Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Styl życia

Gujscy w Gałkach

Dwór w Gałkach w powiecie węgrowskim (mazowieckie) to prawdopodobnie ostatni projekt architekta Bolesława Podczaszyńskiego
Rzeczpospolita, Monika Rogozińska MR Monika Rogozińska
Kupowali ruinę. Koryta dla œwiń stały w salonie. Dziœ, po szeœciu latach remontu, dwór w Gałkach wrócił do œwietnoœci
[b][link=http://www.rp.pl/galeria/88001,1,360062.html]Zobacz więcej zdjęć[/link][/b] W salonie walały się zwierzęce odchody, stały koryta dla œwiń, parowano kartofle dla zwierzšt. Dławił smród, dusił dym jak w kurnej chacie. Kominy były zawalone. Foliowe worki z deszczówkš dyndały pod dziurami w suficie. Poœciel na łóżkach w pokojach nigdy nie widziała wody. Park był wysypiskiem œmieci, a na dachu rosły chaszcze. Żona krzyknęła: „Wszystko, tylko nie to!”. – Znajomych zebrało na torsje. Nie wytrzymali typowego obrazu agonii polskiego dworu – opowiada Waldemar Gujski. – A ja zapragnšłem go wskrzesić.
O starym polskim dworze zawsze marzył.– Nowo zbudowany, choćby nie wiem jak pięknie umeblowany, będzie tylko atrapš – mówi. Mieszkańca Warszawy cišgnęło na Podlasie do korzeni swoich i żony. Rodowód Gujskich wywodzš tu z czasów Konrada Mazowieckiego. W poszukiwaniach pomógł siedlecki konserwator zabytków. JeŸdził z nimi, pokazywał ruiny. Ze zdewastowanego dworu w Gałkach wytoczyli się pijani mężczyŸni. – Po kupieniu tej ruiny z dwiema rodzinami bałam się odpowiedzialnoœci. Co będzie, jeœli wiatr powali drzewa na dach albo runie przegniły sufit? – wspomina Małgorzata Gujska. Lokatorom wybudowali dwie drewniane chałupy. – Ile kosztowało to, co zrobiłem? Nikt nie wyceni zdrowia, które przy tym straciłem. Remont był gehennš, trwał szeœć lat. Tylko ten, kto ma dwór w sercu, może go odrodzić. Przyjaciele twierdzš, że tylko ten, kto ma tyle optymizmu co mecenas Waldemar Gujski. [srodtytul]Na park piłš tarczowš[/srodtytul] Remont odsłaniał pierwotny kształt ziemiańskiej siedziby z 1876 r. Była prawdopodobnie ostatnim projektem Bolesława Podczaszyńskiego (zm. w 1876 r.). Architekt, wykładowca akademicki, autor podręczników, przebudował m.in. pałace w Starejwsi i Sieniawie, Kazimierzowski w Warszawie, koœcioły w Starejwsi i Dobrem. W stolicy opracował plany wodocišgów. Wzniósł Instytut Szlachecki (budynki póŸniejszego Sejmu RP), zaprojektował fontanny pałacu w Wilanowie. O Gałkach w parafii Kopcie, ziemi liwskiej, powiatu węgrowskiego, wiadomo, że od XV do XVIII w. należały do rodu Gałeckich. Potem przechodziły w ręce Rudzińskich, Klickich, Łubieńskich, Popielów... W latach 30. XX w. zadłużony folwark ze stawami rybnymi przejšł bank i rozparcelował ziemię. Po wojnie majštek zajšł PGR. Stary mieszkaniec wsi wspominał, że dyrektor PGR jednego dnia położył piłš tarczowš kilkadziesišt 200-letnich drzew. Gujscy posadzili już trzy aleje: lipowš, czerwonych grabów i wišzów.– Planujemy ogród warzywny i sad. Rosnš już ziemniaki i maliny – mówi gospodarz. Próbujš przekonać bociany gotowym gniazdem na słupie. Majš kury, kobyłę Elzę, osła Kłapcia i kozła Priama. Gujski odnowił wozownię i stajnię. Szykuje kuŸnię i serownię. Organizuje skansen. Z Podlasia zwoził drewniane spichlerze, stodoły, chałupy. Na framudze jednej z nich widnieje data 1893 r. Spod Kodnia przetransportował kompletny wiatrak typu koŸlak. – To rzadkoœć – tłumaczy. [wyimek]Dyrektor PGR jednego dnia położył piłš tarczowš kilkadziesišt 200-letnich drzew [/wyimek] Wyposażenia szuka na pchlich targach i po wsiach. Œwięte obrazki i latarnie do powozów, wagi i odważniki, maszyny rolnicze, żelazka, kołowrotki, garnki, młynki, skrzynie posażne, łopaty do chleba, warsztaty tkackie, magielnice... – Œciga się ze zbieraczami złomu. Przy każdej maszynie mówi, że jak on jej nie kupi, to Mittal jš przetopi – mówi żona. [srodtytul]Secesyjny kredens od chłopa[/srodtytul] Z dawnego dworu odnalazł na wsi jedynie szafkę. Pokoje sam urzšdza dywanami, kilimami. – Inwentarze poœmiertne pokazujš, że przeciętny szlachcic miał ok. 300 kobierców – tłumaczy. Secesyjny kredens wycišgnšł ze stodoły od chłopa. W