Jak reklamować się w czasie kryzysu

aktualizacja: 06.04.2009, 08:08
Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Nie warto rezygnować z reklamy lub promować tylko niskie ceny.
Kryzys i mniejsze wydatki klientów to dla speców od reklamy test na kreatywność

Każdy kryzys ma podobny przebieg. Firmy tnąc koszty, zmniejszają wydatki na promocje. Całkowita rezygnacja z reklam z powodu spowolnienia to jednak według specjalistów zły pomysł.
Każdy kryzys ma podobny przebieg. Firmy tnąc koszty, zmniejszają wydatki na promocje. Całkowita rezygnacja z reklam z powodu spowolnienia to jednak według specjalistów zły pomysł.
Każdy kryzys ma podobny przebieg. Firmy tnąc koszty, zmniejszają wydatki na promocje. Całkowita rezygnacja z reklam z powodu spowolnienia to jednak według specjalistów zły pomysł.
– Jeśli firma jest w dobrej kondycji finansowej i może sobie pozwolić na wydatki, to lepszych czasów do promowania się nie będzie. Firmy wydają na reklamę mniej, co oznacza, że mniejszym kosztem można się wyróżnić i osiągnąć ten sam efekt, co wcześniej przy dużo większych nakładach finansowych – uważa Jacek Sadowski, szef DEMO Effective Launching.
– Jeśli firma jest w dobrej kondycji finansowej i może sobie pozwolić na wydatki, to lepszych czasów do promowania się nie będzie. Firmy wydają na reklamę mniej, co oznacza, że mniejszym kosztem można się wyróżnić i osiągnąć ten sam efekt, co wcześniej przy dużo większych nakładach finansowych – uważa Jacek Sadowski, szef DEMO Effective Launching.
– Jeśli firma jest w dobrej kondycji finansowej i może sobie pozwolić na wydatki, to lepszych czasów do promowania się nie będzie. Firmy wydają na reklamę mniej, co oznacza, że mniejszym kosztem można się wyróżnić i osiągnąć ten sam efekt, co wcześniej przy dużo większych nakładach finansowych – uważa Jacek Sadowski, szef DEMO Effective Launching.
– W przypadku zagranicznych firm na polskim rynku decyzje o cięciach zapadają w ich spółkach matkach. Polskie firmy powinny to wykorzystać, jeśli tylko je na to stać; bo nawet jeśli nie wzrosną im przychody, wzrosną udziały w rynku. To szansa, żeby odebrać pole konkurencji, która z reklamy zrezygnowała – uważa.
– W przypadku zagranicznych firm na polskim rynku decyzje o cięciach zapadają w ich spółkach matkach. Polskie firmy powinny to wykorzystać, jeśli tylko je na to stać; bo nawet jeśli nie wzrosną im przychody, wzrosną udziały w rynku. To szansa, żeby odebrać pole konkurencji, która z reklamy zrezygnowała – uważa.
– W przypadku zagranicznych firm na polskim rynku decyzje o cięciach zapadają w ich spółkach matkach. Polskie firmy powinny to wykorzystać, jeśli tylko je na to stać; bo nawet jeśli nie wzrosną im przychody, wzrosną udziały w rynku. To szansa, żeby odebrać pole konkurencji, która z reklamy zrezygnowała – uważa.
Według Tomasza Tęczy, media managera z SPC House of Media, dużo zależy teraz od zachowań konkurentów na danym rynku. – Jedne firmy widząc, że konkurencja rezygnuje z kampanii, robią to samo. Inne właśnie wtedy inwestują w promocję, żeby się wyróżnić. Oba wyjścia mają zalety i wady, to drugie na pewno wymaga odwagi – uważa Tęcza.
Według Tomasza Tęczy, media managera z SPC House of Media, dużo zależy teraz od zachowań konkurentów na danym rynku. – Jedne firmy widząc, że konkurencja rezygnuje z kampanii, robią to samo. Inne właśnie wtedy inwestują w promocję, żeby się wyróżnić. Oba wyjścia mają zalety i wady, to drugie na pewno wymaga odwagi – uważa Tęcza.
Według Tomasza Tęczy, media managera z SPC House of Media, dużo zależy teraz od zachowań konkurentów na danym rynku. – Jedne firmy widząc, że konkurencja rezygnuje z kampanii, robią to samo. Inne właśnie wtedy inwestują w promocję, żeby się wyróżnić. Oba wyjścia mają zalety i wady, to drugie na pewno wymaga odwagi – uważa Tęcza.
Firma, która decyduje się na kampanię, nie powinna jednak ulegać panice i opierać strategii na doraźnych obniżkach cen, żeby przebić ofertę konkurencji. – Gwałtowna wyprzedaż to pierwsza rzecz, jaka przychodzi firmom do głowy przy kurczącym się popycie. Jeśli jednak marka nie prowadziła dotychczas polityki konkurowania ceną, ale stawiała na jakość i wartość, taki ruch wyda się klientom dziwny i podejrzany. Poczują, że dotychczas byli przez firmę oszukiwani. Realnym zagrożeniem jest deprecjacja marki spowodowana agresywną promocją produktów uważanych za te z tzw. wyższej półki – uważa Marek Staniszewski, dyrektor strategiczny Young & Rubicam Brands.
Firma, która decyduje się na kampanię, nie powinna jednak ulegać panice i opierać strategii na doraźnych obniżkach cen, żeby przebić ofertę konkurencji. – Gwałtowna wyprzedaż to pierwsza rzecz, jaka przychodzi firmom do głowy przy kurczącym się popycie. Jeśli jednak marka nie prowadziła dotychczas polityki konkurowania ceną, ale stawiała na jakość i wartość, taki ruch wyda się klientom dziwny i podejrzany. Poczują, że dotychczas byli przez firmę oszukiwani. Realnym zagrożeniem jest deprecjacja marki spowodowana agresywną promocją produktów uważanych za te z tzw. wyższej półki – uważa Marek Staniszewski, dyrektor strategiczny Young & Rubicam Brands.
Firma, która decyduje się na kampanię, nie powinna jednak ulegać panice i opierać strategii na doraźnych obniżkach cen, żeby przebić ofertę konkurencji. – Gwałtowna wyprzedaż to pierwsza rzecz, jaka przychodzi firmom do głowy przy kurczącym się popycie. Jeśli jednak marka nie prowadziła dotychczas polityki konkurowania ceną, ale stawiała na jakość i wartość, taki ruch wyda się klientom dziwny i podejrzany. Poczują, że dotychczas byli przez firmę oszukiwani. Realnym zagrożeniem jest deprecjacja marki spowodowana agresywną promocją produktów uważanych za te z tzw. wyższej półki – uważa Marek Staniszewski, dyrektor strategiczny Young & Rubicam Brands.
Jego zdaniem dużo lepszym rozwiązaniem są tzw. flash sales urządzane np. przez Apple – bardzo krótkie wyprzedaże trwające maksymalnie 24 godz. – Kryzys to też inne myślenie klienta. Warto się zastanowić, jak w takiej sytuacji może on postrzegać naszą markę i co mu powiedzieć, żeby nasza kategoria produktów nie została uszczuplona – zauważa Jacek Sadowski.
Jego zdaniem dużo lepszym rozwiązaniem są tzw. flash sales urządzane np. przez Apple – bardzo krótkie wyprzedaże trwające maksymalnie 24 godz. – Kryzys to też inne myślenie klienta. Warto się zastanowić, jak w takiej sytuacji może on postrzegać naszą markę i co mu powiedzieć, żeby nasza kategoria produktów nie została uszczuplona – zauważa Jacek Sadowski.
Jego zdaniem dużo lepszym rozwiązaniem są tzw. flash sales urządzane np. przez Apple – bardzo krótkie wyprzedaże trwające maksymalnie 24 godz. – Kryzys to też inne myślenie klienta. Warto się zastanowić, jak w takiej sytuacji może on postrzegać naszą markę i co mu powiedzieć, żeby nasza kategoria produktów nie została uszczuplona – zauważa Jacek Sadowski.
