Lektury podróżnika
Bezczelny w Nowym Jorku
„Wszyscy jesteśmy Amerykanami” – napisał 13 września 2001 roku, dwa dni po ataku na WTC, naczelny francuskiego dziennika „Le Monde”. Te słowa mówiły o solidarności z miastem i jego mieszkańcami. Tyle że Nowy Jork pozostał do dziś obiektem snów i marzeń, najcenniejszym miejscem ziemi obiecanej, jaką jest Ameryka.
Kamila Słowińska, historyk sztuki i publicystka, w Big Apple mieszka od dziesięciu lat. Jej „Przewodnik niepraktyczny” jest debiutem książkowym, kolejnym tytułem na niemającej końca międzynarodowej liście pozycji poświęconych miastu pięciu dzielnic – Bronksu, Brooklynu, Queensu, Staten Island i Manhattanu. Ale pozycją kompletnie nową, oryginalną, własną.
Mówimy bowiem o miejscu i ludziach specyficznych: „Nowojorczyk to narodowość – pisze autorka. – A nawet więcej: wyznanie”. Nieco wcześniej zwraca uwagę, że nowojorczykiem staje się każdy z chwilą osiedlenia się w mieście: „To miejsce, w którym prawie nikt z jego mieszkańców się nie urodził”. „Jedyne, w co warto się zaopatrzyć przed wyjazdem do tego okrutnego miasta, to bezczelne przywiązanie do wysokich standardów i wola wymyślenia siebie całkowicie od nowa”.
Książka Sławińskiej nie jest przewodnikiem w dosłownym sensie – trudno byłoby ułożyć sobie na jego podstawie jakieś marszruty czy poznać np. godziny urzędowania muzeów i galerii. Jest za to ciekawą, osobistą, przy tym wnikliwą i bogatą w szczegóły opowieścią o mieście – ludziach, gościach, oryginałach, instytucjach, tradycjach, przywarach, modach, snobizmach.
Lenta Główczewska, inna polska historyczka sztuki mieszkająca w Nowym Jorku, starała się swą wizję Big Apple przekazać poprzez sztukę („Kartki z metropolii”, 2004). Kamila Sławińska opisuje, jak odkrywała miasto i przyswajała je sobie. „Nowy Jork to stan umysłu” – cytuje Woody’ego Allena. Pomaga potencjalnemu przybyszowi zrozumieć to i zaakceptować. I tu jej przewodnik okazuje się nad podziw praktyczny.
Kamila Sławińska, „Nowy Jork. Przewodnik, niepraktyczny” WAB, Warszawa 2008















