70. rocznica wybuchu II wojny światowej
Na niekorzyść Rosji
Tragedia wojenna Polski na pewno była także konsekwencją zdecydowanie nie idealnej przedwojennej polityki Warszawy. Ale mówienie, że to Polska odpowiada za wojnę i usprawiedliwianie tym paktu Ribbentrop-Mołotow, to nadużycie i kłamstwo — twierdzi rosyjski publicysta Siergiej Buntman w rozmowie z Justyną Prus
Rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR) ma we wtorek zaprezentować dokumenty na temat polsko-niemieckiej współpracy przed wojną.
Co to są materiały SWR? To przede wszystkim doniesienia o rozmowach. To nie są oficjalne dokumenty. Czasami są zgodne z rzeczywistością, a czasami nie. Mam wrażenie, że oni koniecznie chcą coś udowodnić. Cztery lata temu, kiedy przy okazji 60. rocznicy zakończenia wojny zaczynała się ta historyczna akcja, chodził taki dowcip. „To Polska pospołu z krajami bałtyckimi zaczęli wojnę przeciwko Niemcom i ZSRR”. Wtedy mieliśmy świetne relacje z Niemcami, a z Polską i Europą Wschodnią fatalne. Mówiąc o wojnie, Polskę praktycznie pomijano i stąd wziął się ten gorzki żart. A teraz wygląda na to, że mówi się o tym z zupełną powagą. Najpierw historyk Siergiej Kowaliow pisze, że Polska nie zgodziła się na rozsądne żądania Hitlera. Potem pani Natalia Narocznicka z komisji do walki z falsyfikacją historii odkrywa, że dążąc do realizacji wielkiego marzenia o Polsce od morza do morza, Warszawa zaproponowała Niemcom wspólną napaść, w zamian za którą miałaby dostać część Ukrainy. Ale to jest dokładnie jak w starym dowcipie, gdzie Iwanow wygrał w loterii tysiąc rubli. Tylko że to nie Iwanow, a Pietrow, nie wygrał, a przegrał i nie na loterii, a w preferansa.
Jak pan ocenia polską politykę tamtego okresu?
Polska nie powstrzymała chciwości — zaczęła razem z Niemcami i Węgrami regulować czechosłowacki problem i oderwała kawałek Śląska Cieszyńskiego (Zaolzie). Ale potem drogo za to zapłaciła. Najpierw Niemcy postawili ultimatum, żądając Gdańska i eksterytorialnej trasy do Prus Wschodnich. Polska się nie zgodziła. Potem była marchewka: z Niemiec padła obietnica jakichś wirtualnych kawałków Ukrainy. Ale i na to Warszawa nie poszła! Polska dostała bardzo ciężką lekcję. Na pewno jej tragedia była w jakimś sensie konsekwencją — zdecydowanie nie idealnej — przedwojennej polityki Warszawy. Wiele spraw z tego okresu trzeba jeszcze wyjaśnić, także dotyczących polskiej polityki. Ale mówienie, że to Polska zaczęła wojnę, że to to ona odpowiada za wojnę i tym usprawiedliwiać pakt Ribbentrop-Mołotow, to nadużycie i kłamstwo.
W Rosji pojawiają się informacje o tajnych protokołach do polsko-niemieckiego paktu o nieagresji. Mówił o nich pokazany w telewizji film „Sekrety tajnych protokołów”. Generał wywiadu Lew Sockow podczas prezentacji rzekomo nowych dokumentów dotyczących tamtego okresu, przekonywał o istnieniu tych protokołów.
Według tej tezy tajne protokoły miały być podstawą antyradzieckiego sojuszu Polski z Hitlerem. W rzeczywistości był tylko pakt o nieagresji, który Niemcy zerwały w 1939 roku, a mit o tajnych protokołach szerzy się po to, żeby wprowadzić do świadomości, że tajne protokoły były normalną praktyką i wszyscy je podpisywali. I Polska, i Francja, i Wielka Brytania. Dlaczego nie miałby tego zrobić ZSRR? W tajnych protokołach mogą się znaleźć różne rzeczy, także podział innych państw i zmowy za ich plecami — to miałoby być zupełnie „normalne”.
Dlaczego to właśnie SWR ma rozsądzać polityczne spory?
Bo to marka solidności. Nie ktoś tam, a legendarna Służba Wywiadu Zagranicznego, która wie wszystko i tylko patrzy na nas tak smutno: „wy idioci, nic nie wiecie”. Ona „odtajnia” dokumenty. W przypadku poprzedniej konferencji i prezentacji zbioru „Państwa bałtyckie i geopolityka” liczono na to, że nikt ich nie przeczyta i wszyscy zadowolą się komentarzem i interpretacjami generała Sockowa. Ale dokumenty przeczytaliśmy i nic w nich nie ma — to stare materiały. Poczekajmy, co pokażą tym razem, sam nie mogę się doczekać.
Po co toczy się ta historyczna gra?
Szczerze mówiąc, ja tego nie rozumiem. Powstała komisja do walki z fałszowaniem historii na niekorzyść Rosji. Ta nazwa jest kompletnie idiotyczna. Ktoś powiedział, że to komisja właśnie „na niekorzyść Rosji”. Ale kiedy ona powstawała nie określono interesów Rosji. Oni wstydzą się to zrobić. O jakie chodzi interesy? Przywrócenie wpływów w Europie Wschodniej?
Pana zdaniem chodzi o politykę zagraniczną?