W czasie spowolnienia ludzie oszczędzają np. na spotkaniach towarzyskich. – Część klientów podczas kryzysu rezygnuje z tego, co uważa za zbędny luksus. Producent markowych produktów powinien umieć poprzez marketing zareagować na taką postawę. Świetnie zrobił to Starbucks, wprowadzając do sprzedaży wysokiej jakości kawę instant Starbucks Via. Jeśli ktoś zauważył, że nie będzie go już stać na częste wizyty w sieci tej kawiarni, nadal może cieszyć się smakiem ulubionej kawy – mówi Marek Staniszewski.
W czasie spowolnienia ludzie oszczędzają np. na spotkaniach towarzyskich. – Część klientów podczas kryzysu rezygnuje z tego, co uważa za zbędny luksus. Producent markowych produktów powinien umieć poprzez marketing zareagować na taką postawę. Świetnie zrobił to Starbucks, wprowadzając do sprzedaży wysokiej jakości kawę instant Starbucks Via. Jeśli ktoś zauważył, że nie będzie go już stać na częste wizyty w sieci tej kawiarni, nadal może cieszyć się smakiem ulubionej kawy – mówi Marek Staniszewski.
W czasie spowolnienia ludzie oszczędzają np. na spotkaniach towarzyskich. – Część klientów podczas kryzysu rezygnuje z tego, co uważa za zbędny luksus. Producent markowych produktów powinien umieć poprzez marketing zareagować na taką postawę. Świetnie zrobił to Starbucks, wprowadzając do sprzedaży wysokiej jakości kawę instant Starbucks Via. Jeśli ktoś zauważył, że nie będzie go już stać na częste wizyty w sieci tej kawiarni, nadal może cieszyć się smakiem ulubionej kawy – mówi Marek Staniszewski.
W USA, gdzie kryzys zadomowił się na dobre, coraz jest więcej nietypowych pomysłów na promocję, która działa, opierając się na ludzkich obawach, np. tych przed utratą pracy: w styczniu Hyundai zaproponował, że każdemu, kto zdecyduje się kupić jego auto, pozwoli je zwrócić w przypadku utraty pracy.
W USA, gdzie kryzys zadomowił się na dobre, coraz jest więcej nietypowych pomysłów na promocję, która działa, opierając się na ludzkich obawach, np. tych przed utratą pracy: w styczniu Hyundai zaproponował, że każdemu, kto zdecyduje się kupić jego auto, pozwoli je zwrócić w przypadku utraty pracy.
W USA, gdzie kryzys zadomowił się na dobre, coraz jest więcej nietypowych pomysłów na promocję, która działa, opierając się na ludzkich obawach, np. tych przed utratą pracy: w styczniu Hyundai zaproponował, że każdemu, kto zdecyduje się kupić jego auto, pozwoli je zwrócić w przypadku utraty pracy.
Zdaniem Marka Staniszewskiego ciekawe są też kampanie uczące oszczędnego stylu życia. – Wal-Mart w USA stworzył cały program edukacyjny, jak i
Zdaniem Marka Staniszewskiego ciekawe są też kampanie uczące oszczędnego stylu życia. – Wal-Mart w USA stworzył cały program edukacyjny, jak i
Zdaniem Marka Staniszewskiego ciekawe są też kampanie uczące oszczędnego stylu życia. – Wal-Mart w USA stworzył cały program edukacyjny, jak i
na czym można oszczędzać. W Polsce można zobaczyć w telewizji reklamę produktu Cif, której przekaz mówi: zamiast kupować nowe rzeczy, można przecież oczyścić stare, a nie je wyrzucać – uważa Staniszewski.
na czym można oszczędzać. W Polsce można zobaczyć w telewizji reklamę produktu Cif, której przekaz mówi: zamiast kupować nowe rzeczy, można przecież oczyścić stare, a nie je wyrzucać – uważa Staniszewski.
na czym można oszczędzać. W Polsce można zobaczyć w telewizji reklamę produktu Cif, której przekaz mówi: zamiast kupować nowe rzeczy, można przecież oczyścić stare, a nie je wyrzucać – uważa Staniszewski.

POLECAMY

KOMENTARZE