REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Rosja

Rosja

Londyński azyl oligarchów

Wojciech Lorenz, Justyna Prus 01-02-2009, ostatnia aktualizacja 01-02-2009 00:14
Borys Bierezowski
źródło: AP
Borys Bierezowski

Kreml ściga kolejnego oligarchę, którego oskarża za przestępstwa popełnione kilka lat temu. Jak wielu innych wpływowych Rosjan, którzy popadli w niełaskę władz, Jewgienij Czyczwarkin najprawdopodobniej ukrywa się w Wielkiej Brytanii

34-letni Jewgienij Czyczwarkin to twórca jednej z największych w Rosji sieci handlującej telefonami komórkowymi i – do niedawna – poważny kandydat na szefa moskiewskiego oddziału partii Słuszna Sprawa. Moskiewski sąd wydał w tym tygodniu zaocznie nakaz aresztowania biznesmena. Zarzuca mu się porwanie i wymuszenie.

Czyczwarkin już przed miesiącem został ostrzeżony, że grozi mu zatrzymanie i w grudniu wyjechał z rodziną za granicę. Zaledwie kilka godzin później w jego domu pojawili się milicjanci. Tuż przed ucieczką Czyczwarkin zdążył sprzedać swoją firmę. Dokładne miejsce jego pobytu nie jest znane, ale zdaniem brytyjskich mediów ukrywa się w Londynie.

Schronienie dla krytyków Kremla

Rosyjscy oligarchowie uciekający do Wielkiej Brytanii są przyczyną nieustannych konfliktów dyplomatycznych między Moskwą i Londynem. Zdaniem brytyjskich mediów tak będzie i tym razem. Brytyjskie sądy odmawiają bowiem wydania biznesmenów do Rosji, twierdząc, że nie mogliby tam liczyć na uczciwy proces. Jednym z najczęściej przywoływanych argumentów jest sprawa byłego szefa Jukosu Michaiła Chodorkowskiego, który popierając opozycję popadł w niełaskę władz i został skazany za niepłacenie podatków na wieloletnie więzienie.

Od tamtej pory do Wielkiej Brytanii zbiegło kilku bliskich współpracowników Chodorkowskiego. Azyl polityczny uzyskał na Wyspach także Borys Bierezowski, który jak większość oligarchów zbił fortunę w czasie prezydentury Borysa Jelcyna, ale popadł w konflikt z jego następcą Władimirem Putinem. Bierezowski po ucieczce z kraju stał się zagorzałym krytykiem Kremla, a w Londynie korzysta z ochrony. W lecie 2007 roku na Wyspy zbiegł także Michaił Gucerijew, były szef firmy RussNieft, który oskarżył władze, że próbują oskarżyć jego firmę o nadużycia podatkowe po to, aby ją przejąć.

– Wielka Brytania jest tak bardzo atrakcyjnym miejscem dla różnego rodzaju dysydentów, bo o tym, czy ich odesłać do kraju pochodzenia, decyduje niezależny sąd, a nie władze. Rząd w Londynie, który chce poprawić stosunki z Moskwą, chętnie by odesłał wielu uciekinierów do Rosji, ale sędziowie się temu sprzeciwiają – mówi „Rz” Władimir Bukowski, słynny rosyjski dysydent, który na stałe mieszka w Wielkiej Brytanii. Dodaje, że w ostatnim czasie słyszał o tuzinie takich przypadków. Przyznaje jednocześnie, że Londyn przyciąga oligarchów, bo jest najlepszym miejscem na wprowadzenie do obiegu olbrzymich pieniędzy, zdobytych w nie do końca przejrzysty sposób.

Na celowniku FSB

Z Rosji uciekł między innymi potentat branży telekomunikacyjnej Leonid Rożeckin. Mieszkał głównie w Londynie, ale miał też willę na Łotwie. To z niej w marcu zeszłego roku zniknął bez śladu. Jego rodzina twierdzi, że został zabity przez agentów Kremla. Cały świat mógł się w listopadzie 2006 roku przekonać, że rosyjscy dysydenci nie mogą się czuć bezpiecznie nawet za granicą. Były podpułkownik FSB i zagorzały przeciwnik Władimira Putina Aleksander Litwinienko został w Londynie otruty radioaktywnym polonem i zmarł po kilku tygodniach. Wywołało to poważny kryzys w stosunkach brytyjsko-rosyjskich, bo nawet w czasach zimnej wojny Zachód i blok wschodni starały się przestrzegać zasady, że nie dokonuje się mordów na terenie przeciwnika.

– Przypadek Litwinienki pokazał, że brytyjska policja nie ulega żadnym naciskom i nie spocznie dopóki nie znajdzie sprawców, nawet jeśli ukryli się w Rosji. Policja w innych krajach niekoniecznie musiałaby działać tak sprawnie. Dlatego dysydenci mają poczucie, że tutaj są w miarę bezpieczni, a do prób ich zabicia zniechęcać będzie groźba znalezienia zleceniodawców i ryzyko awantury, jaką to może wywołać – mówi Bukowski.

Niejasne przyczyny nagonki

Nie jest jasne, w jaki sposób Czyczwarkin podpadł najwyższym władzom. Nie kłócił się z Władimirem Putinem jak Bierezowski i nie groził udziałem w wyborach prezydenckich jak Chodorkowski. Powstająca właśnie demokratyczna partia Słuszna Sprawa, z którą był związany, jest „ideologicznie poprawna” i ma błogosławieństwo Kremla.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Władimir Putin boi się rewolucji

Kremlowska partia Jedna Rosja zapowiada walkę z „pomarańczowym scenariuszem”, który „prowadzi do wojny” >>