salonie złożył piec z kafli miœnieńskich. Zna antykwariuszy, którzy wolš, żeby ładny przedmiot zdobił dwór, a nie mieszkanie w bloku. W sieni umieœcił witraże z Orłem Białym i Pogoniš Litewskš. – Taki patriotyk – uœmiecha się. Łazienki wyłożył szaroniebieskim i złocistym marmurem ze Sławniowic. W tym polskim kamieniu, jak mówi, jest zakochany, a marmury ze złóż wydobywanych od 700 lat zdobiš już gmach Sejmu, rzšdu i opery. – Po antykwariatach Europy mšż szuka poloników – mówi Małgorzata Gujska. – Najwspanialsza rzecz, jakš widziałem w najlepszym antykwariacie Toskanii, pochodzi z Polski – mówi Gujski. – To barokowy ołtarz z płaskorzeŸbš Ostatniej Wieczerzy. Nie stać mnie, ale marzę o nim od lat. Zakup szczególnie dla niego ważny to płaskorzeŸba w drzewie gruszkowym. Tadeusz Koœciuszko. Z tyłu odręczny napis: „Kochanemu Stasiowi Sasorskiemu, portret Naszego Kochanego Naczelnika, tu na wygnaniu przez Jana Krzyżanowskiego wykonany. Dedykuje i poœwięca Jan Gujski, Wiatka 20 I 1868 r.” Wœród narysowanych herbów jest Dolina – herb Gujskich. – Jeszcze nie doszedłem, jakie relacje wišżš mnie z tym rzeŸbiarzem zesłanym na Sybir – mówi. [srodtytul]Alians dworu i plebanii[/srodtytul] Na tympanonie dworu Gujscy umieœcili napis: „Gloria Tibi Domine” – Chwała Tobie, Panie. Uważajš, że nic nie dzieje się przypadkowo. Waldemar dziœ jest cenionym specjalistš prawa pracy z tytułem prawnika roku „Gazety Prawnej”, autorem komentarzy, ksišżki „Kontrakty menedżerskie”, wykładowcš polskich i zagranicznych firm, twórcš kancelarii, która w rankingu „Rzeczpospolitej” od kilku lat zajmuje czołowe miejsca. – Swojš pozycję wyršbał sobie ciężkš pracš – mówi żona. Mecenas goœci wita dŸwiękiem dzwonu z odlanym napisem „Gałki 1876 – 2009”. – Ten dwór ma służyć ludziom, być jak kiedyœ centrum życia dla okolicy – mówi z entuzjazmem. Zapraszajš dzieci z całej wsi na kolędowanie ze œw. Mikołajem i księdzem, obiadem i konkursem biblijnym. – Alians dworu i plebanii zawsze na dobre Polsce wychodził – twierdzi Gujski. [srodtytul]Wielkie wyzwanie[/srodtytul] 27 czerwca 2009 r. mszš rozpoczęło się oficjalne otwarcie dworu w Gałkach. Małgorzata Gujska na obiad we dworze, na jaki trafiłam, podała zupę brokułowš na rosole z łososiem i pieczonymi płatkami migdałów, gałkowskš ratatuję (z cukinii, bakłażanów, pomidorów, papryki, czosnku, bazylii), ryż czarny z bršzowym, cielęcinę pieczonš z morelami, młodš kapustę z koperkiem i czosnkiem, sałatę lodowš, truskawki własne, ciasta, kompot z wiœni... – Największy z Polaków Jan Paweł II nakazał nam: „Przenieœcie to dziedzictwo, któremu na imię Polska, następnym pokoleniom”. Odtworzyć polski dwór to wyzwanie – mówi mecenas. – Był centrum kultury, patriotyzmu i nowinek technicznych. Rodziły się w nim poezja, proza, malarstwo. Chronił powstańców i ludzi w potrzebie, samotnych kuzynów. Przechowywano w nim pamięć o przeszłoœci. Dlatego okupanci i komuniœci tępili go tak zajadle i metodycznie. Dwór ze swym wyposażeniem, kulturš, atmosferš, goœcinnoœciš był polskim endemicznym zjawiskiem. Tego nie było gdzie indziej. To jest mój wkład w zjednoczonš Europę! [ramka][b]Komunistyczne prawo żyje [/b] 6 wrzeœnia minęło 65 lat od ogłoszenia dekretu o reformie rolnej, wydanego przez PKWN. Organizacja ta, organ władzy wykonawczej złożony z komunistów polskich, powstała w Moskwie na wniosek Stalina i na terenach polskich zajmowanych przez Armię Czerwonš realizowała jego politykę. Dekret o reformie rolnej majštków powyżej 50 ha (w Wielkopolsce – 100 ha) miał na celu zniszczenie polskiej warstwy ziemiańskiej, szczególnie patriotycznej i nastawionej antykomunistycznie. Oprócz odebrania majštków i domów wprowadzono zakaz osiedlania się ziemian w obrębie powiatu pod karš aresztu, a nawet œmierci. Ten dekret w wolnej Polsce nie został odwołany. Wcišż jest podstawš prawnš do rozstrzygania stosunków własnoœciowych na wsi. Historyczne polskie siedziby uległy rujnacji. [i]k. j-k.[/i][/ramka] Więcej: [link=http://www.ptz.info.pl" "target=_blank]www.ptz.info.pl[/link]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL