Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Ekonomia

Boski kawałek Skandynawii

Zachodnie wybrzeże jest skaliste, ale dzięki temu ciekawsze krajobrazowo
Rzeczpospolita, Filip Frydrykiewicz F.F. Filip Frydrykiewicz
Być może dziœ jeŸdzilibyœmy na wakacje na polski Bornholm. W dodatku samochodem lub kolejš, a nie promem. Ale wszystko popsuł topniejšcy lodowiec. Dziesięć tysięcy lat temu oderwał Bornholm od Polski.
[b][link=http://www.rp.pl/galeria/247288,331762.html]Zobacz zdjęcia[/link][/b] Bóg po stworzeniu Skandynawii wzišł garœć najbardziej udanych jej częœci, zlepił je i wrzucił do Bałtyku. Tak powstał Bornholm. To wersja duńskich speców od marketingu. Inaczej przeszłoœć wyspy widzš naukowcy. [srodtytul]Jeden krok, miliard lat[/srodtytul]
1,7 miliarda lat temu wewnštrz 20-kilometrowych gór, jakie wypiętrzyły się wtedy na Ziemi, z roztopionej lawy powstał granit, z którego dzisiaj zbudowana jest wyspa. 500 mln lat temu kawałek płyty tektonicznej, który znamy jako Bornholm, leżał w okolicy równika, tam gdzie dziœ Brazylia. PóŸniej jednak płyty tak się poprzesuwały, że w ostatniej epoce lodowcowej, około 15 tys. lat temu, Bornholm wylšdował nad Bałtykiem, na końcu półwyspu zaczynajšcego się koło dzisiejszego Kołobrzegu. Wyspš się stał, gdy po stopieniu lodowca wody morza podniosły się i przerwały jego łšcznoœć ze stałym lšdem. Tego wszystkiego dowiaduję się w NaturBornholm, centrum przyrody i geologii stworzonym niedaleko miejscowoœci Aakirkeby. Dlaczego akurat tutaj? – Nie ma drugiego takiego miejsca w Europie, w którym na tak niewielkim terenie można byłoby znaleŸć skały z tak wielu okresów geologicznych – wyjaœnia polski biolog i przewodniczka w NaturBornholm Hanna Piórska. Po obejrzeniu filmu o historii Ziemi i samego Bornholmu, zwiedzeniu wystawy pokazujšcej dzisiejsze ukształtowanie i przyrodę wyspy oraz przymierzeniu własnej stopy do znalezionego na wybrzeżu odcisku nogi piętnastotonowego zauropoda wyruszam z paniš Hannš w teren. Podczas krótkiego spaceru œcieżkš naukowš można tu zobaczyć zaznaczonš wygładzonymi głazami narzutowymi granicę geologicznš między Europš kontynentalnš a Skandynawiš, kamienne pofalowane dno morza sprzed 435 mln lat z odciskiem meduzy i zęby skał wypiętrzonych podczas trzęsienia ziemi wywołanego zderzeniem Europy z Afrykš 200 mln lat temu. Turystom najbardziej podoba się jednak miejsce zetknięcia się dwóch płyt tektonicznych. Jeœli stanšć w rozkroku, można jednš nogę postawić na gnejsie sprzed 1,7 mld lat (prekambr), a drugš na piaskowcu, który powstał 545 mln lat temu (kambr). 1,2 mld lat różnicy! Każdy chce więc mieć zdjęcie w rozkroku między odległymi erami. Ale to nie koniec atrakcji. Najbardziej zapalonych przewodniczka zabiera na poszukiwanie skamielin. Do „parku jurajskiego”, gdzie zaopatrzeni w młotki i osłony na oczy rozłupujš odłamki wapienia, szukajšc œladów trylobitów, ortocerasów i brachipodów, prymitywnych organizmów żyjšcych na Ziemi 490 mln lat temu. Tutejszy wapń obfituje w nie, nie trzeba więc długo czekać, by któryœ z uczestników poszukiwań zameldował o swoim odkryciu. [srodtytul]Domy tylko dla mieszkańców[/srodtytul] Bornholm pełen jest podobnych atrakcji, w których można spędzać czas, dowiadujšc się ciekawych rzeczy i się uczšc. Nic dziwnego, że to ulubione miejsce na wakacje dla rodzin z dziećmi. Wyspa nie zachwyci ludzi lubišcych gwar, dyskoteki, hotele, bary, zabawę do białego rana. Ruch, korki na