REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Druga strona

Druga strona

Enerdowski więzień sumienia

Piotr Semka 11-03-2010, ostatnia aktualizacja 11-03-2010 02:34

Dokładnie 100 lat temu urodził się Robert Havemann, najgłośniejszy marksistowski dysydent w NRD.

Z Komunistyczną Partią Niemiec związał się na początku lat 30. XX wieku. Po objęciu władzy przez Hitlera zaczyna konspirować. W 1943 roku na jego trop wpadło gestapo. Od stryczka uratowała go nieprzeciętna wiedza chemiczna, która – jak uznał Wehrmacht – mogła zostać użyta na potrzeby wojenne.

Początkowo w NRD robi karierę – wstępuje do partii komunistycznej SED i zostaje szefem Instytutu Chemii Fizycznej na Uniwersytecie Humboldtów. Gdy 1963 r. Havemann zaczyna krytykować SED za dogmatyzm, zostaje usunięty i z partii, i z funkcji szefa instytutu. Nie ustępuje jednak i w 1968 r. protestuje ponownie – tym razem przeciwko udziałowi wojsk NRD w zdławieniu praskiej wiosny.

W 1976 r. zostaje osadzony w areszcie domowym. Jego domek w Grueneheide pod Berlinem wygląda jak oblężona twierdza: przy wejściu stoi radiowóz Volkspolizei, a z zaparkowanej nieco dalej ciężarówki policjanci podsłuchują jego rozmowy telefoniczne.

Umiera 9 kwietnia 1982 r. Po upadku muru berlińskiego jest pierwszym dysydentem, którego władze NRD chcą na gwałt rehabilitować. 16 listopada 1989 r. Akademia Nauk zwraca mu członkostwo, podobnie postępuje rozpadająca się SED.

Przed kilkoma laty Niemców zbulwersowała książka jego syna Floriana. Zarzucił on ojcu serwilizm wobec władz NRD z lat 50. i 60. Podkreślał, że nie był on prawdziwym opozycjonistą, tak jak polscy KOR-owcy. Do śmierci liczył na cofnięcie klątwy SED.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY