Biznes
Ekstrawagancja, czy inwestycja z zyskiem?
Branża hotelarska nie może narzekać na brak inwestorów. Tylko w ciągu ostatnich czterech lat wpompowali oni w ten segment rynku około 6 miliardów złotych. I mają apetyt na więcej. Niestety, coraz więcej wśród nich nowicjuszy nie znających mechanizmów działania tego rynku.
Polacy chętnie inwestują w obiekty noclegowe. Tylko w ciągu czterech ostatnich lat pierwszych gości przyjęło pół tysiąca rodzimych hoteli. W takie budynki (nie licząc równie licznie powstających pensjonatów, hosteli, domów wypoczynkowych czy obiektów bankietowych z rozbudowaną częścią hotelową) nasi rodacy zainwestowali w latach 2007-2011 około 6 mld zł.
Tymczasem duże sieciowe hotele, takie jak Sheraton, Marriott, InterContinental, czy Hilton, które powstają najczęściej za pieniądze zagranicznych inwestorów, stanowią znikomą liczebnie – chociaż najbardziej widoczną – część rynku. Ta dysproporcja jednak powoli może ulec zmianie, gdyż w duże luksusowe hotele zaczęli inwestować także prywatni polscy inwestorzy. Doskonałym przykładem jest otwarty rok temu Hilton Gdańsk - własność Jana i Filipa Wójcikiewiczów, trójmiejskich hotelarzy i deweloperów.
Póki co najwięksi polscy gracze branży hotelarskiej wybierają najczęściej inwestycję w niewielkie obiekty. Tak jak Jerzy Donimirski, właściciel kilku kameralnych, butikowych hoteli, m.in. Kościuszko, czy Gródek w Krakowie. O sobie mówi: deweloper. Hotelarz to jego zawód numer dwa.
Polskie hotelarstwo 20 lat temu ograniczało się do peerelowskich molochów pod szyldami Orbisu czy Almaturu. Jednak dziś nie mamy już żadnych powodów do kompleksów.
Posiadaczami małych, liczących po kilka obiektów grup hotelowych są też osoby związane z rynkiem turystycznym. Małgorzata Chechlińska z Grupy Trip, dziś właścicielka hoteli w Zakopanem i w Ossie, zaczynała od biura turystycznego. Podobnie Andrzej Dowgiałło z Grupy Anders (należy do niego m.in. Zamek Ryn, czy Hotel Krasicki w Lidzbarku Warmińskim), a także Andrzej Hulewicz i Andrzej Bartkowski (właściciele hotelu Mazurkas w Ożarowie Mazowieckim).
Jednak w hotele chętnie inwestują także przedsiębiorcy, którzy wcześniej nie mieli do czynienia z turystyką, ani nawet deweloperką. Najbardziej znani w tej grupie niewątpliwie są Tadeusz Gołębiewski oraz bracia Likusowie.
Małgorzata Chechlińska, współwłaścicielka i prezes Grupy Trip
O ile turystyka pojawiła się przypadkiem w moim życiu zawodowym, to hotelarstwo można nazwać przypadkiem absolutnym. Gdy w lutym 1990 roku otwierałam Biuro Podróży Trip, w ogóle nie myślałam o hotelach. To życie wymusiło, że najpierw zaczęłam myśleć o własnych miejscach noclegowych, a potem szybko ten pomysł zrealizowałam. W roku 1995 otworzyliśmy pensjonat, a dziś trzygwiazdkowy hotel, Czarny Potok w Zakopanem. Oczywiście były problemy z kredytem. Gdy przedsiębiorca dopiero zaczyna i nie ma historii działalności, czyli nie jest sprawdzonym kredytobiorcą, bardzo trudno mu dostać kredyt. Potem powstał hotel Litwor, następny był Belvedere, którego jesteśmy udziałowcem. Czwartym obiektem jest Centrum Kongresowe Ossa koło Warszawy.
Jerzy Donimirski, właściciel sieci Donimirski Boutique Hotels
Pracę w tej branży zacząłem od tworzenia i wynajmu powierzchni biurowych w budynkach zabytkowych, ale chcąc więcej „wycisnąć" z metra kwadratowego, wszedłem w hotelarstwo. Jest to według mnie ambitniejsze zajęcie niż deweloperka, biura, czy pozyskiwanie ziemi pod stacje benzynowe, w której to lidze może zagrać każdy. Zaś liga hotelarska jest dla nielicznych. Jest to lepsza zabawa, lepsze zyski, a przy tym mniejsza konkurencja. A już najmniejsza konkurencja panuje – śmiem twierdzić – wśród właścicieli hoteli mieszczących się w budynkach historycznych, zabytkowych.
Tadeusz Gołębiewski, przedsiębiorca, twórca i właściciel sieci Hotele Gołębiewski
Moje pierwsze myśli o hotelarstwie powstały wiele lat temu w wyniku obserwacji, w jak upokarzający sposób Gromada czy Orbis traktowały wówczas gości. Nie można było wprowadzić nawet żony do wynajętego pokoju, czy wieczorem spotkać się w nim z partnerem handlowym. Pomyślałem wtedy, że należałoby wybudować hotel i spróbować poprowadzić go inaczej. Jednak nie był to decydujący czynnik. Gdy kończył się ustrój socjalistyczny, miałem dużo pieniędzy. W socjalizmie nie można było inwestować, więc w ciągu niemal ćwierć wieku zgromadziłem różne dobra. Były to oszczędności z prężnej działalności firmy cukierniczej, która w latach 70. i 80. zatrudniała 150 osób. Musiałem coś zrobić ze złotem i dolarami, które wówczas, w porównaniu z takimi dobrami jak praca ludzka, czy materiały budowlane, miały wartość ogromną. Gdy weszła ustawa o swobodzie gospodarczej, od razu rozpocząłem budowę hotelu.


Małgorzata Chechlińska, współwłaścicielka i prezes Grupy Trip
Jerzy Donimirski, właściciel sieci Donimirski Boutique Hotels
Tadeusz Gołębiewski, przedsiębiorca, twórca i właściciel sieci Hotele Gołębiewski 