drogach, krzykliwe reklamy – to nie na Bornholmie. Jego domenš jest cisza i spokój. Równo poukładane pola i łški, zadbane gospodarstwa, malownicze brzegi, garœć zabytków. W miasteczkach – kolorowe domy, ogródki, pnšce się róże i malwy pod oknami. Na północy skaliste klify, na południu szerokie piaszczyste plaże. W œrodku fałdy wzgórz morenowych z łanami falujšcych pod naporem wiatru zbóż. Z jednej strony swojsko, jak u nas w północnej Polsce. Z drugiej jednak – inaczej. Inaczej, bo czysto, bezpiecznie, a poza sezonem, który trwa tu krótko, bo tylko dwa miesišce, sennie. Inaczej, bo różne typy krajobrazu skupione sš na niewielkiej przestrzeni. Powierzchnia Bornholmu (588 km kw.) jest mniej więcej wielkoœci Warszawy (517 km kw.). Z jednego końca wyspy na drugi można dojechać w pół godziny. Jest to tym łatwiejsze, że wyspa ma sieć znakomitych dróg (1400 km), a ruch samochodowy znikomy. Jeszcze kilkadziesišt lat temu filarami gospodarki Bornholmu były rybołówstwo i wydobycie granitu. Teraz dominujš rolnictwo i turystyka. Ale wyspa, jako prowincja zamożnej Danii, jest stosunkowo uboga. – Dom na Bornholmie można kupić już za milion koron [600 tys. zł] – opowiada Jagna Noren, Polka osiadła na wyspie z mężem Duńczykiem i trójkš dzieci. – W Kopenhadze taka suma nie wystarczyłaby na kawalerkę. Co ciekawe, by nie dopuœcić do wykupywania domów i ziemi przez obcych, Duńczycy wprowadzili zasadę, że każdy, kto chce nabyć nieruchomoœć, musi zamieszkać na Bornholmie, by się włšczyć w życie lokalnej społecznoœci. Choć to przepis niezgodny z prawem Unii Europejskiej, dostali na niego zgodę. Bornholmscy Duńczycy bardzo dbajš o zachowanie charakteru wyspy. Nie wolno tu budować wysokich budynków, a liczba miejsc dla turystów nie może przekraczać liczby samych mieszkańców, czyli ok. 43 tysięcy. [srodtytul]Bornholmskie specjały – œledŸ i wino[/srodtytul] – Skaal (skol, na zdrowie)! – Jesper Paulsen unosi niewielki kieliszek w toaœcie. Bornholmczyk jest jednym z czterech winiarzy w Danii, ale jedynym, który zajmuje się robieniem wina zawodowo. Poprzednio był hodowcš œwiń. Œmieje się, że zmiana nie była wielka – po prostu z producenta wieprzowiny, svinavlera, stał się producentem wina, czyli vinavlerem. Na Bornholmie panuje łagodny morski klimat. Wyspa ma dużo słonecznych dni. A nagrzane kamienne podłoże długo oddaje póŸniej ciepło. Lato przychodzi tu póŸno, ale też trwa do wrzeœnia, a zimy sš łagodne. Nic dziwnego, że w ogródkach bornholmczycy sadzš figi, brzoskwinie, morwy, cytrusy. Jesper Paulsen też z tego korzysta. – Najważniejsze dla wina to to, by wrzesień był słoneczny – mówi. Jego winnica mieœci się na południowym wybrzeżu, w Pedersker. Dziewięć lat temu zasadził na prawie 3 hektarach winoroœl. Z Niemiec sprowadził dwie odmiany – rondo i regent. Jak sam przyznaje, na razie robi wino bez większego powodzenia. Na szczęœcie dostał też pozwolenie na pędzenie mocniejszych alkoholi – whisky i brandy. Produkuje również wina musujšce z czarnych i czerwonych porzeczek, jabłecznik oraz własne piwo. Wino Rondo można dostać w sklepach w najdalszych zakštkach wyspy. Butelka kosztuje 199 – 249 koron, czyli 120 – 150 zł. Za najtańsze wino w samej winnicy trzeba zapłacić 99 koron (60 zł). – W miarę jak malejš zapasy danego rocznika, podnoszę cenę – mówi Paulsen. Do takich miejsc jak winnica Paulsena można trafić dzięki powiewajšcych przy drogach bornholmskich flagach. Duńska flaga to biały, poziomo ułożony krzyż na czerwonym tle, na bornholmskiej krzyż jest zielony. Na wyspie flagi stojš przy drogach, w ogrodach, na podwórzach. Oznaczajš: „wstšp do nas”, „zapraszamy”. Tam, gdzie jest choršgiewka, oczekuje się goœci. Raz zaznaczajš punkt, w którym można kupić prosto od gospodarza worek kartofli, pęk kwiatów lub œwieży szczypiorek. Towar zabiera się z zaimprowizowanego stoiska, a pienišdze zostawia w skarbonce. Innym razem pokazujš wstęp do warsztatu, galerii sztuki, muzeum lub pensjonatu z pokojami dla goœci. Innym elementem, bez którego nie można sobie wyobrazić Bornholmu, sš wysokie kominy. Wšskie u góry, rozkloszowane u dołu. Białe, ceglaste, czarne. Sš jak drogowskazy dla zgłodniałych podróżnych, bo to kominy wędzarni ryb. Pełnych flšder, makreli, dorszy, węgorzy. A przede wszystkim œledzi. Œledzie nanizane na metalowe pręty zawiesza się w kominach i wędzi w dymie z olchowego drewna. Gdy pocišgnšć potem za korpus ryby, można oderwać jš od głowy, która zostaje na pręcie. Nic dziwnego, że się mówi, iż bornholmczycy umiejš zamienić srebro w złoto – srebrne surowe œledzie w uwędzone złociste. Ale wędzenie nie wyczerpuje sposobów przyrzšdzania œledzi. Większe wędzarnie zamieniły się w restauracje urzšdzone na zasadzie szwedzkiego stołu, a właœciwie duńskiego bufetu – płaci się w nich jednš cenę za posiłek i je do woli. ŒledŸ w sosie curry, œledŸ marynowany z cebulkš, œledŸ w zaprawie korzennej, œledŸ w sosie słodko-koperkowo-musztardowym, œledŸ wędzony podawany z surowym żółtkiem i szczypiorkiem, rzodkiewkš, solony œledŸ smażony z podsmażonš cebulš, marynowanymi burakami i musztardš. Turystę można poznać po tym, że nakłada sobie ryby bez ładu i składu. Tymczasem Duńczycy majš swoje zasady: kromka ciemnego chleba, na niš trochę masła lub smalcu, na to œledŸ. Takš kanapkę trzeba jeœć nożem i widelcem. Kilka lat temu na wyspie powstała restauracja McDonald’s. Ale w krainie œledzia przegrała konkurencję i zamknęła podwoje. [srodtytul]Kurza ruletka[/srodtytul] W porcie w Svaneke przy wysokim pirsie cumujš niewielkie kutry. Na jednym z nich dwaj mężczyŸni oprawiajš œwieżo złowione ryby. Niespiesznymi, wprawnymi ruchami rozcinajš brzuchy flšdrom, dorszom i jesiotrom, a wnętrznoœci wyrzucajš za burtę, w stronę kołyszšcych się na wodzie mew. Ptaki gwałtownie rzucajš się i porywajš pożywienie. Z drugiej strony kutra, na nabrzeżu, na ryby czeka kilka kobiet i mężczyzn. W sobotnie popołudnie w Svaneke odbywa się niewielki jarmark. Podłużny plac w centrum miasta zapełnia się stoiskami, a XIX-wieczny tramwaj konny wozi turystów. W ostatnich dniach II wojny œwiatowej, 7 i 8 maja 1945 r., Rosjanie niemal zrównali z ziemiš zajęte przez Niemców dwa największe bornholmskie miasta – Ronne i Nexo. Svaneke miało więcej szczęœcia. Zachowało się tu wiele starych domów z pruskiego muru. To najładniejsze miasteczko na całej wyspie. W 1975 r. uzyskało tytuł najlepiej utrzymanego œredniowiecznego miasta Europy. Ulice tworzš pokratkowane czarnymi belkami długie parterowe domy malowane na żywe kolory – żółty, pomarańczowy, bordowy, niebieski. Tu ogródek, tam przejazd, podwórze, plac. Gospodarze sadzš przed domami kwiaty, stawiajš donice, ławeczki. Jest kameralnie, domowo, sympatycznie. Z portu w Svaneke prowadzi deptak, przy którym ulokowały się sklepy z wyrobami ze szkła. Szkło to, oprócz granitu i gliny, jeden z tradycyjnych materiałów wykorzystywanych na wyspie przez rzemieœlników i artystów. W jednym