REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Polityka

Polityka

Wyborcy ukarali Obamę

Jacek Przybylski 04-11-2010, ostatnia aktualizacja 04-11-2010 07:08
John Boehner, dotychczasowy lider opozycji  w niższej izbie Kongresu,  w styczniu przejmie  od Nancy Pelosi stanowisko przewodni-czącego Izby Reprezen-tantów
źródło: AFP
John Boehner, dotychczasowy lider opozycji w niższej izbie Kongresu, w styczniu przejmie od Nancy Pelosi stanowisko przewodni-czącego Izby Reprezen-tantów
Porażka demokratów zgodna z prognozami
źródło: Rzeczpospolita
Porażka demokratów zgodna z prognozami
źródło: epa/pap

Barack Obama, wyraźnie przybity wyborczą porażką partii, przyznał się do błędów i wyciągnął rękę do republikanów

W 2008 roku, po historycznym zwycięstwie demokratów – gdy partia Baracka Obamy zdobyła Biały Dom, Izbę Reprezentantów i Senat – wielu publicystów sądziło, że Partia Republikańska przez lata nie podniesie się z kolan. W tym roku to jednak demokraci mieli podczas wieczorów wyborczych wisielcze nastroje, a na hucznych imprezach u konserwatystów strzelały korki od szampanów. – Jedne wieczory wyborcze dają więcej radości, inne mniej. Niektóre są porywające. Niektóre poniżające – mówił wczoraj na konferencji prasowej Barack Obama, na którego twarzy próżno było wczoraj szukać tradycyjnego, szerokiego uśmiechu. Nic dziwnego. Republikanie odzyskali w wyborach większość w Izbie Reprezentantów, zdobywając najwięcej mandatów od 60 lat. Demokraci wprawdzie uratowali Senat, ale ich przewaga jest już mikroskopijna. – W latach 2006 i 2008 wygrywali demokraci, bo z powodu wojen bardzo niepopularny był George W. Bush. Tym razem zwyciężyli republikanie, bo prezydent Barack Obama jest niepopularny ze względu na kiepski stan gospodarki oraz wysoki deficyt budżetowy – tłumaczył w rozmowie z „Rz” John Fortier, ekspert z waszyngtońskiego American Enterprise Institute.

– Głosowanie potwierdziło to, o czym słyszymy w całej Ameryce. Ludzie są sfrustrowani. Głęboko sfrustrowani tempem, w którym dochodzi do siebie gospodarka – oświadczył prezydent. – Przez dwa ostatnie lata osiągnęliśmy postęp. Ale ewidentnie zbyt wielu Amerykanów jeszcze tego nie doświadczyło, o czym właśnie nam powiedzieli. Jako prezydent biorę za to odpowiedzialność – przyznał pokornym tonem Barack Obama, dodając, że „musi bardziej się starać, tak samo jak wszyscy inni w Waszyngtonie”.

Prezydent zaproponował też współpracę republikanom, którzy, mając większość w Kongresie, będą w stanie zablokować wszystkie projekty Białego Domu. – Jestem otwarty na propozycje. Żadna osoba i żadna partia nie ma monopolu na mądrość – oświadczył.

Co dalej

Pierwszą sporną kwestią będzie problem ulg podatkowych dla Amerykanów. Administracja Baracka Obamy chce, by dostali je tylko ci, którzy zarabiają poniżej 200 tysięcy dolarów. Eric Cantor, jeden z liderów Partii Republikańskiej, dał jednak jasno do zrozumienia, że jego ugrupowanie nie zgodzi się na pozbawienie ulg najlepiej zarabiających. 

Konserwatyści przekonują, że deficyt lepiej zwalczać, redukując nadmierne wydatki rządowe. Nie przedstawiają jednak jeszcze konkretnych propozycji.

John Boehner, który od stycznia przejmie od Nancy Pelosi stanowisko przewodniczącego Izby Reprezentantów, podkreśla jedynie, że Amerykanie głosowali w wyborach za „mniejszym rządem”. I obiecuje, że działając zgodnie z wolą narodu, uchyli reformę zdrowia Baracka Obamy. – Uważam, że ta reforma zwiększy bezrobocie, zniszczy najlepszy system opieki zdrowotnej na całym świecie i doprowadzi nasz kraj do bankructwa – dodał. I zaznaczył, że Amerykanie chcą, by prezydent zmienił kurs. – My ten kurs zmienimy – obiecał.

Nieprzejednani

Kompromisom z demokratami i Barackiem Obamą sprzeciwiają się politycy z Tea Party. – Wyniki wyborów to jasny przekaz dla naszego prezydenta: Amerykanie nie chcą socjalizmu, nie chcą, by rząd wtrącał się w ich sprawy i uważają, że potrafią lepiej niż rząd zatroszczyć się o własne życie – przekonywał „Rz” Ben Grace na partyjnej imprezie w podwaszyngtońskim Arlington. – Amerykanie mieli już dość rządzących, którzy zapominają o konstytucji i swoim elektoracie. Dlatego ludzie zdecydowali się ich pozbyć – dodał prawnik Mark Fitzgibbons, stojący naprzeciwko wielkiego banera przedstawiającego liderów demokratów: Nancy Pelosi, Harry’ego Reida i Baracka Obamę, w kuble na śmieci.

Kompromisom z demokratami i Barackiem Obamą sprzeciwiają się politycy z Tea Party

Komentatorzy są zgodni: podział władzy pomiędzy dwie najważniejsze partie może sparaliżować prace rządu. Jeszcze w październikowym wywiadzie czołowy republikański polityk Mitch McConnell przekonywał, że najważniejszym celem, który chciałaby osiągnąć Partia Republikańska, jest sprawienie, by Barack Obama nie wygrał walki o drugą kadencję.

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  Barack Obama, Izba Reprezentantów, Newt Ginrich, Tea Party, senta, usa, wybory

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Putin dba o równowagę sił, a nie o reformy

Nowy rząd Rosji sprawia wrażenie sparaliżowanego przez podziały wewnętrzne, a priorytetem Putina jest utrzymanie równowagi sił między otaczającymi go klanami >>