REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Piątek+

Piątek+

To nie zygota, to nasz syn

m.j.-l., Ewelina Pietryga 29-10-2009, ostatnia aktualizacja 29-10-2009 23:58
źródło: Fotorzepa
źródło: Fotorzepa

Przez cały październik w różnych miastach Polski lecą w niebo setki kolorowych baloników. Rodzice piszą na nich imiona swoich dzieci. Tych, które odeszły, nim zdążyły się urodzić

Dzień Dziecka Utraconego obchodzi się w naszym kraju już od sześciu lat. Każdej jesieni osieroceni rodzice gromadzą się na specjalnych „balonikowych” spotkaniach, by uczcić pamięć zmarłych dzieci. Co roku przychodzi na nie coraz więcej rodzin.

W Polsce 20 procent ciąż ulega poronieniu, najczęściej przed 14. tygodniem. Oznacza to, że problem dotyka aż 40 000 kobiet rocznie. Medycyna uważa, że pojedyncze poronienie nie stwarza dla ciała matki szczególnego zagrożenia. Sieje za to spustoszenie w jej duszy.

Psycholog Izabela Barton-Smoczyńska od lat obserwuje, jak radzą sobie kobiety w sytuacji „przegranych narodzin”, i bada czy waży na ich dalszym życiu ta strata.

– Dla większości kobiet poronienie jest tragedią – mówi. – Pamiętajmy, że jest to zawsze sytuacja, kiedy matka traci dziecko – podkreśla, akcentując każde słowo. Z jej badań wynika, że ponad 60 procent kobiet pogrąża się wówczas w depresji i przechodzi silny kryzys. Dla 40 procent z nich poronienie jest traumą wymagającą specjalistycznej pomocy. Co więcej, dramat utraty ciąży dotyczy nie tylko matki, choć ta cierpi najmocniej. Jego wpływ dosięga całej rodziny, a bywa destruktywny. Dość, że 40 procent par rozstaje się, straciwszy dziecko, a 70 procent przeżywa głęboki konflikt.

Człowiek

Justyna Furgał, jedna z założycielek Stowarzyszenia Rodziców po Poronieniu, rozmawiała o ciąży i jej stracie z tysiącami kobiet. – Nie zostaje się matką w wyniku porodu – twierdzi. – Macierzyństwo zaczyna się już z wieścią o ciąży i trwa do końca życia. Bez względu na jej finał – wyjaśnia. Opowiada, że ciąża, wyczekana czy niespodziewana, przynosi zwykle nawałnicę uczuć. Radość miesza się wtedy z lękiem, euforia ze smutkiem. A wszystko to w wielkiej ekscytacji, „podlane” łzami wszelkiego rodzaju. Czas stawania się matką jest, jej zdaniem, piękny, ale też tajemniczy i trudny. Zawsze niezapomniany.

Nie nosi się w sobie zygoty, moruli ani nawet płodu. Nienarodzone dziecko jest dla matki od początku gotowym człowiekiem, niemowlęciem jej marzeń. Badania dowodzą, że 60 procent kobiet buduje relacje z dzieckiem już w fazie prenatalnej. Podświadomie nadaje mu płeć, określa imię i wygląd. Snuje fantazje, robi plany. Współczesna ciężarna ogląda na monitorze USG bijące serce już wtedy, gdy jej matka nie była jeszcze pewna, czy w ogóle jest w ciąży. Kiedy zatem pewnego dnia szczątki tego dziecka lądują w szpitalnej nerce, rozpada się świat, nie ma już planów, znikają marzenia.

Żałoba

Najtrudniejsze są pierwsze dwa miesiące – mówi Izabela Barton-Smoczyńska. – To czas silnych emocji. Kobieta pogrąża się w bólu, ogarnia ją rozpacz i żal przerywany okresami gniewu i złości. Jest rozgoryczona i bardzo tęskni za stanem „nadziei”– wymienia. Jej zdaniem inną typową reakcją jest poczucie winy. Matka, szukając przyczyn śmierci dziecka, upatruje jej we własnym zachowaniu: „podniosłam ciężar, za dużo pracowałam, ufarbowałam włosy”. – To reakcja obronna – wyjaśnia Barton-Smoczyńska. – Wskazanie winnego pomaga odzyskać kontrolę nad własnym życiem – mówi.

Według niej jedynym skutecznym sposobem powrotu do równowagi jest pełne przeżycie żałoby. Może ona trwać nawet rok.

– Pozwólmy sobie wtedy płakać, ale przede wszystkim wyrażajmy to, co czujemy. I rozmawiajmy o dziecku – radzi. – To warunek konieczny – dodaje.

Nie ma gotowych wzorców przeżywania żałoby, tak jak nie ma dwojga identycznych ludzi. Niektóre kobiety wpadają w apatię, inne stają się nagle aktywne. Tropią informacje o przyczynach poronień, odnajdują się nawzajem na forach, zakładają grupy wsparcia. Często też uciekają w świat sztuki, lokując tam swoje emocje.

Przed i po

Barton-Smoczyńska: – Ważne jest, by zdać sobie sprawę, że sens cierpienia nie tkwi w nim samym, ale w tym, jak je przeżywamy. Dlatego, gdy żal już zaczyna przygasać, warto poszukać pozytywnych konsekwencji. Właśnie w tym, czego zmienić się nie da. Może w bólu poznaliśmy prawdziwych przyjaciół, może strata spoiła jednak nasz związek...

Justyna Furgał: Po poronieniu nie wraca się już do tego samego świata. Życie dzieli się na przed i po. Zmieniają się priorytety i dewaluują wartości. Wbrew opiniom laików, następne ciąże nie zastępują utraconych, a kolejne dzieci zmarłych. Bo to są już inne dzieci. Inaczej wyczekiwane i inaczej kochane. Nie zapomina się tych nienarodzonych! Z upływem czasu świadomość ich krótkiego istnienia pozostaje po prostu gdzieś w tyle głowy...

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Kiedy rządzą żądze

Rośnie liczba seksoholików. I to nie tylko wśród osób z pierwszych stron gazet – ostrzegają zagraniczni i polscy terapeuci >>