A na drzewach zamiast liści...

aktualizacja: 20.06.2009, 02:40
Bogdan Rymanowski, dziennikarz TVN i TVN 24
Bogdan Rymanowski, dziennikarz TVN i TVN 24
Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

25 lat federacji młodzieży walczącej. Ten antykomunistyczny ruch to kuźnia kadr III RP

Co łączy Tomasza Arabskiego, szefa Kancelarii Premiera, wiceministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego, historyka Sławomira Cenckiewicza oraz dziennikarza TVN 24 Bogdana Rymanowskiego? Jako uczniowie szkół średnich zaangażowali się w walkę z komunizmem w ramach Federacji Młodzieży Walczącej. Organizacja założona w 1984 r. obchodzi dzisiaj 25. rocznicę istnienia.
[wyimek]Nie byliśmy potulnymi barankami. Podejmowaliśmy walkę - [i]Bogdan Rymanowski dziennikarz TVN 24, kiedyś w FMW[/i][/wyimek]
Wszyscy zgodnie zapewniają, że nie czują się kombatantami. – Daleko nam do tego, co robili nasi starsi koledzy, ale jakiś udział w opozycji wobec komunizmu mieliśmy – mówi „Rz” Krzysztof Kwiatkowski.
FMW, z którą związanych było kilka tysięcy uczniów i młodych robotników, zasłynęła nie tylko z kolportażu pism drugiego obiegu, ulotek i wydawania podziemnych gazet. Jej członkowie brali też aktywny udział we wszystkich większych manifestacjach drugiej połowy lat 80. Ich znakiem firmowym były ostre zadymy.
– Można powiedzieć, że byliśmy takim zbrojnym ramieniem opozycji – śmieje się Rymanowski, w FMW mający pseudonim Karol Ski. – Sam jestem dzieckiem Nowej Huty. U nas każdego 13. były manifestacje, które kończyły się ganianiem z ZOMO po całej dzielnicy. Nie byliśmy potulnymi barankami. Podejmowaliśmy walkę – mówi Rymanowski.
Jak przyznaje, miał sporo szczęścia w porównaniu z kolegami, którzy byli wyrzucani ze szkół czy bici na komisariatach.
– Raz w 1987 r., w czasie akcji ulotkowej na Rynku Głównym w Krakowie, złapałem ogon. Zostałem zapakowany do suki i spędziłem 48 godzin na dołku w milicyjnym areszcie. Dostałem też kolegium w wysokości ówczesnych 90 tys. zł, którego nie zapłaciłem – wspomina.
Federacja wyjątkowo silna była też na Pomorzu. – W liceum dzieliłem czas na trzy rzeczy: naukę, przyjaźnie i niechęć do komunizmu. Można powiedzieć, że dwie ostatnie się ze sobą zazębiały – wspomina Tomasz Arabski, w FMW znany pod pseudonimem Arab. – W
Trójmieście łatwo było działać w młodej opozycji. Praktycznie wszyscy znajomi w niej byli. Większym bohaterstwem było to np. w Lęborku, gdzie milicja i ORMO ostro się wyżywały na osobach, które demonstrowały sprzeciw wobec ustroju.
Arabskiego do działania w FMW wciągnął kolega ze szkoły Olgierd Buchocki („Buchol”), który dziś zajmuje się wydawaniem książek. – Można powiedzieć, że zaraziłem się tym właśnie w czasach Federacji – mówi „Rz” Buchocki. – Drukowaliśmy pisma, ulotki i gazetki. Organizowaliśmy też wykłady i wyjazdy, na których przekazywano nam wiedzę np. o historii, której nie było w szkołach.
Łącznie Federacja Młodzieży Walczącej w ponad 40 swoich ośrodkach wydawała ok. 140 podziemnych tytułów prasowych. Jedno z największych pism, gdański „Monit”, do którego pisali m.in. Buchocki, Mariusz Roman („Powstaniec”) i Robert Kwiatek („Jacek”), miało ponad 100 numerów.
W gdańskiej Federacji działał też historyk Sławomir Cenckiewicz. Współautor głośnej książki „SB a Lech Wałęsa” do ruchu trafił poprzez stadion.
– Od początku lat 80. chodziłem na mecze Lechii. Praktycznie każdy mecz kończył się bijatyką z ZOMO i wykrzykiwaniem: „Precz z komuną!”. Większość kumpli z młyna (sektor najzagorzalszych kibiców) związana była z Federacją i tak tam trafiłem – wspomina Cenckiewicz. Tam uczył się najnowszej historii Polski. Brał też udział w jednej z ostatnich głośnych akcji FMW: okupacji budynku KW PZPR w Gdańsku w styczniu 1990 r.
W Zgierzu Federację zakładał obecny wiceminister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. – Roznosiliśmy ulotki, braliśmy udział w manifestacjach w Łodzi – wspomina Kwiatkowski. Opowiada, jak malował na murach napisy: „Solidarność Walczy”, „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści” itp. – Łódzka organizacja i tak należała do wyjątkowo spokojnych. W Krakowie odwiedzałem Wojciecha Polaczka („Dłuto”) z tamtejszej FMW. Pokazywał mi butelki z benzyną, które w każdej chwili były gotowe do użycia – opowiada Kwiatkowski.
– Kto wie, jak to by się skończyło, gdyby nie Okrągły Stół. Naszymi idolami byli młodzi ludzie z powstania warszawskiego. Gotowi byliśmy walczyć – mówi „Rz” stateczny dziś dziennikarz Bogdan Rymanowski. To właśnie Okrągły Stół stał się początkiem końca FMW.
– Część osób zaangażowała się po stronie komitetów obywatelskich. Wielu jednak uznało te rozmowy za zdradę. Przecież miało nie być żadnych rozmów z komunistami – mówi Cenckiewicz.
[ramka][srodtytul]Członkowie FMW będą świętować [/srodtytul]
Osoby zaangażowane w działalność Federacji Młodzieży Walczącej będą świętować w sobotę w Muzeum Powstania Warszawskiego 25. rocznicę powołania organizacji. Całość obchodów organizowanych przez Stowarzyszenie FMW rozpocznie się o godzinie 10. Dwie godziny później w muzealnej kaplicy zostanie odprawiona msza św. w intencji zmarłych działaczy FMW. Wśród pozostałych punktów obchodów są m.in.: gra miejska, warsztaty drukarskie, wystawa, pokaz filmów i konferencja poświęcona historii FMW.
Uroczystości zakończy wieczorny Apel Młodych Poległych oraz koncert, na którym wystąpi m.in. bard „Solidarności” Przemysław Gintrowski. [i]—js[/i] [/ramka]
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE