Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Parkomat prawdę ci powie (o ustroju)

Rafał A. Ziemkiewicz
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Postępujšca parkomatyzacja polskich miast jest procesem niezwykle charakterystycznym. Rzecz jednak nie w samym wytyczaniu stref płatnego parkowania, a w sposobie, w jaki się zbiera opłaty.
[b][link=http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2009/07/04/parkomat-prawde-ci-powie-o-ustroju/]skomentuj na blogu[/link][/b] Obserwowałem przed laty zaczštki tego procesu jednoczeœnie w dwóch miastach ? w Warszawie i Łodzi. Każde z nich przyjęło odmienne założenia. Model łódzki ? od razu nazwę go liberalnym ? polegał, z grubsza, na podzieleniu stref, w których chciano ograniczyć ruch samochodów (bo przecież w oficjalnych deklaracjach zawsze wszyscy podkreœlajš, że nie chodzi o złupienie kierowców, tylko właœnie o ograniczenie liczby samochodów w œródmieœciu) na małe dystrykty i zatrudnieniu do ich pilnowania ludzi. Na każdy taki dystrykt brało się facia, który odpowiadał za to, żeby każdy parkujšcy na jego terenie samochód miał za szybkš aktualny bilet ? i tyle. Rozwišzanie takie ma same plusy. Koszty ze strony miasta sš praktycznie zerowe ? rozdać kilkaset czapeczek albo kubraków w odblaskowym kolorze, bloczki biletowe, długopisy, i zorganizować patrol straży miejskiej, sprawdzajšcy wyrywkowo, czy parkingowi wywišzujš się ze swoich obowišzków. Zysk liczyć zaœ należy nie tylko we wpływach do miejskiej kasy ? częœć opłat parkingowy oczywiœcie zatrzymać musi dla siebie ? ale też w stworzeniu kilkuset miejsc pracy, niskopłatnych, ale zawsze lepiej, żeby ludzie w trudnej sytuacji brali takš robotę (dzielšc jš, dajmy na to, z żonš czy szwagrem, to już sprawa samego parkingowego), niż zasiłki, które sš kosztowne i zwyczajnie demoralizujš, oduczajšc od pracy.
Rozwišzanie liberalne ma jednak także wadę, to znaczy, wadę z punktu widzenia miejskich władz i wszystkich obrastajšcych je gron krewnych i druziej: nie ma tu czego przekręcić. Dlatego w takiej na przykład Warszawie od razu zdecydowano się na model, który nazwać należy neoliberalnym albo neosocjalistycznym (co na jedno wychodzi). Żadni tam parkingowi, nie będziemy przecież dziadować, trzeba pokazać, że jesteœmy prawdziwie europejskim miastem ? a więc trzeba rozpisać przetarg, wzišć inwestycyjnego doradcę, następnie stworzyć wedle opracowanej przez niego strategii ogólnš koncepcję, w ramach której miasto przeznaczy odpowiednie œrodki, wybierze dostawcę wielkiej liczby parkomatów, a potem stworzy się konsorcjum do ich eksploatowania, a potem się zwróci do miasta o wyasygnowanie większych œrodków, bo oczywiœcie okaże się, że jedynie słuszne rozwišzanie okazało się jak zwykle znaczšco droższe niż w przetargowej ofercie. Oznaczało to wydanie z punktu mnóstwa kasy, zatrudnienie licznych urzędników i stworzenie dla nich poważnej „pokusy korupcyjnej”. Potem latami nie można było w Warszawie rozplštać wszystkich patologii, w jakie obrosło parkometowe konsorcjum i umowy z nim, było to przedmiotem dochodzeń miejskich (po zmianie władzy) i bodaj prokuratorskich, które wszystkie skończyły się na niczym ? już nie pamiętam, czy się sprawy poprzedawniały, czy jak zwykle organa œcigania zgubiły papiery albo zaplštały umiejętnie zarzuty tak, żeby nic z nich nie wyszło, mniejsza zresztš o to. Może nie był to przekręt doskonały, ale w każdym razie na tyle udany, że warszawski przykład podchwycony został ochoczo w całym kraju i wcišż jest wykorzystywany, z rozmaitymi twórczymi modyfikacjami. W Łodzi bardzo dawno nie byłem i nie wiem, jak długo wytrwała ona w normalnoœci – pewnie nie omylę się, że krótko. Zabawne jest, że wtedy, na poczštku, gdy przyjmowała ona rozwišzanie liberalne, rzšdzona była przez tak zwanš lewicę. Natomiast Warszawa rzšdzona była, jak i dziœ, przez tak zwanych liberałów. Wymaga to podkreœlenia, bo ten tak zwany liberalizm pozostaje w Polsce politycznš religiš panujšcš ? religiš, nakazujšcš w obrzędowych słowach zachwalać zalety wolnego rynku i niskich podatków, a cichcem w nieskończonoœć mnożyć urzędy, koncesje, kontrole, zakazy i coraz bardziej skomplikowane procedury udzielania zezwoleń oraz grabić społeczeństwo wcišż nowymi daninami publicznymi, we wszelkich możliwych formach. Myœlę, że parkomat doskonale się na symbol tej religii nadaje. Albowiem, jak już napisałem, ale powtórzę, dla pointy tak dobitnej, aby zrozumieć jš zdołał nawet zagorzały czytelnik „Gazety Wyborczej”, gdyby się tu takowy trafił: liberalizm, tak głoœno zachwalany przez władzę i zwišzany z niš interesami materialnymi establishment, ma same zalety i jednš zasadniczš wadę ? nie ma czego kraœć.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL