Druga strona
Billboard wie, kto na niego patrzy
„Ucieknij, Johnie Anderton” – zachęcała, zwracając się po imieniu i nazwisku do głównego bohatera „Raportu mniejszości”, długowłosa piękność, która promowała wycieczki na tropikalnej wyspie
W słynnym filmie Stevena Spielberga billboardy rozpoznawały postać graną przez Toma Cruise’a – skanowały tęczówkę jego oka i wyświetlały reklamę skierowaną specjalnie do niego. Jak się okazuje, ta – wydawałoby się – futurystyczna wizja nie jest tak bardzo odległa od rzeczywistości.
Menedżerowie japońskiego koncernu technologicznego NEC w ciągu najbliższych miesięcy chcą zainstalować w Stanach Zjednoczonych billboardy, które, skanując twarz, będą potrafiły rozpoznać płeć osoby, która właśnie na nie patrzy, a także jej wiek – z dokładnością do dziesięciu lat. Dzięki temu będą mogły wyświetlać przekaz skierowany do danej grupy demograficznej. Podobne reklamy już działają w największych centrach handlowych w Japonii.
NEC może mieć jednak kłopot z przekonaniem Amerykanów, że urządzenie nie narusza ich prywatności. Na problem ochrony danych w związku z rozprzestrzenianiem na świecie tej nowej technologii zwrócili ostatnio uwagę autorzy opublikowanego raportu Światowego Forum Prywatności (WPF). Takeshi Yamamoto z firmy NEC zaręcza jednak, że ich billboardy zapewniają całkowitą anonimowość i nie zbierają żadnych informacji, które dotyczyłyby konkretnej osoby.
—Jacek Przybylski z Waszyngtonu
Zobacz wspomniany fragment filmu "Raport mniejszości"