z budynków mieœci się warsztat hutniczy. Ozdobne kieliszki, wazony, karafki i szklanki powstajš na oczach przechodniów. Przed warsztatem zbierajš się gapie. Œciœle otaczajš niewysokš siatkę, która niczym kojec obejmuje wymalowanš na asfalcie planszę z ponumerowanymi od jednego do stu polami. Tylko raz w tygodniu można wzišć udział w jedynej w swoim rodzaju grze. Prowadzšcy wpuszcza do œrodka kurę. Numer, na którym kura... zostawi odchody, wygrywa. Kto go wczeœniej obstawił, odbiera nagrodę ufundowanš przez lokalnych sklepikarzy. Kupon kosztuje 10 koron (6 zł). Tym razem, mimo okrzyków zachęty po duńsku i niemiecku – „teraz”, „do przodu”, „w lewo” – kura wybiera numer, którego nikt nie obstawił. Jak mówi Ole, organizator zabawy, zebrane pienišdze pójdš na opłacenie muzyków występujšcych w lecie na ulicach miasteczka. Gdy słońce wschodzi nad Svaneke, wschodzi też nad Daniš, bo to najbardziej na wschód wysunięty punkt królestwa. Zachód słońca najpiękniej widać za to na zachodnim wybrzeżu. Wysoki brzeg gwałtownie opada tu do morza, rozrzucone w wodzie głazy błyszczš w wieczornym œwietle. W dawnych portach rybackich Hasle i Vang żeglarze prowadzš przyciszone rozmowy przy kolacji na żaglówkach. A na wyniosłym cyplu powyżej zasypia ciemna sylweta potężnych ruin œredniowiecznego zamczyska Hammershus. [ramka][srodtytul]Informacje praktyczne[/srodtytul] Na Bornholm można się dostać [b]promami ze Œwinoujœcia[/b] („Polferries”) i [b]niemieckiego Sassnitz[/b] („Bornholmstrafikken”) lub [b]katamaranem z Kołobrzegu[/b] (kołobrzeska Żegluga Pasażerska). Najwygodniejsze połšczenie dla podróżujšcych samochodem ma Polska Żegluga Bałtycka „Polferries”. Do 29 sierpnia prom pływa co sobotę. Zabiera tysišc pasażerów i 270 samochodów oraz rowery. Cena biletu w jednš stronę na samochód osobowy plus pięć osób – 730 zł. Pojedynczy bilet dla pasażera – 180 zł. Młodzież i dzieci majš zniżki. [b]Bornholm jest bardzo przyjazny dla turystów z Polski.[/b] Podróż na na wyspę można zorganizować sobie bez znajomoœci duńskiego czy angielskiego. W branży turystycznej pracuje tam bowiem sporo Polaków, a miejscowe materiały dla turystów wydawane sš w języku polskim. Nawet Jesper Paulsen ([link=http://www.a7.dk]www.a7.dk[/link]) podaje w swojej winnicy nazwy trunków po polsku. [b]Noclegi[/b] na wyspie zapewnia firma Team Bornholm, w której pracuje Polka Jagna Noren [link=http://www.teambornholm.dk]www.teambornholm.dk[/link], tel. +45 56 95 85 66, kom. +45 60 64 20 58). W Team Bornholm można zarezerwować zarówno tanie domki kempingowe, pokoje w pensjonatach, jak i całe mieszkania. W NaturBornholm przewodniczkš jest Hanna Piórska. Oprowadza polskich turystów. Można się z niš też umówić na specjalnš, bezpłatnš wycieczkę w terenie. Prowadzi ona również z mężem, Tomaszem, firmę turystycznš Bornpol ([link=http://www.bornpol.dk]www.bornpol.dk[/link], tel. kom. +45 30 91 62 30). W Muzeum Bornholmu w Roenne z kolei zastaniemy Polkę Marię Tuniszewskš-Ringby ([link=http://www.bornholmsmuseum.dk/Polsk]www.bornholmsmuseum.dk/Polsk[/link], tel. +45 56 95 07 35), tel. +45 56 95 07 35), która oprowadza po polsku bez dodatkowej opłaty. [i]Przydatne strony[/i] [link=http://www.VisitDenmark.com/Wyspa-Bornholm]www.VisitDenmark.com/Wyspa-Bornholm[/link] [link=http://www.bornholm.pl]www.bornholm.pl[/link] [link=http://cykel.bornholm.info]www.cykel.bornholm.info[/link] [/ramka]  
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL