Zwolnienia z pracy
Administracja zwalnia pracowników
Kilkanaście tysięcy pracowników jednostek obsługujących urzędy publiczne może wkrótce stracić zajęcie
Chodzi o pracowników tzw. zakładów budżetowych oraz gospodarstw pomocniczych gminnych, powiatowych i wojewódzkich jednostek budżetowych.
W większości wypadków są to podmioty na co dzień zarządzające np. w imieniu samorządów lokalami komunalnymi, zajmujące się wywozem śmieci, oczyszczaniem ścieków. Z drugiej jednak strony pod nazwą zakładów budżetowych funkcjonują przeróżne ośrodki rekreacyjne, hotele, restauracje i klubokawiarnie, które mogą teraz zostać sprywatyzowane, tak by odciążyły budżet państwa.
Związkowcy szacują, że obecnie waży się los przeszło 17 tys. zatrudnionych
W myśl art. 100 ustawy z 27 sierpnia 2009 r. – Przepisy wprowadzające ustawę o finansach publicznych (DzU nr 157, poz. 1241) umowy z pracownikami likwidowanych jednostek zostały rozwiązane 31 grudnia 2009 r., a zadania gospodarstw pomocniczych i zakładów budżetowych, w których byli zatrudnieni, zostały przejęte przez macierzyste jednostki samorządu lokalnego lub administracji rządowej.
Samorządowcy poradzili już sobie z tymi przekształceniami.
– Udało się nam wynegocjować z Ministerstwem Finansów pozostawienie jednostek zajmujących się sprawami komunalnymi, jak zarząd i naprawa dróg, wywóz śmieci czy zarząd lokalami gminnymi – tłumaczy Leszek Świętalski, wójt gminy Stare Bogaczowice, członek zarządu Związku Gmin Wiejskich. – Po zmianach nie mogą one prowadzić działalności zarobkowej poza granicami gminy, w której operują, ani zajmować się sprawami, które nie są związane bezpośrednio z usługami publicznymi, do których wykonania zostały powołane. Rozwiązanie takie możliwe było na podstawie art. 87 przepisów wprowadzających ustawę o finansach publicznych.
Problem w urzędach państwowych
Jak się okazuje, znacznie więcej problemów jest w administracji rządowej. Przy okazji oszczędności mogą bowiem ucierpieć osoby zatrudnione w zakładach budżetowych, które na co dzień zajmują się obsługą techniczną budynków administracji publicznej.
Te jednostki zostaną wchłonięte przez urzędy macierzyste razem z pracownikami, z których pracę zachowa co trzeci lub co czwarty. Nie wiadomo jednak, jak to ma zostać przeprowadzone.
Ciągle nie ma rozporządzenia Rady Ministrów, które w myśl art. 116 wspomnianej ustawy powinno być już dawno wydane. Dlatego pracownicy likwidowanych jednostek od ponad dwóch miesięcy żyją w niepewności i niepokoją się o swoją przyszłość.
Związkowcy z „Solidarności” szacują, że obecnie waży się los przeszło 17 tys. zatrudnionych. Wystąpili do premiera z prośbą o interwencję w sprawie braku przepisów.
– Projekty rozporządzeń były już gotowe w listopadzie zeszłego roku. Nie wiem, z czego wynika ta zwłoka – mówi Irena Oryńczak, wiceprzewodnicząca Międzyzakładowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność”. – Mamy informacje, że wojewodowie nie chcą już przekształcać zakładów budżetowych, które zajmowały się np. administrowaniem budynkami i codzienną ich obsługą, tylko planują zwolnić większość zatrudnionych tam osób. Szkopuł w tym, że te jednostki zajmowały się także obsługą innych podmiotów i zarabiały na swoje utrzymanie. Przynosiły nawet zyski.
Przykładowo zakład budżetowy, który poza Urzędem Wojewódzkim w Gdańsku obsługuje także inne urzędy publiczne, w tym prokuraturę, miał przynieść w zeszłym roku prawie 600 tys. zysku. Podobnie jest z zakładem obsługującym Urząd Wojewódzki w Lublinie, świadczącym usługi także na rzecz lokalnych jednostek Straży Granicznej.
Rzecznik praw obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego art. 100 przepisów wprowadzających ustawę o finansach publicznych.
Nie w tym trybie
Chodzi o to, że przewiduje on wygaśnięcie umów o pracę osób zatrudnionych w likwidowanych jednostkach. Zdaniem RPO takie zwalnianie pracowników z mocy prawa, bez konieczności wręczania wypowiedzenia, narusza art. 24 konstytucji, który nakłada na państwo obowiązek nadzorowania warunków wykonywania pracy. Zdaniem RPO naruszono także zasadę równości wobec prawa. Osoby zwalniane w opisany sposób nie mają możliwości odwołania się do sądu pracy i podważenia zasadności takiego zwolnienia.














