Gospodarka
W szukaniu pracy pomogą krewni i znajomi
Z sieci osobistych kontaktów korzystamy częściej niż z ogłoszeń o pracy w prasie i na portalach rekrutacyjnych. Warto o tym pamiętać, bo w styczniu i w lutym bezrobocie może znowu strzelić w górę
Co drugi Polak przyznaje, że szukając pracy, pyta o nią rodzinę i znajomych. Z sieci osobistych kontaktów korzystamy częściej niż z ogłoszeń o pracy w prasie i na portalach rekrutacyjnych, gdzie zagląda czterech na dziesięciu kandydatów do pracy. Portale szybko zyskują jednak na popularności – wynika z najnowszych badań TNS OBOP i agencji zatrudnienia Randstad.
Zdaniem eksperta rynku pracy, prof. Urszuli Sztanderskiej korzystanie ze wsparcia krewnych i znajomych to popularny wszędzie na świecie sposób szukania pracy.
– Im wyższe kwalifikacje i wykształcenie, tym bardziej ludzie liczą na swoje umiejętności. Ale przeciętny Polak ze średnim wykształceniem często czuje się zdezorientowany dużą liczbą firm rekrutacyjnych czy serwisów internetowych z ofertami pracy – twierdzi prof. Sztanderska. Dodaje jednak, że również w przypadku osób o wysokich kwalifikacjach w szukaniu pracy dobrze się sprawdza kapitał społeczny, czyli sieć znajomych i przyjaciół z angielska zwana networkingiem. Nie dość, że znajomi zwykle szybciej wiedzą, jakie wakaty są w ich firmie, to mogą doradzić, do kogo przesłać życiorys, a niekiedy i zarekomendować „swojego” kandydata.
Dwie tegoroczne ankiety przeprowadzone wśród internautów przez portal Rynekpracy.pl i serwis rekrutacyjny Job-express.pl wykazały, że największa część z badanych (co trzeci ]) znalazła swą ostatnią pracę przez sieć osobistych kontaktów. Podobny wynik przyniosło badanie przeprowadzone w HRK wśród uczestników jednego z projektów outplacementu, czyli wsparcia dla zwalnianych pracowników; najlepsze efekty w szukaniu pracy dały wici rozesłane w kręgu znajomych.
30 proc. zarejestrowanych bezrobotnych nie szuka pracy, tylko zarejestrowało się po to, by skorzystać z bezpłatnej opieki zdrowotnej
Według konsultantki kariery Justyny Ciećwierz warto też zadbać, by nasze CV dotarło do firmy za pośrednictwem jej pracownika. Wiele osób stosuje tę radę w praktyce. Joanna Cegłowska, rzecznik Raiffeisen Banku, ocenia, że coraz więcej aplikacji napływa do banku właśnie za pośrednictwem pracowników.
W wielu firmach ułatwiają to zresztą programy wewnętrznych rekomendacji; przed rozpoczęciem poszukiwań kandydatów na zewnątrz szefowie proszą pracowników o polecenie kogoś z ich znajomych. Zdaniem Kajetana Słoniny z Randstad w ostatnich latach formalne albo nieformalne rekomendacje stają się coraz bardziej popularne wśród wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Nie liczą oni, że znajomy „upchnie ich” w swojej czy zaprzyjaźnionej firmie, ale że poleci właściwej osobie lub poradzi, do kogo się zwrócić.
Z tej metody korzysta zresztą sam Randstad. – Dla pracodawcy jest to wygodne, bo polecający bierze odpowiedzialność za rekomendowaną osobę, która musi też przejść normalny proces rekrutacji – podkreśla Kajetan Słonina.
Wśród pięciu najbardziej teraz popularnych metod szukania pracy są już dwie bezpośrednio związane z Internetem. Jak wynika z badań agencji zatrudnienia Randstad i TNS OBOP, 37 proc. Polaków przegląda internetowe portale rekrutacyjne. Trzech na dziesięciu zagląda bezpośrednio na strony pracodawców, gdzie coraz częściej można znaleźć specjalne zakładki dla kandydatów do pracy. Duże znane firmy dostają miesięcznie setki aplikacji od kandydatów. Np. Kompania Piwowarska, która co miesiąc otrzymuje ok. 1800 takich zgłoszeń, uruchomiła ostatnio specjalny system informatyczny do zarządzania rekrutacją online.
– Internet przeżywa teraz rozkwit – ocenia Justyna Lipowska, szefowa działu rekrutacji w firmie doradztwa personalnego HRK. Dodaje, że pracownicy i pracodawcy coraz częściej korzystają z portali rekrutacyjnych oraz biznesowych serwisów społecznościowych, m.in. GoldenLine, Profeo, LinkedIn. Ich użytkownicy często informują, że szukają nowej pracy albo że są gotowi do zmiany zatrudnienia.






