Gujscy w Gałkach
aktualizacja: 08.09.2009, 17:14
Dwór w Gałkach w powiecie węgrowskim (mazowieckie) to prawdopodobnie ostatni projekt architekta Bolesława Podczaszyńskiego

Kupowali ruinę. Koryta dla świń stały w salonie. Dziś, po sześciu latach remontu, dwór w Gałkach wrócił do świetności

[b][link=http://www.rp.pl/galeria/88001,1,360062.html]Zobacz więcej zdjęć[/link][/b] W salonie walały się zwierzęce odchody, stały koryta dla świń, parowano kartofle dla zwierząt. Dławił smród, dusił dym jak w kurnej chacie. Kominy były zawalone. Foliowe worki z deszczówką dyndały pod dziurami w suficie. Pościel na łóżkach w pokojach nigdy nie widziała wody. Park był wysypiskiem śmieci, a na dachu rosły chaszcze. Żona krzyknęła: „Wszystko, tylko nie to!”. – Znajomych zebrało na torsje. Nie wytrzymali typowego obrazu agonii polskiego dworu – opowiada Waldemar Gujski. – A ja zapragnąłem go wskrzesić. O starym polskim dworze zawsze marzył.– Nowo zbudowany, choćby nie wiem jak pięknie umeblowany, będzie tylko atrapą – mówi. Mieszkańca Warszawy ciągnęło na Podlasie do korzeni swoich i żony. Rodowód Gujskich wywodzą tu z czasów Konrada Mazowieckiego. W poszukiwaniach pomógł siedlecki konserwator zabytków. Jeździł z nimi, pokazywał ruiny. Ze zdewastowanego dworu w Gałkach wytoczyli się pijani mężczyźni. – Po kupieniu tej ruiny z dwiema rodzinami bałam się odpowiedzialności. Co będzie, jeśli wiatr powali drzewa na dach albo runie przegniły sufit? – wspomina Małgorzata Gujska. Lokatorom wybudowali dwie drewniane chałupy.

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja

Banner

POLECAMY

KOMENTARZE

Komentarz dnia

Stankiewicz: Komisja Wenecka nie jest interesująca dla rządu