Euro bez tajemnic
Turystyka zyska na zmianie waluty
Wprowadzenie euro w Polsce i spadek kosztów zabezpieczeń pozwolą zwiększyć obroty biurom turystycznym w Polsce
Turystyka jak mało która branża odczuła skokowe zmiany kursów walutowych. Tegoroczny drastyczny spadek wartości złotego do euro i dolara wystraszył Polaków planujących wyjazd na zorganizowane zagraniczne wycieczki.
Już wczesną wiosną się okazało, że do ustalonych wcześniej cen trzeba było dopłacać – biura podróży wprowadziły tzw. dopłaty kursowe. Nic dziwnego: w górę poszły koszty przelotów i noclegów. W rezultacie spora część organizatorów zagranicznej turystyki wyjazdowej, którzy jeszcze 12 miesięcy wcześniej przeżywali wycieczkowy boom, ten rok zakończy stratami.
Mniej kłopotów
Euro zamiast złotego pozwoliłoby uniknąć tak drastycznych problemów. A w „normalnej” sytuacji zminimalizowałoby ryzyko nagłych zmian kursów walutowych.
Na te ostatnie narażone jest każde biuro turystyczne prowadzące działalność za granicą. Wynika ono z braku równowagi wpływów i wydatków, które wyrażane są w różnych walutach: przychody w złotym, a ponoszone koszty przede wszystkim w euro oraz dolarze amerykańskim. Ryzyko kursowe związane jest zatem z kształtowaniem się relacji euro do złotego i dolara do złotego.
Biura muszą to ryzyko minimalizować. Jak? Podejmują działania zabezpieczające – wykorzystują transakcje walutowe typu spot i forward, transakcje na opcjach, a także inne instrumenty finansowe.
Oto przykład: jeśli organizator wycieczek chce kupić euro lub dolary za złote natychmiast, realizuje transakcję kupna waluty typu spot. Ponosi wówczas koszt związany z przewalutowaniem. Kurs kupna waluty jest wyższy od kursu sprzedaży – średnio o 0,5 – 0,6 pkt proc. Ale takich transakcji jest niewiele. Oznaczałyby w praktyce, że klient płaci dziś cenę wycieczki w złotych, a biuro turystyczne natychmiast opłaca zagraniczną walutą koszty związane z jego wyjazdem.
Biura jako zabezpieczenie realizują przede wszystkim transakcje terminowe typu forward. Zabezpieczają one przed zmianą kursu waluty w określonej przyszłości. Są jednak znacznie droższe. O ile? Zależy to od kilku czynników: różnicy oprocentowania pomiędzy walutą krajową a zagraniczną, długości okresu, na jaki zawierana jest transakcja terminowa, wreszcie kursu spot (obecnego) danej waluty.
Zabezpieczenie kosztuje
Uwzględniając dzisiejsze relacje walut, przy kursie średnim euro/złoty 4,1860, dodatkowy koszt transakcji forward dla biura turystycznego wyniesie 1,42 proc. W przypadku dolara (kurs średni 2,7950) koszt zwiększy się o 1,51 proc.
A gdybyśmy byli w strefie euro? Biura zabezpieczałyby się jedynie na wahania kursów euro do dolara. Przy obecnych kursach dodatkowe koszty byłyby minimalne. Wyniosłyby jedynie 0,16 proc. W przypadku średniej wielkości biura podróży, mającego ok. 200 mln zł rocznych obrotów, oszczędności na zabezpieczeniach mogłyby wynieść ok. 2 mln zł.
Obserwowany od czwartego kwartału ubiegłego roku okres znacznego osłabienia złotego i dużej zmienności kursów jest dla organizatorów zagranicznej turystyki wyjazdowej bardzo niekorzystny.
Mocno wzrósł koszt operacji zabezpieczających, a wysokie ceny głównych walut dodatkowo hamują apetyty klientów na wycieczki zagraniczne. Przystąpienie Polski do strefy euro spowoduje wyeliminowanie znacznej części ryzyka związanego z wahaniami kursów walutowych.
– Po wprowadzeniu euro będziemy zabezpieczać zdecydowanie mniejszą część naszych płatności – jedynie te dolarowe. Będziemy także ponosić dużo mniejsze koszty zabezpieczenia dolara, co powinno wpłynąć pozytywnie na realizowaną marżę netto, czyli na zyski działających na rynku zagranicznej turystyki wyjazdowej – twierdzi Jacek Dąbrowski, dyrektor ds. finansów i relacji inwestorskich Triady.
Zdaniem Piotra Henicza, dyrektora sprzedaży i marketingu Itaki, euro przyniesie branży stabilizację. – Poprawi się skuteczność planowania, będą lepsze podstawy do rozwoju. Czekamy więc na euro z utęsknieniem – mówi Henicz.
Wyrówna się także dysproporcja między polskimi touroperatorami, a firmami działającymi w krajach, które już są w eurostrefie. Dziś te firmy nie ponoszą kosztu zabezpieczenia płatności w euro, co daje im znaczną przewagę nad konkurencją.















