Boski kawałek Skandynawii

aktualizacja: 10.07.2009, 00:56
Zachodnie wybrzeże jest skaliste, ale dzięki temu ciekawsze krajobrazo...
Zachodnie wybrzeże jest skaliste, ale dzięki temu ciekawsze krajobrazowo
Foto: Rzeczpospolita, Filip Frydrykiewicz F.F. Filip Frydrykiewicz

Być może dziś jeździlibyśmy na wakacje na polski Bornholm. W dodatku
samochodem lub koleją, a nie promem. Ale wszystko popsuł topniejący
lodowiec. Dziesięć tysięcy lat temu oderwał Bornholm od Polski.

[b][link=http://www.rp.pl/galeria/247288,331762.html]Zobacz zdjęcia[/link][/b]

Bóg po stworzeniu Skandynawii wziął garść najbardziej udanych jej części, zlepił je i wrzucił do Bałtyku. Tak powstał Bornholm. To wersja duńskich speców od marketingu. Inaczej przeszłość wyspy widzą naukowcy. [srodtytul]Jeden krok, miliard lat[/srodtytul]1,7 miliarda lat temu wewnątrz 20-kilometrowych gór, jakie wypiętrzyły się wtedy na Ziemi, z roztopionej lawy powstał granit, z którego dzisiaj zbudowana jest wyspa. 500 mln lat temu kawałek płyty tektonicznej, który znamy jako Bornholm, leżał w okolicy równika, tam gdzie dziś Brazylia. Później jednak płyty tak się poprzesuwały, że w ostatniej epoce lodowcowej, około 15 tys. lat temu, Bornholm wylądował nad Bałtykiem, na końcu półwyspu zaczynającego się koło dzisiejszego Kołobrzegu. Wyspą się stał, gdy po stopieniu lodowca wody morza podniosły się i przerwały jego łączność ze stałym lądem. Tego wszystkiego dowiaduję się w NaturBornholm, centrum przyrody i geologii stworzonym niedaleko miejscowości Aakirkeby. Dlaczego akurat tutaj? – Nie ma drugiego takiego miejsca w Europie, w którym na tak niewielkim terenie można byłoby znaleźć skały z tak wielu okresów geologicznych – wyjaśnia polski biolog i przewodniczka w NaturBornholm Hanna Piórska.Po obejrzeniu filmu o historii Ziemi i samego Bornholmu, zwiedzeniu wystawy pokazującej dzisiejsze ukształtowanie i przyrodę wyspy oraz przymierzeniu własnej stopy do znalezionego na wybrzeżu odcisku nogi piętnastotonowego zauropoda wyruszam z panią Hanną w teren. Podczas krótkiego spaceru ścieżką naukową można tu zobaczyć zaznaczoną wygładzonymi głazami narzutowymi granicę geologiczną między Europą kontynentalną a Skandynawią, kamienne pofalowane dno morza sprzed 435 mln lat z odciskiem meduzy i zęby skał wypiętrzonych podczas trzęsienia ziemi wywołanego zderzeniem Europy z Afryką 200 mln lat temu. Turystom najbardziej podoba się jednak miejsce zetknięcia się dwóch płyt tektonicznych. Jeśli stanąć w rozkroku, można jedną nogę postawić na gnejsie sprzed 1,7 mld lat (prekambr), a drugą na piaskowcu, który powstał 545 mln lat temu (kambr). 1,2 mld lat różnicy! Każdy chce więc mieć zdjęcie w rozkroku między odległymi erami. Ale to nie koniec atrakcji. Najbardziej zapalonych przewodniczka zabiera na poszukiwanie skamielin. Do „parku jurajskiego”, gdzie zaopatrzeni w młotki i osłony na oczy rozłupują odłamki wapienia, szukając śladów trylobitów, ortocerasów i brachipodów, prymitywnych organizmów żyjących na Ziemi 490 mln lat temu. Tutejszy wapń obfituje w nie, nie trzeba więc długo czekać, by któryś z uczestników poszukiwań zameldował o swoim odkryciu.

Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE