Polityka
Między słowami posła skandalisty
Janusz Palikot amatorsko psychoanalizuje politycznych przeciwników. Sam byłby jednak dobrym obiektem takich dociekań
Poseł, który publicznie zajmuje się życiem seksualnym politycznych przeciwników, sam poczuł się dotknięty publikacjami na temat własnej seksualności. Dał temu wyraz w swoim blogu. Kpi z gazet, przyznaje się do biseksualizmu, a nawet nazywa quadroseksualistą. Posła zabolało to, co sam tak uwielbia. Amatorsko psychoanalizuje innych. Zastanawia się np., jak na psychikę prezydenta wpływają „skomplikowane relacje z bratem i matką”.
A przecież to właśnie Janusz Palikot jest wymarzonym obiektem psychoanalizy. Uporczywie i obsesyjnie powraca w życiu publicznym do dwóch tematów – tropi alkoholizm i homoseksualizm.
Dlaczego? Wyjaśnienie, że alkoholem interesuje się jako przedsiębiorca, który pierwsze poważne pieniądze zarobił na produkcji wina owocowego Dorato, a potem przerzucił się na produkcję wódki, wydaje się zbyt banalne.
Za to w książce „Płoną koty w Biłgoraju” poseł sam przyznał, że jego ojciec „lubił często zaglądać do kieliszka”.
A czy dążenie do stygmatyzacji przeciwników politycznych przez przypisywanie im homoseksualnej orientacji może być projekcją osobistych problemów? Jest tak nietypowe dla polityka partii liberalnej, że musi zastanawiać.
Rokowania są złe
Psycholodzy w prywatnych rozmowach formułują o Palikocie ostre sądy. Ale pod nazwiskiem mówić nie chcą.– Rozsądny człowiek boi się narcystycznego perwerta – odpowiada jeden z nich.
– Jego celem życiowym jest znalezienie się w centrum uwagi. Żyje po to, by się nim zajmowano, nieważne, jak infantylnymi metodami to osiągnie. Przegląda się w ekranie telewizyjnym jak Narcyz w lustrze – ocenia posła PO jeden ze znanych psychoanalityków. – Każdy polityk ma parcie na szkło, ale u jednostek zrównoważonych nie przybiera to tak groteskowych rozmiarów.
– Rokowania lekarskie w wypadku osobowości narcystycznej są bardzo złe. Jestem pewien, że Janusz Palikot będzie funkcjonował jak do tej pory, choć raczej nie przekroczy kolejnych granic – mówi warszawski psychoterapeuta.
Niektórzy zwracają uwagę na bezwzględność Palikota, która ich zdaniem wynika z braku empatii. – Proszę zwrócić uwagę, że do wiadomości publicznej nie przeciekają informacje z agencji towarzyskich, choć klientami są też osoby z pierwszych stron gazet – krytykuje insynuacje o homoseksualnych preferencjach inny znany seksuolog.
Prof. Zbigniew Izdebski, autor prac o życiu seksualnym Polaków, zauważa: – Z praktyki seksuologicznej wynika, że osoby, które nie chcą ujawnić swej homoseksualnej orientacji, atakują innych, zarzucając im, że są gejami. To taka strategia obliczona na zapewnienie sobie poczucia bezpieczeństwa. Unika się demaskacji. Oczywiście mówię, czysto teoretycznie. Absolutnie nie o panu Palikocie.
Brzydzi się gejami
Kiedy kilka miesięcy temu rozmawiałam z Januszem Palikotem, zaskoczyło mnie, jak często porusza wątek homoseksualizmu. Sugerował, że skonfliktowany z nim polityk „jest nim erotycznie zafascynowany”, wykazał się też znajomością homoseksualnych agencji towarzyskich.
Nie wytrzymałam i spytałam o krążące w Lublinie pogłoski o nietypowych upodobaniach posła. Oburzył się i przysięgał, że „brzydzi się gejami, unika ich i są mu wręcz wstrętni”. – A zresztąwszystkie sondaże wskazują, że Polacy nie lubią gejów – dodał. Mimo tych deklaracji ciągle wraca do tematu. Pyta, czy Kaczyński to Jarosław czy Jarosława. – Gdy Janusz Palikot pojawiał się w Lublinie i zaczął swą polityczną działalność, rozpuścił wiadomość, że daje 50 tys. zł nagrody za znalezienie „chłopaka Zbigniewa Ziobry”. Jego współpracownicy byli zażenowani – wspomina lubelski dziennikarz.
Odpowiadając dziennikarzom w blogu, poseł przyznaje: „od środka rozwala mnie testosteron”.
– Czy testosteron ma związek z seksualnością? Bezdyskusyjny. Narysujmy literę U. Na jednym końcu są kobiece poziomy testosteronu. Na drugim wysoki, męski poziom – tłumaczy prof Andrzej Gomuła, autor prac naukowych o testosteronie.
– Pomiędzy tymi wartościami są wszelkiego typu interseksy.















