Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Historia

„Pietro”, specagent w Watykanie

Edward Kotowski ps. Pietro (w garniturze) w lipcu 1988 roku zorganizował pielgrzymkę polskich kapelanów wojskowych do Katynia. Była to pierwsza katolicka msza w tym miejscu. Udało mu się to m.in. dzięki znajomoœci z Rosjaninem poznanym, gdy pracował w Rzymie
Rzeczpospolita
Edward Kotowski znał nie tylko Jana Pawła II i Benedykta XVI, ale również większoœć polskiego episkopatu, w tym prymasa
O oficerze wywiadu Edwardzie Kotowskim, pseudonim Pietro, głoœno zrobiło się w tym roku. Wyszło bowiem na jaw, że jeden z jego dawnych watykańskich rozmówców, nuncjusz apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk, został zarejestrowany przez SB jako kontakt informacyjny. „Rz” udało się dotrzeć do Edwarda Kotowskiego i namówić go na rozmowę. Kotowski, oficer Służby Bezpieczeństwa rozpracowujšcy Koœciół oraz Stolicę Apostolskš, to postać, która nie odpowiada stereotypowi esbeka. Już pochodzenie ma nietypowe jak na funkcjonariusza komunistycznych służb. Jego ojciec był podoficerem, jeńcem obozu w Kozielsku, większoœć kolegów stracił w Katyniu.
Edward Kotowski jest historykiem sztuki, z doktoratem dokończonym już w szeregach SB. Funkcjonariuszem został ponoć z rozpaczy, po głoœnym na poczštku lat 70. konflikcie o freski odkryte w oranżerii biskupa Ignacego Krasickiego w Lidzbarku Warmińskim. Kotowski pełnił wówczas obowišzki kierownika muzeum zamkowego. Pod tynkiem odkrył freski z czasów biskupa Krasickiego. O odkryciu rozpisywała się cała ówczesna prasa. Niestety, okazało się, że zgodę na położenie tynku na freski wydał siedem lat wczeœniej wojewódzki konserwator zabytków Lucjan Czubiel. W rezultacie zniszczeniu uległo aż 80 procent malowideł. Czubiel był jednak osobš ustosunkowanš w województwie. W rezultacie Kotowski z wilczym biletem został wyrzucony z pracy. Po bezskutecznym poszukiwaniu nowego zajęcia zgłosił się do Milicji Obywatelskiej. Przyjęty został do IV Wydziału Służby Bezpieczeństwa zajmujšcego się Koœciołem. Mentorem nowego funkcjonariusza został kapitan Tadeusz K. „To, co mnie uderzyło, to była kwestia bezproblemowego wchodzenia kleru we współpracę i to na ogół z pobudek interesownoœci różnego typu. Muszę przyznać, że to mocno zachwiało moimi ocenami co do moralnoœci duchowieństwa. Więcej, sam byłem œwiadkiem licznych telefonów do kapitana od agentów, którzy sami naprzykrzali się mu propozycjami zbyt częstych spotkań. Mówił, że ma tak dużo tych agentów, że nie jest w stanie z nimi się spotykać częœciej niż raz w miesišcu, bo wpadłby w alkoholizm” – opisuje Kotowski we wspomnieniach poczštki pracy. Szkołę oficerskš w Legionowie Kotowski ukończył z najlepszš lokatš. W 1973 r. zaczšł pracować w centrali SB. Głównym obszarem jego zainteresowań była kadra naukowa Akademii Teologii Katolickiej i KUL. Pracujšc jako nauczyciel, długo przed wstšpieniem do SB, poznał Czesława Glempa, brata obecnego prymasa. Korzystajšc z protekcji, udało mu się dotrzeć do ks. Józefa Glempa. Kotowski podawał się za pracownika MSZ. Przyszłemu prymasowi wystawił pozytywnš opinię, co mogło mieć znaczenie dla jego nominacji na biskupa warmińskiego. W 1975 r. zaczšł się uczyć włoskiego. 14 paŸdziernika 1978 r., dwa dni przed wyborem Karola Wojtyły na papieża, Kotowski otrzymał delegację do pracy w Rzymie. Wyjechał rok póŸniej. [wyimek]„Pietro” twierdzi, że nikt z jego watykańskich rozmówców nie miał pojęcia, z kim naprawdę ma do czynienia[/wyimek] Ponownie okazał się bardzo dobrym materiałem na agenta. W czasie testów z kontrobserwacji udało mu się zidentyfikować aż 25 œledzšcych go równoczeœnie pracowników SB. W krótkim czasie nawišzał kontakty z wieloma pracujšcymi w Watykanie Polakami. Znał wszystkich. Twierdzi, że żaden rozmówca nie miał pojęcia, iż spotyka się z agentem wywiadu. Sporzšdzał notatki z rozmów z księżmi Adamem Bonieckim, Januszem Bolonkiem, Józefem Kowalczykiem, Konradem Hejmo, Ksawerym Sokołowskim, a także póŸniejszym ambasadorem w Watykanie Stefanem Frankiewiczem. Z tych osób ojciec Hejmo został zakwalifikowany jako tajny współpracownik, a obecny nuncjusz apostolski jako kontakt informacyjny. Kotowski zapewnia, że nie wie, kim jest inny kontakt informacyjny o pseudonimie Prorok, który miał dostarczać SB wielu informacji. Ożywione kontakty utrzymywał też z obcokrajowcami. Poznał m.in. kardynała Josepha Ratzingera, obecnego papieża. Raporty przekazywane przez „Pietro”, jak wynika z jego teczki personalnej, oceniano wysoko. Częœć z nich trafiała na biurka najważniejszych osób w PRL. 15 paŸdziernika 1983 r. „Pietro” opuœcił Rzym. Dostał etat niejawny. Zatrudniono go w Urzędzie ds. Wyznań. W tym czasie władze zaczęły bardziej bać się Koœcioła niż podziemnej „Solidarnoœci”. Jeszcze przed Okršgłym Stołem, w lipcu 1988 r., dzięki kontaktom z czasów rzymskich, udało mu się doprowadzić do wyjazdu polskich kapelanów do Katynia. Pracował też przy ustawie o stosunku państwa do Koœcioła katolickiego i wznowieniu stosunków dyplomatycznych z Watykanem, którš przyjšł ostatni komunistyczny Sejm. Oznaczało to radykalny zwrot w stosunkach państwo – Koœciół. Na mocy ustawy przekazano Koœciołowi majštek wielomiliardowej wartoœci. Kotowski ze służby odszedł w roku 1990 ze względu na stan zdrowia. Przez pewien czas pracował w firmie zajmujšcej się eksportem. Twierdzi, że nigdy nie miał nic wspólnego z handlem broniš, jak mówił „Rz” jego znajomy. Dziœ na emeryturze łowi ryby, maluje i się leczy. Na staroœć powrócił w rodzinne strony. 68-letni emerytowany funkcjonariusz mieszka w południowo-wschodniej Polsce w niewielkim 35-metrowym mieszkaniu w bloku. Masz pytanie, wyœlij e-mail do autora [mail=c.gmyz@rp.pl]c.gmyz@rp.pl[/mail]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL