REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Podróże » Kuchnie świata

Kuchnie świata

Weekend w słońcu i lazurze

Michał Głombiowski 23-09-2010, ostatnia aktualizacja 23-09-2010 16:00
W nicejskiej marinie tłoczą się jachty i jachciki, największe statki mają lądowiska dla helikopterów
źródło: Corbis
W nicejskiej marinie tłoczą się jachty i jachciki, największe statki mają lądowiska dla helikopterów

Najlepszy sposób na rozpoczęcie wizyty w Nicei to wyprawa na ostrygi!

Kelner przynosi tuzin leżących na lodzie otworzonych muszli i wręcza mi specjalny widelczyk do oddzielania mięczaka od skorupy.

Przy stolikach wokół przeważają rodowici mieszkańcy Nicei. Mająca ponad 100 lat restauracja de Turin na placu Garibaldiego to najlepsze miejsce w mieście, by skosztować owoców morza. Swobodna atmosfera, stoliki ustawione na chodniku, szum rozmów i przysmaki ledwo co wyłowione z morza. Ryby, kraby, homary, kalmary, omułki, krewetki, ostrygi…

Mięczak ląduje w moich ustach, zalewam go odrobiną morskiej wody z muszli, chwilę trzymam na języku i wreszcie połykam. Łyk białego wina, by wydobyć pełnię smaku małża i wizytę w Nicei mogę uznać za rozpoczętą!

Po posiłku czas na spacer. Zaczynam od słynnej alei Anglików (Promenade de Anglais), biegnącego kilometrami wzdłuż wybrzeża deptaka wysadzanego palmami. Przez cały dzień mnóstwo tu przechodniów, choć naprawdę tłoczno robi się pod wieczór. Uliczni sprzedawcy proponują słone orzeszki, lody, opiekaną kukurydzę oraz podrabiane torby i zegarki. Będącą symbolem miasta promenadę zaczęli w 1822 roku budować, jak łatwo się domyślić po nazwie, Anglicy. Od strony mieniącego się lazurem morza ciągnie się kamienista plaża, na której nawet w październiku można się opalać. Stolica Lazurowego Wybrzeża to wszak królestwo słońca – świeci ono tu średnio przez 320 dni w roku. Jesienią skąpane w promieniach miasto tonie w złotym kolorze, który zachwycał malarzy już kilkaset lat temu. Przy ulicy ciągnącej się wzdłuż deptaka stare kamienice, rezydencje i luksusowe hotele, w tym potężny Negresco z czasów belle époque.

Kieruję się na wschód, mijam pomnik upamiętniający ofiary I wojny światowej, okrążam pełne zieleni Wzgórze Zamkowe (warto się na nie wspiąć, widok na całe miasto gwarantowany) i już jestem w nicejskiej marinie. W portowych basenach tłoczą się jachciki, jachty oraz pokaźne statki z lądowiskiem dla helikopterów i garażami na limuzyny. Wypucowane i lśniące przypominają, że Lazurowe Wybrzeże to ulubione miejsce bogaczy z całego świata.

Czas zostawić ten blichtr i obejrzeć Vieux Nice – Starą Niceę. Ukryta za zachodnim zboczem Wzgórza Zamkowego, stanowi plątaninę dróg biegnących pośród cztero- lub pięciopiętrowych kamienic o żółtych i czerwonych barwach, z wysokimi okiennicami przysłaniającymi okna.

Przewodnik każe „zgubić się tu w labiryncie uliczek”, ale łatwiej niż na niewielkiej starówce zagubić się w którejś z piekarni oferujących oszałamiający wybór bagietek, bułeczek i kanapek lub w jednej z galerii tutejszych artystów. Komu mało zakupów, powinien udać się na plac Saleya, gdzie od rana działa tradycyjny targ. Uśmiechnięte Francuzki prezentują wspaniale wyglądające kwiaty, mężczyźni w czarnych beretach zachwalają aromatyczną paprykę, a turyści oblegają stoisko z naturalnymi mydłami.

Gdy zapada zmierzch, zmierzam na ogromny plac Masséna, otoczony XIX-wiecznymi kamienicami. Nad tłumem spacerujących wyrasta siedem podświetlanych nocą rzeźb zadumanych ludzi. Symbolizują siedem kontynentów, ale są także delikatną sugestią, że to Nicea jest centrum świata, w stronę którego zwrócone są inne miasta i kraje. Będąc tu, można się z tym zgodzić.

Przeczytaj więcej o:  Aleja Angklików, Lazurowe Wybrzeże, Morze Śródziemne, Nicea, Promenade de Anglais, Staran Nicea, Vieux Nice, jacht, marina, ostrygi

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Smaki Lwowa

To nietypowa książka kucharska. Są w niej przepisy, oczywiście, ale dużo tu opowieści, choćby o lwowskich browarach, zdjęć dawnego Lwowa, jest też słowniczek >>