Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Komentarze

Ratujmy dzieci

Rafał A. Ziemkiewicz
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Subotnik Ziemkiewicza
Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2009/07/18/ratujmy-dzieci/" "target=_blank] blog.rp.pl/ziemkiewicz[/link] Twierdzę stanowczo: ochrona dzieci przed przemocš to temat zastępczy. Problem istnieje, oczywiœcie, ale dotyczy stosunkowo wšskiej grupy, i nawet dzieci mieszczšce się w tej grupie przeważnie ponoszš większe szkody wskutek innych patologii. Niestety, tych patologii naprawdę masowych i groŸnych media ani działacze zauważać nie chcš, bo nie jest to tak „sexy” jak domaganie się zakazu klapsa. Proszę się przyjrzeć współczesnym dzieciom, zwłaszcza tym z prowincji, i przywołać z pamięci obraz ich rówieœników sprzed lat dziesięciu. Coœ się zmieniło? Owszem, łatwo to chyba zauważyć: nigdy jeszcze nasze dzieci nie były tak patologicznie otyłe. Nie pulchne, grube czy „przy koœci”, ale po prostu otyłe, jak mali Amerykanie. Już kilkulatki ledwie cišgnš po ziemi tłuste odnóża i brzuchy, pociechy w wieku szkolnym nie mieszczš się wielkimi zadami w odziedziczonych po poprzednich pokoleniach ławkach. Za parę lat połowa z nich będzie już wymagała leków przeciwcukrzycowych, a zaraz po dojœciu do pełnoletnioœci rent inwalidzkich. Choroba wieńcowa, kiedyœ diagnozowana po czterdziestce, dziœ, jak informujš lekarze, wykrywana jest coraz częœciej już u nastolatków.
To oczywiœcie efekt głupoty tysięcy, tfu, „rodziców”, bezmyœlnie napychajšcych swe pociechy chipsami, batonikami, frytkami i słodzonym gazowanym paskudztwem we wszelkich postaciach. Widziałem nawet kiedyœ w McDonaldzie kretynkę pasšcš tamtejszym œmieciowym żarłem dziecko, na oko, roczne! Nikt oczywiœcie tym zakichanym mamusiom i tatusiom nie uœwiadamia, co robiš swoim dzieciom. Przeciwnie, na powszechnš bezmyœlnoœć rodziców nakładajš się reklamy, tresujšce i ich, i pociechy w pożšdaniu coraz to bardziej szkodliwych rodzajów pseudojedzenia, a łajdacy szefujšcy sieciom z „junk foodem” kuszš małych klientów dodawaniem do serwowanego tłuszczu i cukru zabawek. Całkowicie bezkarnie! W przeciwieństwie do klapsa, nikomu to nie przeszkadza. Owszem, przegłosowano kiedyœ w parlamencie zakaz reklamy kierowanej do dzieci, ale pan prezydent Kwaœniewski uległ argumentom (ciekawe, jakie one były) lobbystów i ustawę zawetował. Już tylko za to jedno z piekła wyjœć nie powinien. Patologiczna otyłoœć to nie jedyna różnica. W porównaniu z poprzednimi pokoleniami, współczesne dzieci trudniej zbierajš myœli, majš problemy z zapamiętywaniem, z kojarzeniem, z logicznym myœleniem ? mówišc krótko, na niespotykanš dotšd skalę majš kłopoty z elementarnš sprawnoœciš umysłowš. Nic dziwnego, zważywszy, że całkowicie bezkarnie rozpowszechniane sš w Polsce kanały telewizyjne w rodzaju „Cartoon Network” ? pełne wrzasku, przemocy, rynsztokowych bluzgów oraz dowcipów o bekaniu i pierdzeniu. Przygłupi rodzice, tak, jak napychajš dzieci œmieciowym żarłem, tak samo wstawiajš im do pokoików telewizory i nie interesujš się nawet, w jakim to szambie nurza się godzinami ich potomstwo. Jakim niby cudem naładowane takim wrzaskiem i agresjš dziecko ma potem w stanie skupić myœli? Jak ma usiedzieć w ławce? Mówi się wtedy uczenie, że dziecko ma „ADHD”. Jak ma nie mieć, skoro po całych dniach z jednej strony ładuje się je potężnymi dawkami agresji, a z drugiej, całš jego aktywnoœć ruchowš w czasie wolnym od szkoły ogranicza się do przemieszczania pomiędzy stołem, telewizorem a grš komputerowš? W Ameryce prostym i masowym rozwišzaniem tego problemu sš psychotropy, i u nas, jak się dowiaduję, także zaczynajš one być w modzie. Kiedy już nie można z dzieckiem, doprowadzonym na skraj histerii i zdemoralizowanym od maleńkoœci, dojœć do ładu, do obowišzkowej coca-coli i frytek dosypuje mu się jeszcze garœć piguł, które zmieniajš go w potulne warzywo ? i spokój. Bardziej humanitarnie byłoby od razu eutanazować. To wszystko, mam wrażenie, nikogo nie obchodzi. Polacy masowo pasš dzieci truciznš, pełnš sš jej zresztš szkolne sklepiki, usadzajš przy telewizorze i komputerze jak przy elektronicznym pastuchu, a jeœli mogš sobie na to pozwolić, w ogóle wyrzucajš je ze œwiadomoœci (w Warszawie przebojem sezonu dla warstw zarabiajšcych stały się całodobowe przedszkola, z noclegiem). I nie widzš w tym nic złego, nic nie rozumiejš, bo też nikt im nawet nie próbuje popsuć humoru stwierdzeniem oczywistego faktu, że sš potworami. Nikt nie domaga się (poza mnš) żeby dla przekładu rozstrzelać paru s…synów z Cartoon Network, McDonalds i innych firm tłukšcych kasę na nieustajšcym, codziennym dokonywaniu zbrodni na najmłodszym pokoleniu. Z upodobaniem za to rozprawiajš polityczne i medialne elity (ile wœród nich jest takich rodziców – potworów, wychowujšcych dzieci za pomocš telewizora?) o straszliwej szkodliwoœci klapsa. Prawdopodobnie dlatego, że umysł polskiego, z przeproszeniem, inteligenta, wytresowany jest tak, iż zagrożenie potrafi dostrzegać tylko w tym, co tradycyjne, polskie, co kojarzy się z rodzimym ciemnogrodem, ciasnym katolicyzmem i patriarchalnym paradygmatem społecznym. Wszystko, co przychodzi z Zachodu i stanowi nowoczesnoœć musi natomiast być cacy, nawet jeœli to œmieciowe żarło, wulgarne, prymitywne kreskówki i psychotropy.

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL