Druga strona
Kobiety, które nie oczekują forów
Uczestniczki wczorajszej demonstracji feministycznej, która przeszła ulicami Warszawy, domagały się parytetów. „50 proc. władzy, 100 proc. równości” – napisały na transparentach lewicowe aktywistki. Od dawna przekonują, że kluczem do sukcesu kobiet w polityce jest podpórka parytetowa i że bez niej w Polsce niewiele uda się zdziałać
Czy ma to oznaczać, że panie, które starają się zrobić karierę w Sejmie, są mniej zdolne, mniej przebojowe i inteligentne od swoich koleżanek działających w biznesie? Pytanie nie jest bezzasadne, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że Polska należy do grupy kilku krajów europejskich, w których kobiet – właścicielek małych i średnich firm, jest wyjątkowo dużo . Skomentuj na blogu
A panie, które opisujemy w dzisiejszej „Rzeczpospolitej”? Choć wciąż są wschodzącymi gwiazdami polskiego biznesu, to już zajmują najwyższe stanowiska: prezesów, wiceprezesów, dyrektorów zarządzających. Czy sukcesu nie zawdzięczają talentom, pracowitości i wyczuciu rynku?
Chyba nic tak bardzo jak praca w biznesie nie weryfikuje charakteru, zdolności i umiejętności człowieka. A okazuje się, że na tym polu kobiety są w stanie stanąć z mężczyznami w szranki i nie oczekiwać od nich forów. Konkurują jak równy z równym i wygrywają. A nawet jeśli przytrafi się im porażka, to w równej walce na tych samych warunkach dla wszystkich.
Szkoda, że politycy zdają się tego nie dostrzegać. I że parytety – ten stary lewicowy dogmat – zaczynają być uważane za remedium na wszelkie kobiece problemy, także przez partie i środowiska, które dotąd z lewicą nie miały wiele wspólnego.















