Sieci mobilne
Jacek Niewęgłowski: Konkurencja na sprzedaż?
Do końca stycznia Prezes UKE oczekuje od zainteresowanych podmiotów stanowisk w nieformalnym procesie debaty z rynkiem w sprawie zasad alokacji uwalnianych właśnie częstotliwości z zakresu 1800 MHz. Uznałem za niezbędne zabranie głosu w tej sprawie, bo obserwujemy w mediach podgrzewanie atmosfery wokół polityki częstotliwościowej UKE, głównie poprzez szafowanie półprawdami, uproszczeniami a przy jednoczesnym przemilczaniu kwestii fundamentalnie ważnych. Niezależnie zatem od przygotowywanego przez P4 stanowiska w tej sprawie, chciałem przypomnieć tych kilka kwestii jako nasz wkład do rozpoczynającej się debaty publicznej na ten temat – pisze Jacek Niewęgłowski, członek zarządu P4, w polemice z niedawno publikowanym na rpkom.pl tekstem Piotra Muszyńskiego z Telekomunikacji Polskiej
Częstotliwości = konkurencja
Ostatnio na łamach tego serwisu poruszono kwestię, emocji jakie wywołuje debata o częstotliwościach. Emocje są jednak niepotrzebne, bo sprawa choć bardzo ważna jest relatywnie prosta. Debata bowiem dotyczy przyszłych udziałów w rynku oraz tego, czy operator zasobniejszy w gotówkę może sobie te udziały kupić. To udział w zasobach częstotliwości determinuje maksymalną ilość klientów, które może obsłużyć operator, czyli określa maksymalny udział rynkowy jaki ten operator będzie w stanie osiągnąć w przyszłości.
Racjonalnym i zrozumiałym - co nie oznacza, że pożądane dla rynku i konkurencji - zachowaniem operatorów o wysokich udziałach rynkowych oraz nadpłynności gotówkowej jest rzucić na szalę całą gotówkę, aby przejąć wszelkie dostępne częstotliwości i, mówiąc w uproszczeniu, kupić sobie udziały rynkowe kosztem pozostałych konkurentów. Dlatego debata o częstotliwościach nie tylko w Polsce, ale w całej Unii Europejskiej, przebiega wzdłuż bardzo wyraźnej linii podziału. Z jednej strony wyznaczają ją operatorzy zasiedziali, zainteresowani przejęciem największej możliwej ilości pasma z wykorzystaniem swojej przewagi finansowej, a z drugiej - Komisja Europejska, instytucje unijne, regulatorzy rynku, organy ochrony konkurencji oraz operatorzy konkurencyjni. Tacy jak P4, którzy zwracają uwagę na konieczność uwzględnienia kryteriów ochrony konkurencji przy przetargach na częstotliwości.
Debata na gruncie polskim jest jednak w gruncie rzeczy jałowa i rzeczywiście nie zasługuje na żadne emocje, bo Dyrektywa Ramowa, oraz będące jej odzwierciedleniem polskie Prawo telekomunikacyjne, nakłada na Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) obowiązek uwzględnienia kryterium zachowania warunków konkurencji w przetargach. Inne zachowanie byłoby złamaniem obowiązującego prawa.
Czysta aukcja - czysta fikcja
To właśnie niefinansowe kryteria przetargów są najważniejszym narzędziem prowadzenia polityki regulacyjnej w zakresie zarządzania pasmem. W zależności od celów regulacyjnych punktowane mogą być na przykład deklarowane inwestycje, pomysł na zagospodarowanie częstotliwości (biznesplan), doświadczenie kierownictwa i inwestorów, dotychczasowy stan posiadania w paśmie radiowym i efektywność jego wykorzystania, wiarygodność finansowa, czy opinia, jaką dany oferent uzyska od Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).
Kształtując kryteria pozafinansowe przetargu, regulator może realizować zadania nałożone na niego przez prawo: dbać o interes konsumentów przez ochronę i stymulację konkurencji na rynku, a także stwarzać warunki i zachęty do jak najbardziej efektywnego wykorzystania rzadkiego zasobu, jakim są częstotliwości.
Tym, którzy - nie znając realiów rynków telekomunikacyjnych - dziwią się proponowanym przez Prezesa UKE warunkom przetargów, mówię: „niewiele widzieliście". W krajach UE czy też w USA niekwestionowanym i mało kontrowersyjnym standardem polityki regulatorów są działania takie, jak odbieranie pasma operatorom zasiedziałym i przekazywanie operatorom konkurencyjnym, całkowite wykluczanie operatorów zasiedziałych z przetargów na częstotliwości, bezprzetargowe rezerwowanie części pasma dla operatorów konkurencyjnych, nakładanie ograniczeń na ilość pasma, którą operator może wygrać lub zgromadzić w wyniku przetargów i transakcji kapitałowych, czy wreszcie blokowanie transakcji kapitałowych, jeśli mogą prowadzić do nadmiernej koncentracji pasma.
Mówienie o „czystej aukcji", czyli mechanizmie, gdzie o alokacji częstotliwości decyduje wyłącznie wysokość deklarowanej kwoty, jest pomysłem oderwanym od rzeczywistości. Analiza całokształtu regulacji w UE pokazuje, że przystąpienie do aukcji jest zawsze poprzedzone spełnieniem określonych warunków, a samym aukcjom towarzyszą różne instrumenty chroniące konkurencję. Przykładów jest tyle że wystarczyłoby na osobny artykuł, a pomijanie tych faktów ma na celu ewidentnie dezinformowanie opinii publicznej w Polsce.












