REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Wiadomości

Rozmowa "Rz"

Unia wystraszyła się własnych decyzji

Wojciech Lorenz 20-11-2009, ostatnia aktualizacja 20-11-2009 02:23

Rozmowa: Krzysztof Lisek, europoseł PO, były szef komisji spraw zagranicznych

Rz: Polska chciała, aby szef dyplomacji miał odpowiednią wrażliwość w sprawach polityki wschodniej. Catherine Ashton spełnia ten warunek?

Krzysztof Lisek: To trudne pytanie, bo pani Ashton zajmowała się do tej pory całkiem innymi rzeczami i chyba wiele osób się zastanawia, co sądzi o polityce wschodniej, bezpieczeństwie energetycznym, stosunkach z Rosją i jak chce układać stosunki z Chinami czy USA.

Przecież szef unijnej dyplomacji miał być postacią wyrazistą, znaną na świecie. Co się stało?

Zrobiliśmy w Unii klasyczne dwa kroki do przodu i trzy do tyłu. Z dumą przyjęliśmy traktat lizboński, który miał wzmocnić Unię Europejską na arenie międzynarodowej m.in. przez utworzenie tych dwóch stanowisk, a potem jakby się tego wystraszyliśmy. Nie ma co ukrywać, że specjalnie wybrano słabych kandydatów, aby nie narzucali Unii swojego punktu widzenia, tak jak by to robił Tony Blair. Zaskakujący wybór brytyjskiej komisarz to zapewne także odpowiedź na naciski ze strony różnych grup domagających się parytetu i wysokiego stanowiska dla kobiety.

Polski rząd się chyba nie zmartwi, bo są teraz większe szanse, że nasze przewodnictwo w Unii w połowie 2011 roku nie zostanie całkowicie zdominowane przez silnych przywódców.

W interesie Polski jest silna reprezentacja na arenie międzynarodowej, bo tylko z silną Unią będą się liczyć inne mocarstwa. A na razie często się śmieją, że Europa nie mówi jednym głosem. Ale rzeczywiście niezwykle istotną rzeczą jest dla nas rozstrzygnięcie, jak ułożyć relacje między przewodniczącym Rady Europejskiej a szefem rządu kraju, który sprawuje prezydencję, oraz między wysokim przedstawicielem ds. polityki zagranicznej, a szefem dyplomacji kraju kierującego Unią.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Powrót małżeństw homo w Kalifornii

Zdaniem sądu zakaz małżeństw homoseksualnych jest niezgodny z konstytucją >>