Gdy hormony szwankują

aktualizacja: 26.02.2009, 20:36

Androgenizacja, nadczynność lub niedoczynność tarczycy to zaburzenia hormonalne, które nękają kobiety. By im zapobiec, trzeba monitorować poziom hormonów i robić USG

Zaburzenia endokrynologiczne to przypadłość kobiet. Objawiają się w różnorodny sposób, m.in. zmianą masy ciała, wypadaniem włosów, zmianami skórnymi czy nadmierną potliwością. Zdarza się, że jest wręcz odwrotnie, kobiety nęka nadmierna suchość skóry, bicia i kołatania serca, wzmożona pobudliwość nerwowa lub nasilona senność. Diagnozowanie schorzeń gruczołów dokrewnych polega przede wszystkim na badaniu poziomu hormonów we krwi lub ich metabolitów w moczu. Lekarze zalecają również tzw. techniki obrazowe, do których należy ultrasonografia, magnetyczny rezonans jądrowy, tomografia komputerowa i scyntygrafia.
[srodtytul]Hormony juwenilne[/srodtytul]
Przekwitanie ma związek ze spadkiem żeńskich hormonów, spotyka więc każdą kobietę. Każda z nich okres ten przechodzi bardzo indywidualnie. Są kobiety, które dyskomfort związany z przekwitaniem odczuwają już na kilkanaście lat przed ustaniem miesiączki. Są i takie, które dopiero na dwa czy trzy lata przed ostatnią miesiączką skarżą się na kołatanie serca, trudności z zasypianiem, napady lęku i stany depresyjne. Nie brakuje też kobiet, które cierpią na bóle głowy, mięśni i stawów. Typowe są też uderzenia gorąca i nocne pocenie. Malejąca ilość estrogenu i progesteronu sprawia, że skóra staje się coraz bardziej sucha i wiotka. Statystyki mówią, że u 80 proc. kobiet w okresie promenopauzalnym występuję tego typu objawy. Z badań wynika również, że by dobrze znieść menopauzę, potrzebna jest tkanka tłuszczowa, w której znajduje się estrogen, sprawca dyskomfortu w czasie menopauzy. Im go mniej, tym gorsze samopoczucie. By ulżyć kobietom w tym trudnym okresie, lekarze coraz częściej zalecają hormonalną terapię zastępczą. – Po latach krytyki specjaliści na całym świecie znów promują hormonalną terapię zastępczą. Podważano ją, bo niektóre badania wskazywały na jej szkodliwość. Dziś stwierdzono, że przeprowadzano je na nieodpowiedniej grupie kobiet. Obecnie uważa się, że korzyści z podawania hormonów są wtedy, gdy podaje się je pacjentkom, zanim nastąpi u nich menopauza, czyli przy pierwszych oznakach klimakterium – wyjaśnia prof. Andrzej Milewicz, endokrynolog, członek zarządu Światowego Towarzystwa Ginekologii Endokrynologicznej. Mówi się, że estrogeny i androgeny to hormony młodości. Kobiety, które stosują hormony płciowe, mają zdecydowanie młodsze ciało i skórę niż ich rówieśniczki. – Odpowiednio wcześnie i w stosownej dawce podawane hormony w czasie przekwitania korzystnie wpływają na jakość życia kobiety. Analizy naukowe oparte na badaniach wykazały, że korzystny efekt terapii hormonalnej utrzymuje się jeszcze przez kilka lat po jej odstawieniu – twierdzi prof. Andrzej Milewicz.
W tej chwili zaleca się podawanie kobietom minimalnej, efektywnej dawki hormonów. Dużo niższej niż poprzednio.
– Przeciwwskazaniem bezwzględnym nie jest nawet przebyty rak piersi. Chyba że choroba miała podłoże genetyczne - podkreśla prof. Andrzej Milewicz. Dziś wiadomo też, że w poprawie jakości życia i witalności kobiet pomocna jest ocena poziomu testosteronu i siarczanu dehydroepiandrostenu we krwi. – Niestety, lekarze często zapominają, że kobiety poza estrogenami często potrzebują również androgenów dla pełnej harmonii swojego ciała i ducha – wyjaśnia prof. Milewicz. Profesor uważa, że żadne preparaty alternatywne na bazie soi czy innych roślin z wykorzystaniem fitoestrogenów nie dadzą takich dobrych efektów jak leki.
– Choć u niektórych kobiet mogą przejściowo złagodzić łagodne uderzenia gorąca – przyznaje.
Istotnym hormonem juwenilnym jest również hormon wzrostu. – Jego stężenie wraz z wiekiem biologicznym się obniża. W następstwie zmienia się nasza sylwetka antropometryczna, tj. na skutek zaniku mięśni kończyny szczupleją, wyraźnie zarysowuje się wystający brzuch. Z tych samych przyczyn zanika kolagen w skórze, która przez to staje się aplastyczna i łatwo ulega uszkodzeniu. Ponadto występują zaburzenia metaboliczne. Jednak na razie nie zaleca się terapii tym hormonem, z racji negatywnych następstw.
[srodtytul]Więcej Adama w Ewie [/srodtytul]
By organizm kobiety funkcjonował prawidłowo, obok żeńskich hormonów płciowych, czyli progesteronu i estrogenu, potrzebne są też męskie hormony zwane androgenami. Zaburzenia związane z nadmiernym wydzielaniem męskich hormonów nazywa się androgenizacją. Jest to zespół objawów wynikających z nadmiernego wydzielania androgenów u kobiet. – Typowymi objawami tego stanu są: hirsutyzm, czyli nieprawidłowe nadmierne owłosienie m.in. skóry twarzy lub piersi, trądzik, zaburzenia miesiączkowania i owulacji prowadzące do niepłodności – wylicza dr Katarzyna Ziemnicka. Bardzo nasilona androgenizacja prowadzi do objawów określanych mianem wirylizacji. Wówczas pojawia się obniżenie głosu, atletyczna budowa ciała, łysienie, a nawet przerost łechtaczki. Najczęstszą przyczyną androgenizacji jest zespół policystycznych jajników (PCO) oraz nowotwory jajnika wydzielające męskie hormony płciowe, a także wrodzony przerost oraz aktywne hormonalnie guzy nadnerczy. – Androgenizacja może się także pojawić podczas stosowania steroidów anabolicznych – przestrzega dr Katarzyna Ziemnicka.
Diagnostyka tego schorzenia opiera się przede wszystkim na ocenie wydzielania u kobiet hormonów płciowych zarówno męskich, czyli testosteronu, androstendionu, dehydroepiandrosteronu, jak i żeńskich, estradiolu i progesteronu. Bada się także wydzielanie niektórych hormonów przysadki. Wskazane jest wykonanie badań obrazowych, takich jak USG jajników czy tomografia komputerowa nadnerczy. – Leczenie zależy od przyczyny, a polega m.in. na podawaniu hormonów estrogennych i substancji antyandrogennych w odpowiednich dawkach. Zdarza się, że konieczne jest operacyjne usunięcie istniejących i aktywnych hormonalnie zmian guzowatych – wyjaśnia dr Katarzyna Ziemnicka z Kliniki Endokrynologii, Przemiany Materii i Chorób Wewnętrznych AM w Poznaniu.
[srodtytul]Zbadaj się [/srodtytul]
Zaburzenia hormonalne może również powodować źle funkcjonująca tarczyca. Ponad 2 miliony Polaków cierpi z powodu chorób tarczycy. Ponad połowa z nich nie wie o swojej chorobie. Nie leczy się więc. Lekarze zachęcają, by monitorować poziom hormonów tarczycy i okresowo robić badanie USG.
Diagnozowanie chorób tarczycy polega na oznaczeniu stężenia hormonów tarczycy, takich jak trijodotyronina (T3), tyroksyna (T4) oraz hormonu przysadkowego zawiadującego czynnością tarczycy we krwi zwanego TSH. – Niski poziom T3 i T4, a wysoki TSH wskazuje na niedoczynność tarczycy, a wysoki poziom T3 i T4 oraz niski poziom TSH na nadczynność tarczycy
– wyjaśnia dr Katarzyna Ziemnicka z Kliniki Endokrynologii, Przemiany Materii i Chorób Wewnętrznych AM w Poznaniu. U pacjentów wykonuje się również badanie USG tarczycy, które umożliwia identyfikację zmian ogniskowych gruczołu. Najczęściej mają one charakter łagodny. Tylko ok. 5 proc. przypadków ma charakter złośliwy.
Dodatkowym badaniem tarczycy jest scyntygrafia, która obrazuje poziom izotopu (np. jodu promieniotwórczego czy technetu). Badanie to służy m.in. do lokalizacji tkanki tarczycowej oraz do oceny występujących tzw. zmian gorących, tj. guzków o charakterze nadczynnym. Dzięki scyntygrafii widoczne są też tzw. zmiany zimne, np. torbiele i nowotwory złośliwe. – Ostatnio scyntygrafia jest rzadziej wykorzystywana, a podstawowym badaniem obrazowym w badaniu tarczycy stała się ultrasonografia. Ultrasonografia jest także pomocna przy wykonywaniu biopsji zmian ogniskowych w celu kwalifikacji chorego do ewentualnego leczenia operacyjnego zwanego strumektomią – tłumaczy dr Katarzyna Ziemnicka.
[srodtytul]Tarczyca w połogu [/srodtytul]
Najczęściej rozpoznawanym schorzeniem tarczycy jest tzw. wole guzkowe obojętne. Częstość występowania zmian ogniskowych zwiększa się z wiekiem, co szczególnie zauważalne jest u kobiet w okresie pomenopauzalnym. – W przypadku wola guzkowego obojętnego, jeśli chorego nie kierujemy do
zabiegu operacyjnego, np. ze względu na mnogość zmian, ich wielkość czy podejrzenie procesu nowotworowego złośliwego, można spróbować terapii jodem czy też hormonami tarczycowymi – wyjaśnia dr Katarzyna Ziemnicka.
Niedoczynność tarczycy występuje pięć razy częściej u kobiet niż u mężczyzn. W populacji dorosłych niedoczynność tarczycy występuje od 5 do 7 proc. kobiet i tylko u 1 proc. mężczyzn. Ryzyko jej wystąpienia gwałtownie wzrasta z wiekiem.
Chociaż największe ryzyko zachorowania dotyczy ludzi starszych, to niedoczynność tarczycy może się pojawiać także u dzieci i ludzi młodych. Wśród osób młodych szczególnie narażone są kobiety w okresie poporodowym.
Chory z niedoczynnością tarczycy przybiera na wadze, często marznie, głos jego staje się szorstki, skóra chłodna, pojawia się zrogowacenie skóry na łokciach i kolanach. Niedoczynność tarczycy może przyspieszyć rozwój miażdżycy i jej powikłań.
Objawy niedoczynności tarczycy, która u przeważającej liczby chorych jest chorobą nieuleczalną, leczy się indywidualnie dobranymi dawkami hormonów tarczycy.
[srodtytul]Jodem w gruczoł [/srodtytul]
Nadczynność tarczycy leczona jest lekami hamującymi czynność gruczołu zwanymi tyreostatykami, jodem promieniotwórczym lub operacyjnie. Objawy nadczynności gruczołu tarczycy to utrata wagi, pocenie się, nadpobudliwość, złe spanie i stres. W trakcie choroby akcja serca jest przyspieszona, występują zaburzenia rytmu serca i niewydolność wieńcowa. Niekiedy ujawniają się choroby psychiczne lub nerwice. – Zapobieganie chorobom tarczycy jest możliwe tylko w przypadku wola miąższowego lub guzkowego tarczycy głównie dzięki dbaniu o prawidłowy poziom jodu w codziennej diecie, który wynosi około 150 mikrogramów na dobę – wyjaśnia dr Katarzyna Ziemnicka. Jod możemy znaleźć w większej ilości przede wszystkim w rybach i tzw. owocach morza. Taką dawkę zawiera też większość preparatów wielowitaminowych.
U chorych ze stwierdzoną wcześniej nadwrażliwością na jod (nie mylić z alergią), u których pierwiastek ten stosowany w nadmiarze wywołuje zwłaszcza nadczynność tarczycy, należy unikać stosowania kontrastów jodowych do badań obrazowych czy niektórych leków zawierających jod.
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE