Opinie
Raz zdobytej nie oddamy!
Towarzysze i przyjaciele z solidarnościowej opozycji! Nowy, 2009 rok daje nam wyjątkową szansę powrotu tego kraju na rozsądne tory, wspólnie wypracowane przy Okrągłym Stole – pisze Barbara Fedyszak-Radziejowska, znana socjolog
Skomentuj na blogu
Jak nigdy dotąd zdobycze tamtego historycznego porozumienia stają się rzeczywistością. Politycy PO, którzy dzisiaj w naszym imieniu sprawują rządy w Polsce, są młodzi, przystojni i wiarygodni dla ludzi "Solidarności" oraz akceptowani przez nas, ludzi PRL.
Są także bardziej niż wszystkie poprzednie ekipy rządzące w naszym imieniu wiarygodni dla polityków UE i Stanów Zjednoczonych. Będą mogli prowadzić politykę lojalnej przyjaźni wobec Rosji i Niemiec w stopniu większym niż wcześniejsze, lewicowe rządy. Mamy przed sobą co najmniej dziesięć lat spokojnego rządzenia oraz niepowtarzalną perspektywę ustabilizowania się raz na zawsze w strukturach państwa, w służbach specjalnych, w gospodarce, nauce, edukacji i mediach.
Możemy uczynić te instytucje niewrażliwymi na procedury demokratycznych wyborów i wyprowadzić je ze sfery publicznej do sfery prywatnej, komercyjnej, wolnej od politycznej ingerencji. Nie można dłużej pozwolić, by losowe wyniki wyborów wpływały na tak ważne dla naszej władzy pola działania.
Nie ma trwalszej więzi niż zbudowana na osobistej przyjaźni i wspólnych interesach własność gospodarcza i nie ma większej gwarancji dla władzy niż własna elita zawdzięczająca nam pozycję zawodową, dochody, prestiż i własność.
Negocjacje zwane aferą Rywina udowodniły, że kompromisy i porozumienie zawsze są lepszym rozwiązaniem niż szkodzące naszej sprawie swary
Szansa stworzenia stabilnego systemu politycznego, odpornego na demokratyczne niebezpieczeństwa na wzór współczesnej Rosji, Chin czy Białorusi, jest po raz pierwszy realna i osiągalna. Przyjmijcie więc, towarzysze i przyjaciele, serdeczne gratulacje. Wasza zdolność do spontanicznego, autonomicznego i zarazem świetnie zorganizowanego wspólnego działania na wszystkich możliwych frontach walki o władzę nad nieobliczalnym i niezdolnym do zrozumienia prawdziwych interesów społeczeństwem zasługuje na słowa najwyższego uznania. Mamy nadzieję, że doświadczenia wyniesione z okresu, gdy wewnętrzne walki i niepotrzebna rywalizacja osłabiły nasze możliwości, sprawiły, że minął on bezpowrotnie.
Negocjacje zwane aferą Rywina udowodniły, że kompromisy i porozumienie zawsze są lepszym rozwiązaniem niż szkodzące naszej sprawie swary. Dlatego proszę naszych przyjaciół z opozycji, by nie angażowali się w tak nierozsądne akcje, jak agresywne komentowanie przyznania temu czy owemu dziennikarzowi prestiżowej nagrody. Rozumiem, że cel, czyli skuteczne nadanie naszej nowej medialnej gwieździe większej wiarygodności, został osiągnięty, jednak efekty uboczne mogą dla niezorientowanych czytelników okazać się kontrproduktywne.
Pamiętajmy, że naszym najważniejszym celem jest trwałe wyeliminowanie ze struktur władzy ludzi niesterowalnych, skłonnych do ekstremalnych zachowań politycznych i nieracjonalnych, "narodowych" i "solidarnościowych" sentymentów. Są nam naturalnie potrzebni, by na użytek zachodniej i krajowej opinii publicznej współtworzyć obraz dobrze funkcjonującej demokracji, ale poparcie społeczne dla nich nie może przekroczyć 15 proc. Ostatnie trzy lata pokazały, że osiągnięcie tego celu jest możliwe.
Sprzyjają nam procesy demograficzne i sytuacja polityczna w USA i Europie. Dla młodego elektoratu, pozbawionego wiedzy o przeszłości, starzy opozycyjni liderzy są niewiarygodni. "Kaczory" stoją u progu życiowej klęski, którą skutecznie przyspieszają nieocenieni "użyteczni idioci". Nowi liderzy zaś są tak nieporadni, że w perspektywie 15 – 20 lat nie zagrożą naszej pozycji. Mamy w ich otoczeniu, jak zawsze, swoich ludzi i dzięki naszym bogatym doświadczeniom skutecznie zablokujemy ich szanse na realną władzę. Wszystko to sprawia, że możemy patrzeć w przyszłość z nadzieją.
Chciałabym też podziękować naszym towarzyszom i przyjaciołom zza wschodniej i zachodniej granicy, którzy umiejętnie i skutecznie wsparli nasze zabiegi o trwałe wyeliminowanie z polityki nieobliczalnych braci Kaczyńskich. Wprowadzenie embarga na polską żywność przez rosyjskich przyjaciół tuż po wyborach 2005 r. dało nam możliwości, które dobrze wykorzystaliśmy. Podobnie niemieckie komentarze prasowe bazujące na kompleksach polskiego elektoratu pomogły przekonać wyborców, że przystojni i akceptowani przez sąsiadów politycy są najlepszą gwarancją prestiżu i poczucia bezpieczeństwa w UE.















