi zachodni sąsiedzi będą już należeć do liderów wzrostu, z wynikiem na poziomie 1,2 proc.
Ta prognoza ma szansę się sprawdzić, o ile z kryzysu będzie wydobywać się cała światowa gospodarka. Niemcy – jako czołowy eksporter w skali globalnej – z pewnością mieliby szansę na tym skorzystać, tak jak stracili na załamaniu handlu międzynarodowego, które było następstwem wybuchu globalnego kryzysu w ubiegłym roku.
– Żadne ożywienie na świecie nie może się odbyć bez niemieckiego eksportu, stąd oczekiwania widocznej poprawy. W przypadku Niemiec znaczenie będzie mieć również odbudowa zapasów. Wreszcie bardziej optymistycznie zaczyna się mówić o sytuacji na tamtejszym rynku wewnętrznym. Niemcom pomaga m.in. to, że tam nie ma takich ograniczeń dotyczących stymulacji fiskalnej, jakim podlega wiele innych krajów strefy euro – uważa Ernest Pytlarczyk, analityk makroekonomiczny BRE Banku.
Skorzystają też inni
Z prognoz wynika, że w ślad za naszym sąsiadem z Zachodu ożywienie dotknie również większości peryferyjnych gospodarek strefy euro – w tym tych, które są położone na jej wschodnich rubieżach.
Największą poprawę zanotuje Słowenia, która tegoroczny spadek PKB o 7,4 proc. zamieni na 1,3-proc. wzrost. W nieco lepszej sytuacji będzie Słowacja, której produkt krajowy brutto w 2009 r. może spaść według Komisji Europejskiej o 5,8 proc., a w przyszłym roku zwiększy się już o 1,9 proc.– Słowenia i Słowacja są związane z cyklem koniunkturalnym w Niemczech. Poprawa będzie też związana z lepszą koniunkturą w tym kraju. Pod względem poziomu PKB nadal są jednak bardzo nisko – uważa Ernest Pytlarczyk z BRE Banku.
Do krajów o relatywnie największej poprawie sytuacji będzie należała również Finlandia, której PKB w tym roku spadnie o 6,9 proc., a w przyszłym wzrośnie już o 0,9 proc.
Nie wszyscy nad kreską
Zdaniem KE nie wszystkim uda się jednak w przyszłym roku wyjść nad kreskę. Recesja utrzyma się m.in. w Irlandii, Grecji (prognozy Komisji powstały, zanim jeszcze agencje ratingowe obniżyły oceny wiarygodności kredytowej tego kraju do poziomu BBB+ z perspektywą negatywną, niższego od Polski i najniższego w strefie euro, a przedstawiciele rządu zostali zmuszeni do zapewnień, że kraj nie zbankrutuje) czy Hiszpanii.
– Z naszego punktu widzenia sytuacja będzie o tyle korzystna, że bliskie nam Niemcy będą notować stosunkowo dobre wyniki. Natomiast kraje, które nadal będą znajdować się w recesji, są od nas dość odległe – zwraca uwagę Michał Dybuła, ekonomista BNP Paribas w Warszawie.
MFW też wierzy w ożywienie
Warto brać pod uwagę prognozy nie tylko Brukseli. Międzynarodowy Fundusz Walutowy w przewidywaniach z października założył np., że Niemcy nie mogą liczyć na duży plus w przyszłym roku. Zdaniem analityków MFW niemiecki PKB zwiększy się w przyszłym roku o 0,3 proc. (szacunki na 2009 r. są tylko minimalnie niższe niż w przypadku Komisji Europejskiej). Wolniejszego wzrostu, niż wynikałoby z prognoz KE, MFW spodziewa się również w przypadku Francji czy Włoch, a więc innych największych gospodarek strefy euro.
Czy w każdym przypadku KE jest bardziej optymistyczna niż MFW? Okazuje się, że nie. Na Słowacji fundusz oczekuje w przyszłym roku wzrostu PKB o 3,7 proc. (rok później miałby on przekraczać nawet 5 proc.).















