Jak zarządzać wydatkami

Jest szansa na ograniczenie kosztów wymiany walutowej

Fotorzepa, Bosiacki Roman Bos Roman Bosiacki
Od połowy roku klient będzie mógł kupić franki w kantorze i przeznaczyć je na uregulowanie raty kredytowej. Uniezależni się w ten sposób od ceny waluty dyktowanej przez bank. Ale prawdopodobnie instytucje finansowe wprowadzą takie rozwiązania, że i tak wyjdą na swoje
Udzielając kredytu hipotecznego we frankach, bank przelewa na konto dewelopera lub spółdzielni złote i także w złotych przyjmuje od klienta spłacane raty. Kursy wymiany walut ustala sam. W żadnej instytucji klienci nie są przesadnie rozpieszczani. Część banków stosuje skrajnie niekorzystne przeliczniki, a bardziej przyjazne instytucje – niekorzystne. Ponieważ spłata rat bezpośrednio w walucie kredytu, poza kilkoma wyjątkami, nie jest możliwa, klienci muszą przepłacać za szwajcarską walutę. To jednak wkrótce się zmieni.
„Na wniosek klienta bank powinien dokonać zmiany sposobu spłaty kredytu indeksowanego do waluty w taki sposób, aby spłata następowała w walucie indeksacyjnej. Zmiana sposobu spłaty powinna dotyczyć wszystkich rat od daty zmiany umowy. Bank nie może ograniczać w umowie kredytu możliwości pozyskania przez klienta waluty przeznaczonej na spłatę kredytu do zakresu usług oferowanych przez bank” – przewiduje najważniejszy z punktu widzenia kredytobiorców zapis rekomendacji S (II), wydanej przez Komisję Nadzoru Finansowego. Banki są zobowiązane wprowadzić przepis w życie nie później niż 1 lipca tego roku.
[srodtytul]Ile da się zaoszczędzić[/srodtytul] Na pierwszy rzut oka rozwiązanie to wydaje się atrakcyjne, nawet gdy weźmie się pod uwagę, że decyzję o formie spłaty podejmuje się raz, a ustalenie jest wiążące przez cały okres spłaty kredytu. Dziś spread, czyli różnica między kursem, po jakim bank wypłacił kredyt, a tym, po którym przyjmuje raty, wynosi przynajmniej 4 – 7 proc. To oznacza, że właśnie o tyle rośnie realny koszt kredytu. Tymczasem w dobrych kantorach widełki cenowe dla franka szwajcarskiego (czyli różnica między kursem kupna i sprzedaży) wynoszą tylko ok. 2 proc. Przyjmijmy zatem, że kantory na każdej transakcji walutowej zarabiają około 1 proc., a banki od 2 do 3,5 proc. Oznacza to, że kupując walutę w kantorze, zaoszczędzimy od 1 do 2,5 proc. kwoty operacji. Jeżeli miesięczna rata kredytu walutowego wynosi np. 1600 zł, taki ruch pozwala zyskać od 16 do 40 zł miesięcznie. Ale oprócz korzyści są i niedogodności. Trzeba iść do kantoru, przewieźć gotówkę, stanąć w kolejce do bankowego okienka. Każdy musi sam ocenić, czy wysiłek ten się opłaca. [srodtytul]Nowe warunki mogą zniechęcić klienta[/srodtytul] Od lipca do tej kalkulacji być może trzeba będzie dodać nowe elementy. Nie da się wykluczyć, że kantory, widząc zwiększony popyt na szwajcarską walutę, zmienią kursy na mniej korzystne. Można się też spodziewać pewnych utrudnień ze strony banków. Dziś szeroko rozwarte widełki kursowe są dla nich znakomitym źródłem zarobku. Część banków wręcz przygotowała swoje oferty w taki sposób, by czerpać profity nie z marży czy prowizji – bo te koszty są najbardziej widoczne dla klienta – ale właśnie ze spreadu. Od lipca także te instytucje muszą umożliwić spłatę bezpośrednio w walucie. Jednak równocześnie mogą zaproponować takie warunki, by klientowi nie opłacało się korzystać z tej możliwości. [srodtytul]Brak okienka, prowizja lub opłata za aneks[/srodtytul] Banki nie chcą informować o ograniczeniach, jakie zamierzają wprowadzić w połowie roku. Wskazują jednak kilka sposobów sprawiających, że nowe zasady spłaty kredytów nie zmniejszą ich zysków. Zwracają np. uwagę, że obowiązek przyjmowania spłaty bezpośrednio w walucie obcej nie jest równoznaczny z obowiązkiem wprowadzenia obsługi gotówkowej danej waluty. A jeżeli bank nie otworzy w oddziale kasy, w której można wpłacić franki, trzeba je będzie co miesiąc przelewać z konta w innym banku. Wielce prawdopodobne, że opłata za taką operację będzie wyższa niż oszczędności, jakie da tańszy zakup waluty. Z kolei te banki, które zdecydują się przyjmować w placówkach wpłaty gotówkowe we frankach czy euro, mogą obłożyć te operacje wysoką prowizją. Koszty mogą też pojawić się gdzie indziej. Zmiana waluty, w jakiej przyjmowane są raty, oznacza poważną zmianę warunków umowy. To wiąże się z koniecznością sporządzenia aneksu do umowy, oczywiście płatnego. Oceniając zmianę warunków przyjmowania rat kredytu, nie należy zapominać o drugiej stronie, a więc zasadach, na jakich kredyt jest wypłacany. Kurs kupna waluty stosowany przy wypłacie kredytu również obejmuje wysoką marżę. Zaciągając kredyt o wartości 80 tys. franków szwajcarskich, na starcie tracimy od 2,4 tys. do 6 tys. zł; o tyle kursy w bankach są gorsze od kantorowych. Tej straty nie da się uniknąć, bo żaden bank udzielający kredytu hipotecznego nie wypłaci przecież klientowi do ręki szwajcarskich banknotów, by ten wymienił je w kantorze na złote i dopiero wtedy zapłacił za mieszkanie deweloperowi. [b][link=http://www.rp.pl/temat/7.html]Więcej na rp.pl/pieniądze[/link][/b]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL