REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Ameryka Północna » USA

Polityka

Izrael podzieli Jerozolimę?

Piotr Zychowicz, Jacek Przybylski 01-09-2010, ostatnia aktualizacja 01-09-2010 20:43
Prezydent Barack Obama przyjął premiera Beniamina Netanjahu w Gabinecie Owalnym
źródło: PAP/EPA
Prezydent Barack Obama przyjął premiera Beniamina Netanjahu w Gabinecie Owalnym
Dwie stolice w mieście
źródło: Rzeczpospolita
Dwie stolice w mieście

Wicepremier Ehud Barak powiedział, że Palestyńczycy mogą dostać arabskie dzielnice Świętego Miasta

Kwestia Jerozolimy jest jednym z największych problemów stojących na drodze do porozumienia między Izraelem a Palestyńczykami. Ci ostatni żądają, aby we wschodniej, arabskiej, części miasta powstała stolica ich przyszłego niepodległego państwa. Izrael nie chce jednak o tym słyszeć, stojąc na stanowisku, że Jerozolima jest „odwieczną stolicą narodu żydowskiego” i nigdy nie może zostać podzielona.

Nieoczekiwanie w przeddzień bliskowschodniego szczytu w Waszyngtonie izraelski wicepremier Ehud Barak zadeklarował, że Święte Miasto jednak może zostać podzielone. Zapytany przez dziennikarza, jak rozwiązać problem Jerozolimy, odpowiedział: – Zachodnia Jerozolima i 12 dzielnic, w których mieszka 200 tysięcy Żydów, będą nasze. Dzielnice, w których mieszka ćwierć miliona Palestyńczyków, będą ich.

Tajne rozmowy w Ammanie

Takie rozwiązanie oznaczałoby, że po zawarciu porozumienia pokojowego w Jerozolimie mogłyby się znaleźć stolice Izraela i Palestyny. Według Baraka jedynie Stare Miasto i jego okolice, gdzie znajdują się miejsca święte trzech wielkich religii – ze Ścianą Płaczu, meczetem al Aksa i Bazyliką Grobu Świętego – powinny zostać objęte „specjalnym statusem”.

Izraelski wicepremier nie sprecyzował, co miał na myśli. W przeszłości pojawiały się pomysły, żeby przekazać ten newralgiczny teren siłom międzynarodowym albo pod wspólny izraelsko-palestyński zarząd. Jak donosi izraelska prasa, Ehud Barak dzień wcześniej był w Ammanie, gdzie odbył „tajne rozmowy” z palestyńskim prezydentem Mahmudem Abbasem. Dziennikarze spekulują, że mógł złożyć tam podobną deklarację.

– Kluczowe pytanie brzmi: czy Barak wyraził swój osobisty pogląd, czy też mówi w imieniu rządu, na którego czele stoi prawicowiec Beniamin Netanjahu. To pierwsze nikogo by nie zdziwiło, Barak znany jest z liberalnych poglądów. To drugie byłoby absolutnym przełomem. Z tego, co wiem, Netanjahu zawsze miał w tej sprawie inny pogląd – powiedział „Rz” izraelski politolog dr Max Singer.

Według niego deklaracja Baraka może być izraelskim balonem próbnym wypuszczonym przed dzisiejszym szczytem w Waszyngtonie. Szczególnie że jeden z doradców premiera Netanjahu wyraźnie się wczoraj od niej dystansował. – Problem polega na tym, że Palestyńczycy nie są gotowi na poważne negocjacje pokojowe – podkreślił Singer.

Ostrożnie do słów Baraka podchodzą również Palestyńczycy. – Niepokoi mnie zapowiedź, że 12 osiedli żydowskich zbudowanych w naszej części miasta miałoby zostać włączonych do Izraela – powiedział „Rz” palestyński działacz niepodległościowy Mohammed Dżaradat. – Wtedy dla nas zostanie niewiele. Pozostawienie tych osiedli oznaczałoby, że ktoś obcy będzie mieszkał w naszym domu. Jeżeli Izrael poważnie myśli o pokoju, powinien nam oddać całą Jerozolimę Wschodnią.

Najważniejszym wydarzeniem szczytu w Waszyngtonie będzie oczywiście dzisiejsze spotkanie Netanjahu – Abbas. Pierwsze takie rozmowy od dwóch lat. Wczoraj z każdym z bliskowschodnich przywódców rozmawiał w cztery oczy prezydent Barack Obama. Spotkał się także z królem Jordanii Abdullahem II i prezydentem Egiptu Hosnim Mubarakiem, którzy pośredniczą w rozmowach. Wieczorem wszyscy razem zjedli kolację.

Czy tym razem wreszcie się uda?

Amerykanie mają nadzieję, że tym razem, w przeciwieństwie do wielu wcześniejszych podobnych szczytów, Żydom i Palestyńczykom uda się porozumieć. – Istnieje naprawdę duża szansa, że ta runda rozmów zakończy się sukcesem. Przemawia za tym wiele czynników. Jednym z nich jest stabilność obecnego izraelskiego rządu. Premier Netanjahu w sprawach, które zbliżają Izrael do zawarcia pokoju, może liczyć również na poparcie lewicy – powiedziała „Rz” Moran Banai, dyrektorka programu bliskowschodniego w waszyngtońskim Center for American Progress.

– Po stronie palestyńskiej mamy zaś pierwszy rząd, który nie tylko dąży do wznowienia negocjacji, ale osiąga też postępy w budowaniu instytucji państwowych. Trzecim czynnikiem, który daje nadzieję na sukces, jest silne zaangażowanie się w proces pokojowy administracji Baracka Obamy – dodała amerykańska ekspertka.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Osobiste alarmy dla nowojorskich pokojówek

Nowojorskie hotele porozumiały się ws. wyposażenia swych pracowników w osobiste urządzenia alarmowe. Decyzja zapadła w następstwie sprawy Dominique'a Strauss-Kahna >>