Kryzys gazowy
Rosja straszy, bo lubi (chyba)
Premier Rosji Władimir Putin ostrzegł, że Rosja wstrzyma dostawy gazu ziemnego na Ukrainę, a także dla odbiorców w Europie, jeśli strona ukraińska do soboty nie zapłaci za luty. Ponaglana Ukraina zapłaciła
Putin sformułował swoje groźby na posiedzeniu rządu. Chwilę potem Gazprom potwierdził doniesienia z Kijowa, że Ukraina spłaciła już całość należności za lutowe dostawy gazu.
Putin wyrażał "skrajne zaniepokojenie" informacjami o działaniach ukraińskich struktur siłowych wobec koncernu Naftohaz, w tym doniesieniami o możliwości aresztowania gazu przepływającego przez terytorium Ukrainy.
Szef rządu Rosji przyznał, że wydarzenia na Ukrainie są sprawą wewnętrzną tego kraju. Według niego "znów stawiają one jednak na porządku dziennym kwestię niezawodności Ukrainy jako partnera w rozwiązywaniu problemów energetycznych".
Putin zaapelował też do Unii Europejskiej, aby zwróciła uwagę na wydarzenia na Ukrainie.
Naftohaz: rozliczymy się w terminie
Ukraina w pełni rozliczyła się z Rosją za gaz otrzymany od niej w lutym - podało późnym popołudniem biuro prasowe ukraińskiej spółki paliwowej Naftohaz. Chwilę później rosyjski Gazprom potwierdził, że rachunki rzeczywiście zostały opłacone.
Władze w Kijowie niejednokrotnie zapewniały, że rozliczą się z rosyjskim monopolistą jeszcze przed przewidzianym umowami terminem, który upływa 7 marca.
Naftohaz "przelał na konta Gazpromu pozostałe 20 proc. należności, w pełni rozliczając się za gaz, dostarczony Ukrainie w lutym" - czytamy w rozesłanym mediom komunikacie ukraińskiej kompanii.
Jak oznajmił wcześniej przedstawiciel prezydenta Wiktora Juszczenki, Ołeksandr Szłapak, większa część należności za odebrany w lutym gaz - 310 milionów dolarów - trafiła na konta rosyjskiego monopolisty jeszcze w środę.















