REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Wiadomości

Niemcy

Google drażni Niemców

Piotr Jendroszczyk 16-08-2010, ostatnia aktualizacja 16-08-2010 11:52
Berlin na mapie Google'a
źródło: Google Street View
Berlin na mapie Google'a

Niemcy nie chcą, by każdy mógł sobie obejrzeć w sieci ich ulice i domy

Co najmniej 200 tys. Niemców wysłało już na adres Google e-maile, listy i faksy, w których zakazują amerykańskiemu gigantowi internetowemu prezentowania w sieci ich posesji. Będzie je bowiem można obejrzeć już w najbliższych miesiącach, gdy w Internecie pojawią się widoki ulic 20 niemieckich miast na platformie Street View.

Wysłanie kategorycznego protestu pod adresem Google’a zapowiedział wczoraj także Guido Westerwelle, wicekanclerz i szef niemieckiej dyplomacji. Westerwelle nie chce dopuścić do tego, aby na całym świecie oglądano okna jego mieszkania na ekranach komputerów, komórek i innych urządzeń. Jak twierdzi, osobiście nie ma nic do ukrycia, ale protestuje „dla zasady”, w obronie prywatności obywateli RFN.

Narzędzie dla złodziei

Od dwóch lat ulice wielu niemieckich miast przemierzają ople astra przypominające z zamontowanymi na dachu systemami kamer pojazdy księżycowe. Rejestrują wszystko w polu ich widzenia, pełne 360 stopni, z poziomu ulicy. Zaglądają za okienne firanki, do ogrodów i garaży. „Widoczne są dokładnie drzwi wejściowe, luki dachowe, okna piwniczne i urządzenia alarmowe” –ostrzega „Bild Zeitung”.

– Każdy może więc dokładnie przestudiować, w jaki sposób dobrać się do mego domu. Także włamywacze – przekonuje Bodo Ramelow, lider Die Linke, partii lewicy. Wielu jego kolegów, deputowanych Bundestagu wszystkich opcji politycznych, wysłało już swój sprzeciw do Google’a. Domagają się też od rządu podjęcia stanowczych działań zakazujących tego rodzaju ingerencji w życie prywatne.

– Uwzględnimy wszystkie sprzeciwy i w Internecie zamazane zostaną wszystkie obiekty, których właściciele czy użytkownicy nie życzą sobie ich pokazywania – odpowiada Google. Dla niemieckich mediów takie stawianie sprawy jest szczytem hipokryzji. „Nie można dopuścić do tego, aby w zamian za rezygnację z przedstawienia określonych obiektów ich właściciele zmuszani zostali do ujawniania Google’owi dodatkowych informacji” – nawołuje konserwatywny „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Prasa publikuje zdjęcia ze Street View ze Szwajcarii, z Francji czy Hiszpanii, na których rozpoznać można twarze osób, mimo iż Google zapewnia, że wszystkie są zamazane, tak jak numery rejestracyjne samochodów. W takiej atmosferze nikt nie wierzy Google’owi, że uwzględni nadsyłane do firmy wnioski o niepublikowanie określonych zdjęć z Niemiec.

Prawodawcy są bezsilni, gdyż prawo jest po stronie amerykańskiego koncernu. Większość (52 proc.) Niemców opowiada się przeciwko Street View.

Zabawka młodych

Najczęściej ludzie starsi. Młodszemu pokoleniu w zdecydowanej większości nie przeszkadza, że do sieci trafia coraz więcej osobistych informacji. Młodzi Niemcy umieszczają je tam sami ochoczo, korzystając na przykład z Facebooka. Ten fakt wykorzystuje Google, udowadniając w ogromnych płatnych ogłoszeniach prasowych, że funkcja Street View jest nieodzowna w poszukiwaniu mieszkania czy hotelu. W mgnieniu oka można się bowiem upewnić, co znajduje się w okolicy, nie mówiąc już o trójwymiarowych planach wielu miast w 11 krajach świata będących prawdziwym dobrodziejstwem dla ich mieszkańców i turystów. Nigdzie jednak dostępny od trzech lat Street View nie wywołał do tej pory tylu kontrowersji co w Niemczech. W Polsce jest w powijakach, ale na stronach Google Maps jest już wiele panoramicznych widoków z poziomu ulic Warszawy czy Krakowa.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora p.jendroszczyk@rp.pl

Mapy z widokiem na prywatność

Google Street View – funkcja Google Maps i Google Earth – pozwala na wirtualne podróże przez ulice miast. Widok 360 stopni powstaje dzięki zdjęciom, które wcześniej zostały wykonane przez ruchome kamery zamontowane na samochodach. Funkcja ta jest dostępna od 2007 r. i początkowo obejmowała tylko pięć amerykańskich miast. Dziś w sieci można obejrzeć mapy z widokiem ulicznym dziesiątek miejscowości między innymi w Wielkiej Brytanii, we Francji, Włoszech, w Hiszpanii, Czechach, Meksyku, Kanadzie, Japonii czy Australii. W wielu z tych krajów wysoka rozdzielczość zdjęć wywołała spór o ochronę prywatności, m.in. w Wielkiej Brytanii i Japonii. Wielu przechodniów rozpoznało się bowiem na zdjęciach, na których widnieli w nierzadko śmiesznych pozach i które zostały opublikowane bez ich zgody. Na obecnie publikowanych zdjęciach twarze przechodniów są zamazywane. Także w USA doszło do kontrowersji, gdy w 2008 r. mieszkańcy miasteczka North Oaks w stanie Minnesota zwrócili się do Google’a z żądaniem usunięcia ze Street View wszystkich obrazów miejscowości, w której ulice są własnością prywatną. —ryb

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

A ludziom będzie żyło się lepiej...

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko zapowiedział wzrost dochodów ludności w ciągu roku do poziomu sprzed kryzysu gospodarczego >>